Potężna kontrowersja w Pucharze Polski. Tłumaczenie zaskakuje

Raków Częstochowa gra z GKS-em Katowice o awans do finału Pucharu Polski. Trzeci gol dla Medalików padł w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach.

Raków Częstochowa - GKS Katowice
Obserwuj nas w
fot. Pressfocus Na zdjęciu: Raków Częstochowa - GKS Katowice

Raków zdobył gola zgodnie z przepisami? Tak tłumaczą sędziowie

Raków Częstochowa walczy z GKS-em Katowice o awans do finału Pucharu Polski. Do przerwy wydawało się, że ekipa Rafała Góraka ma wszystko pod kontrolą, o czym świadczyło dwubramkowe prowadzenie. W drugiej połowie obraz gry jednak diametralnie się zmienił – w ciągu czterech minut Medaliki doprowadziły do remisu.

Ten rezultat oczywiście Rakowa nie zadowalał, dlatego poszedł za ciosem w poszukiwaniu gola na wagę zwycięstwa i awansu. W 67. minucie sędzia Karol Arys podyktował rzut karny za przewinienie jednego z zawodników GKS-u Katowice. Jonatan Brunes nie zdołał pokonać Dawida Kudły, ale do odbitej przez niego piłki dopadł Lamine Diaby-Fadiga, umieszczając ją w siatce.

Problem w tym, że powtórki wykazały, iż napastnik Rakowa najprawdopodobniej przedwcześnie wbiegł w pole karne, a wówczas przepisy nakazują powtórzenie jedenastki. Wideoweryfikacja tej sytuacji trwała kilka minut i finalnie zakończyła się przyznanym golem.

Jeszcze podczas transmisji meczu jeden z korespondentów TVP Sport zapytał sędziów o to zdarzenie. Bramka miała zostać uznana, ponieważ Diaby-Fadiga nie zdążył postawić stopy w polu karnym przed strzałem Brunesa. Oczywiście to tłumaczenie okazuje się niewystarczające, a o sytuacji będzie jeszcze głośno.

W doliczonym czasie gry GKS zdołał jeszcze doprowadzić do wyrównania. O losach awansu zadecyduje dogrywka oraz być może konkurs rzutów karnych.