Śmiali się, że jest niepełnosprawny. Inspirująca historia młodego piłkarza

Anglia żyje historią Rhysa Portera
Anglia żyje historią Rhysa Portera PressFocus

Anglia żyje historią Rhysa Portera, który pomimo porażenia mózgowego trenuje z drużyną osób niepełnosprawnych i jest bramkarzem. Gdy na chłopca wylał się internetowy hejt, z pomocą przyszedł jego ulubiony klub – Fulham. 13-latek został honorowym członkiem zespołu, a na ostatnim meczu wpadł w objęcia wszystkich piłkarzy.

  • Rhys Porter to chłopiec z porażeniem mózgowym, który pomimo przeciwności losu trenuje jako bramkarz z drużyną dla osób niepełnosprawnych.
  • Gdy 13-latek spotkał się z hejtem w Internecie, jego losem zainteresował się klub piłkarski Fulham.
  • Chłopiec gościł na treningu drużyny z Championship, a na ostatnim meczu ligowym piłkarze świętowali z nim zdobytego gola.

Nienawiść na TikToku

Gdy Rhys za namową rodziców i przyjaciół założył konto na TikToku, nikt nie spodziewał się, że spotka się z takim hejtem. Choć urodził się z porażeniem mózgowym i na co dzień porusza się na wózku inwalidzkim, 13-latek realizuje swoją pasję, jaką jest granie w piłkę. Na TikToku zamieścił nagranie ze swojego treningu z Feltham Bees – drużyną dla osób niepełnosprawnych. Część nastolatków w Internecie rozbawił fakt, że Rhys nie jest w stanie poruszać się o własnych nogach i interweniuje w pozycji siedzącej.

Pojawiło się wiele naprawdę nienawistnych, okrutnych komentarzy. Ludzie uparcie dodawali wpisy: nie możesz grać w piłkę, jesteśmy niepełnosprawny. Inni pytali: co taki kaleka robi na boisku – opowiadała w wywiadzie dla Sky Sports matka chłopca, Kelly Porter.

Rodzice 13-latka postanowili, że nie będą ukrywać przed nim negatywnych reakcji z Tik Toka. – Czytanie hejterskich komentarzy bywało wstrząsające, ale wiemy, że życie bywa trudne i Rhys nie będzie spotykać na swej drodze samych życzliwych ludzi. Nie ukrywaliśmy tych wpisów przed nim. Porozmawialiśmy z nim o tym i zamierzamy działać dalej – dodała matka.

Co ważne Rhys nie zniechęcił się hejtem. Wraz z rodzicami włączył się w akcję charytatywną “Make it Count”, która ma na celu zebranie środków finansowych dla osób z niepełnosprawnością. 13-latek i jego rodzina otrzymali już od darczyńców 5 tysięcy funtów.

Historia, która inspiruje

Losem Portera zainteresowały się czołowe media w Wielkiej Brytanii. Chłopiec wystąpił z mamą w porannym programie BBC Breakfast, gdzie opowiadał o swoim codziennym życiu i pasji do futbolu. Jeszcze ważniejsze było jednak zaproszenie jakie otrzymał od swojego ukochanego klubu – Fulham. W połowie września zabrano go do centrum treningowego, gdzie miał okazję poznać swoich ulubionych piłkarzy.

To niesamowite, że pomimo przeciwności losu ten chłopiec realizuje swoją pasję i gra w piłkę, na dodatek myśląc też o innych. Jego wizyta mocno nas zainspirowała – powiedział w rozmowie z BBC jeden z piłkarzy Fulham, Tim Ream.

Rhys miał okazję porozmawiać i potrenować z dwoma bramkarzami z Craven Cottage, Markiem Rodakiem i Paulo Gazzanigą. Klub zrobił mu poza tym jeszcze jeden prezent – uczynił go honorowym członkiem zespołu i zamieścił w kadrze na oficjalnej stronie internetowej. Gdy 13-latek to zobaczył, uściskał swoją mamę i miał w oczach łzy. – Wsparcie jakie otrzymaliśmy jest nieocenione. Przywraca nam też wiarę w dobrych ludzi – powiedziała Kelly Porter.

Świętował razem z piłkarzami

Wszystko wskazuje też na to, że Rhys jest w tym momencie najbardziej rozpoznawalnym kibicem Fulham w całej Anglii. Chłopiec gościł w miniony weekend na wyjazdowym meczu swojej ulubionej drużyny w Bristolu. Gdy przyjezdni strzelili gola, piłkarze podbiegli właśnie do siedzącego w pierwszym rzędzie Rhysa. Rzucili mu się w objęcia, by razem celebrować trafienie.

– Fakt, że spotkałem się z hejtem mocno mnie zasmucił, ale staram się wyciągać pozytywy z każdej sytuacji – powiedział w wywiadzie.- Dzięki temu więcej osób dowiedziało się o akcji charytatywnej i możemy zrobić wiele dobrego – dodał.

Rhys z powodu swojej niepełnosprawności nigdy nie zostanie zawodowym piłkarzem, ale nie zamierza w żadnym wypadku porzucać futbolu, który od małego jest jego największą pasją. – W czasie Igrzysk Paraolimpijskich stawiałem się na treningi każdego dnia. Mieliśmy wyzwanie, które polegało na tym, że muszę obronić dziennie 20 strzałów moich kolegów. Zawsze mi się to udawało. Nie zamierzam na tym poprzestawać – zapowiedział.

Czytaj także: Piłkarz, który nie pasował do Evertonu

Komentarze