Trzy mecze o sześć punktów – w Premier League walczą o utrzymanie

Ola Aina, Josh Maja, Joakim Andersen Fulham
Ola Aina, Josh Maja, Joakim Andersen Fulham PressFocus

Mistrza i dwóch spadkowiczów już znamy, tego nie da się ukryć. Tylko katastrofa pozbawi Manchester City tytułu, natomiast tylko cud sprawi, że Sheffield United i West Bromwich Albion zdołają się utrzymać. Możemy pokusić się o stwierdzenie, że znamy już miejsca trzech z dwudziestu ekip Premier League. Natomiast co z pozostałymi siedemnastoma?

Fabiański kontra przyszli mistrzowie

Zaczynamy z wysokiego C – lider i najprawdopodobniej kolejny mistrz kontra najlepszy zespół w Londynie i czwarta drużyna ligowej tabeli. W szeregach Manchesteru City najprawdopodobniej nie zobaczymy tylko Nathana Ake, z kolei w kadrze West Hamu zabraknie Arthura Masuaku, Andrija Jarmołenki i Angelo Ogbonny. Na konferencji prasowej Pep Guardiola poruszył niezwykle ciekawą kwestię – pieniądze. Trener Obywateli został zapytany o to, czy przejmuje się słowami ludzi, którzy mówią, że można wydawać dużo i nie wygrywać:

Tę historię mamy za sobą, ale myślę, że zawsze będzie z nami.Wielu dziennikarzy twierdzi, że jedynym powodem, dla którego wygrywamy, są pieniądze. Akceptujemy to. Inne kluby mają wyższy budżet niż my, ale musimy z tym żyć. Mamy niesamowicie silny zespół, świetne zaplecze, etyka pracy we wszystkich działach jest niesamowita – tak jak to było w Barcelonie i Bayernie. Wszystkie działy w klubie pracują jak powinny. To, co zrobiliśmy w ciągu ostatnich czterech sezonów, wygraliśmy wiele gier i tytułów, mamy najlepszych graczy – nie da się tego zrobić i utrzymać przez długi czas.

Najlepsi gracze kosztują, ale kiedy ludzie na całym świecie mówią, że jedynym powodem, dla którego wygrywamy, są pieniądze, akceptujemy to i staramy się funkcjonować jeszcze lepiej. Nie było nas na szczycie przez ostatnie 30-40 lat, nie rywalizowaliśmy z elitarnymi klubami, ale teraz jesteśmy na górze, a ludzie wciąż myślą, co tu robimy? Wcześniej, kiedy United wygrywało, wygrywało i wygrywało, to dlatego, że wydawali więcej pieniędzy niż pozostali, a Barcelona i Madryt były takie same. Nie czuję, że różnimy się zbytnio od tych klubów pod tym względem. Ale musimy to zaakceptować.

Z kolei David Moyes mówił o zmieniających się oczekiwaniach na ten sezon:

Będziemy koncentrować się na pojedynczych spotkaniach, stawiając sobie małe cele, ale inne niż te, które mieliśmy na początku sezonu. Nie mówi się o nas teraz jako o drużynie, która może pożegnać się z Premier League, ale o takiej, która walczy o europejskie puchary, więc cieszę się z tego. Spróbujemy się tu zatrzymać na dłużej. Jest coś, z czego powinniśmy się cieszyć i chwalić graczy za ich wysiłki. W tej chwili powinniśmy być szczęśliwi.

Do debiutu ciągle daleko

O 16:00 zabrzmi pierwszy gwizdek na The Hawthorns, gdzie zmierzą się West Bromwich Albion i Brighton. Mecz o sześć punktów? Tylko dla Mew. Jeżeli podopieczni Grahama Pottera zdobędą komplet punktów, złapią kolejny oddech w walce o utrzymanie. WBA już właściwie pożegnało się z ekstraklasą. W składzie gospodarzy zabraknie Ayayiego, który pauzuje za czerwoną kartkę, z kolei w kadrze The Seagulls nie pojawią się Webster i March. Występ Polaków należy oceniać w kategorii marzeń – dopóki Brighton nie będzie pewny pozostania na najwyższym szczeblu, trudno spodziewać się choćby minut dla Michała Karbownika i Jakuba Modera. Wychowanek Legii zaliczył 90 minut w spotkaniu z Manchesterem City w Premier League 2 (czyli rozgrywkach do lat 23) i zanotował asystę przy trafieniu Danny’ego Cashmana – czy to pomoże w szybszym debiucie w PL?

Doświadczenie w Premier League równa się przewadze?

