Adama Traore
Adama Traore fot. PressFocus

Wspaniały mecz na Amex Stadium i festiwal goli

Brighton & Hove Albion po bardzo ciekawym spotkaniu w ramach 17. kolejki Premier League podzielił się punktami z Wolverhampton Wanderers. Bój z udziałem obu ekip zakończył się rezultatem 3:3, a w trakcie spotkania nie brakowało finezyjnych zagrań, efektownych goli, rzutów karnych i efektownych interwencji bramkarzy.

Konfrontacja Brighton & Hove Albion z Wolverhampton Wanderers nie miała zdecydowanego faworyta. Potwierdzały to kursy przedmeczowe u bukmacherów. Gospodarze przystępowali do potyczki, chcąc przełamać serię siedmiu spotkań bez wygranej. Zawodnicy Wilków liczyli z kolei na przerwanie passy trzech z rzędu porażek na wyjeździe.

Gospodarze przystępowali do swojej potyczki, będąc bez wygranej w roli gospodarza od ponad pół roku. Brighton dobrze zaczęło jednak sobotnie spotkanie, gdy w 13. minucie na listę strzelców wpisał się Aaron Connolly. Irlandczyk wykorzystał dośrodkowanie Leandro Trossarda, kierując piłkę do siatki z bliskiej odległości.

Strzelony przez zespół Grahama Pottera gol był jednak dobrym złego początkiem. Po stracie bramki goście wzięli się solidniej do pracy, więc na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w 19. minucie Romain Saisse zdobył bramkę wyrównującą po strzale głową. W niecodziennych okolicznościach padł natomiast drugi gol dla Wilków. Najpierw mocnym uderzeniem sprzed pola karnego wyróżnił się Pedro Neto. O ile z tą próbą bramkarz gospodarzy sobie poradził, to dokonał tego w tak niefortunny sposób, że futbolówka po odbiciu Dana Burna wpadła do siatki. Goście prowadzili 2:1.

Mecz dwóch różnych połów

Irlandczyk Burn nie rozgrywał w sobotni wieczór dobrej partii. Tuż przed końcem pierwszej połowy sfaulował we własnym pulu karnym Adama Traore, więc sędzia nie miał innego wyjścia, jak podyktować “jedenastkę” dla Wilków. Stały fragment gry na gola zamienił Ruben Neves, więc do przerwy mieliśmy wynik 3:1 dla gości.

W pierwszych fragmentach rywalizacji w drugiej odsłonie Brighton chciało wrócić do gry. Udało się to, gdy Neal Maupay wykorzystał w 49. minucie rzut karny za przewinienie Joao Moutinho. Na dwóch golach zawodnicy Mew nie chcieli poprzestać, dążąc do wyrównania. Cel udało się zrealizować w 70. minucie, gdy Lewis Dunk pokonał Rui Patricio.

Do końca zawodów wynik nie uległ już zmianie, więc obie ekipy musiały zadowolić się podziałem punktów. Dla Brighton był to ósmy remis w sezonie, a dla ekipy z Molineux Stadium czwarty. W kolejnej serii gier drużyna z Amex Stadium zmierzy się z Manchesterem City. Z kolei piłkarze Wilków staną do rywalizacji z Evertonem. Zanim jednak do tego dojdzie, to obie drużyny rozegrają spotkania w Pucharze Anglii.

Komentarze

Na temat “Wspaniały mecz na Amex Stadium i festiwal goli