Dramat Juventusu w końcówce, Atalanta coraz bliżej czołówki

Weston McKennie
Pressfocus Na zdjęciu: Weston McKennie

W środę wystartowała 10. kolejka Serie A. Na pierwszy ogień poszedł między innymi Juventus, który w ostatnich sekundach pojedynku stracił szansę na punkt. Tym razem Stara Dama goniła wynik w meczu z Sassuolo, ale Zielono-czarni rzutem na taśmę przechylili szalę zwycięstwa na własną korzyść (2:1). Natomiast Atalanta pokonała Sampdorię (3:1), zaś w Udine padł remis (1:1).

Juventus – Sassuolo 1:2 (0:1)

Początek rywalizacji na Allianz Stadium można uznać za wyrównany. Juventus dłużej otrzymywał się przy piłce, ale to Sassuolo było groźniejsze w swoich poczynaniach. Co prawda, pierwszą dogodną sytuacje stworzyła Stara Dama. Zaraz po rozpoczęciu spotkania Leonardo Bonucci minimalnie chybił przy uderzenia głową podczas rzutu wolnego. Z kolei przed upływem kwadransa z boiska musiał zejść Mattia De Sciglio. Włoch prawdopodobnie doznał urazu mięśniowego, więc został zmieniony przez Alexa Sandro.

Z upływem kolejnych minut robiło się coraz ciekawiej. Najaktywniejszy w drużynie gości był Domenico Berardi. Mistrz Europy ciągle dryblował, nie bał się trudnych zagrań, a także nie raz stwarzał dogodne sytuacje kolegom. Na parę chwil przed zejściem do szatni Paulo Dybala przypomniał nam o swojej obecności. Argentyńczyk trafił jednak w słupek, co później brutalnie zemściło się na podopiecznych Allegriego. Kiedy szykowaliśmy się na przerwę, Davide Frattesi idealnie wybiegł do zagrania Defrela, ruszył do przodu i w ostatnim momencie uderzył nie do obrony w kierunku lewego słupka. Perin zastępujący w bramce Wojciecha Szczęsnego, nie miał większych szans na skuteczną interwencję i w konsekwencji Juventus stracił gola do szatni.

Po przerwie Sassuolo nie mogło dojść już do głosu. Bianconeri usprawnili szyki defensywne, dzięki czemu mogli śmiało zapędzać się pod pole karne gości. W pewnym momencie na twarzach graczy z Turynu można było zauważyć irytację. Juve dominowało, ale trafienie na wagę remisu padło dopiero w 76. minucie. McKennie znakomicie zachował się przy rzucie wolnym wykonywanym przez Paulo Dybalę. Amerykanin zgarnął piłkę w powietrzu i po chwili ta znalazła się w siatce.

Niespodziewanie nie był to konie strzeleckich emocji. Sassuolo zapewniło sobie zwycięstwo na kilkadziesiąt sekund przed ostatnim gwizdkiem. Maxime Lopez widząc Perina ustawionego wyżej, przelobował go i w efektywnym stylu przypieczętował zwycięstwo Zielono-czarnych.

Sampdoria – Atalanta 1:3 (1:2)

W Genui zabrakło Bartosza Bereszyńskiego. Polski defensor tym razem pauzował za kartki. Tymczasem Sampdoria świetnie wystartowała w pojedynku z Atalantą. Gospodarze objęli prowadzenie w 10. minucie, gdy Francesco Caputo dopełnił formalności z kilku metrów. Bezradna obrona ekipy Gasperiniego tylko patrzyła jak piłka wpada do bramki.

Radość Sampdorii trwała jednak krótko. Orobici ruszyli do odrabiania strat. Po kilku minutach mieliśmy remis, ponieważ Kristoffer Askildsen strzelił samobója. Drużyna z Bergamo poszła za ciosem, wykorzystując gorszy moment przeciwnika. Duvan Zapata zdołał dopaść do futbolówki zagranej z boku boiska, wyskoczył najwyżej do dośrodkowania, po czym wpakował ją głową do siatki.

W drugiej odsłonie zobaczyliśmy całkiem inne zawody. Tempo meczu zwolniło, zaś sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Finalnie Atalanta zdołała umieścił futbolówkę w bramce jeszcze pod koniec spotkania za sprawą Josipa Ilicicia.

Udinese – Hellas Verona 1:1 (1:0)

Zdecydowanie najmniej działo się na Dacia Arenie. Udinese dość szybko strzeliło gola. Wynik meczu został otwarty już po trzech minutach. Wtedy na listę strzelców wpisał się Isaac Success. Napastnik Zebr minął kilku obrońców, zyskał trochę wolnego miejsca, aby później idealnie przymierzyć w prawy dolny róg.

Co ciekawe, w wyjściowym składzie Hellas nie znalazł się Paweł Dawidowicz. Gra gości do przerwy pozostawiała sporo do życzenia. Z posiadania piłki nic nie wynikało, gdyż piłkarze nie oddali nawet strzału na bramkę.

Po przerwie na murawie pojawił się Dawidowicz. Polak zaliczył przeciętny start z powodu otrzymania żółtej kartki po kilku minutach od wejścia na boisko. Hellas jednak ciągle napierał na bramkę Udinese. Strzelecki kryzys został zażegnany w samej końcówce. W 84. minucie Antonin Barak doprowadził do remisu, strzelając z rzutu karnego. W dodatku więcej bramek już nie padło, co oznacza, że Zebry zanotowały właśnie czwarty remis z rzędu.

Komentarze