Trzecim starciem soboty będzie pojedynek Leeds z Aston Villą. Gospodarze będą musieli radzić sobie bez Kalvina Phillipsa, Rodrigo, Robina Kocha i najprawdopodobniej Mateusza KLicha, natomiast The Villans przyjadą na Elland Road bez Jacka Grealisha, Matt’yego Casha, Kortneya Hause’a i Wesleya. Na przedmeczowej konferencji Marcelo Bielsa zastanawiał się, co łączy Pawie z Lwami:

To ich drugi rok w Premier League i dokonali poprawek, co możemy uznać za zaletę. Ponieważ zmiany to efekt popełnionych błędów. Niemożliwe jest przejście z Championship do Premier League bez popełniania błędów, ponieważ poziomy są zupełnie inne. Widzę pewne podobieństwo w charakterystyce zawodników grających na każdej pozycji. Mam na myśli dwóch bocznych obrońców, dwóch środkowych obrońców, defensywnego pomocnika, pomocnika box-to-box i ofensywnego pomocnika, dwóch skrzydłowych i środkowego napastnika. Są to zawodnicy o podobnych cechach do tych, których mamy. Jeśli widzisz w tym coś podobnego, ja też.

Z kolei Dean Smith był pełny podziwu dla stylu gry rywali i pracy Marcelo Bielsy:

To zespół, który uwielbiam oglądać. Weszli do Premier League i rozświetlili ją, jeśli chodzi o sposób, w jaki grają. Mam ogromny szacunek dla pracy, którą wykonał Marcelo Bielsa. Nie jestem pewien, czy inny menedżer mógł wejść do klubu takiego jak Leeds i wywrzeć na nich taki wpływ. Patrzę na fizyczne wyniki graczy i teraz robią rzeczy, których wcześniej nie robili. To zasługa Marcelo Bielsy i jego taktyki.

Dzień zakończymy na St. James’. Podobnie jak w rywalizacji WBA i Brighton, pojedynek Newcastle z Wolverhampton będzie wart sześć punktów dla tylko jednej ze stron. Sroki niebezpiecznie zbliżają się od strefy spadkowej, a właściwie to strefa spadkowa niebezpiecznie zbliża się do Srok.

Wysoka stawka derbów Londynu

Niedzielę rozpoczynamy tak, jak kończymy sobotę, czyli meczem o sześć punktów dla tylko jednej ze stron. Tym razem swoją sytuację może poprawić Fulham, które aktualnie traci zaledwie trzy oczka do bezpiecznej lokaty. Goście będą mieli ułatwione zadanie, bowiem Selhurst Park zmieniło się w szpital. W składzie Crystal Palace zabraknie Fergusona, Hennesseya, McArthura, Sakho, Schluppa, Tomkinsa, Wickhama, Clyne’a i Zahy. Szczególnie bolesny jest brak Iworyjczyka, bez którego Orły z trudem zdobywają nawet bramki, nie wspominając już o punktach. Wobec tych okoliczności faworytem w derbach stolicy będą przyjezdni. Co na temat aktualnej pozycji The Cottagers mówi ich szkoleniowiec, Scott Parker?

Szczerze mówiąc, nie skupiam się na tym. Nie skupiam się na tym, kto jest zamieszany w walkę o utrzymanie, kto jest w pobliżu. Nie możemy kontrolować tego, co robią inni – to, kogo w to wciągamy, kto jest wokół nas, jest naprawdę nieistotne. Pozostało 13 meczów – wiem, że jeśli będziemy wygrywać, pozostaniemy w elicie. Wszyscy widzieliśmy w trakcie sezonu, że zespoły potrafią wydostać się z trudnej pozycji. To jest nasz główny cel. Chcę, żebyśmy się o koncentrowali na własnej pracy. Właśnie to zrobiliśmy w tym roku i nadal będziemy to robić.

Szpital na St. Mary’s

Ostatnim pojedynkiem kolejki będzie potyczka Evertonu z Southampton. W kadrze gospodarzy nie zobaczymy Gbamina i Miny, natomiast w szeregach Świętych zabraknie Diallo, Obafemiego, Romeu, Smallbone’a, Walcotta, Walkera-Petersa i Minamino. Szkoleniowiec ekipy z Merseyside, Carlo Ancelotti, odpowiedział na pytanie dotyczące kiepskiej dyspozycji The Tofees na Goodison Park, a także ocenił szanse na grę w europejskich pucharach:

Na wyjeździe jesteśmy bardziej skupieni w defensywie. W domu może myślimy, że mecze są łatwiejsze i nie jesteśmy w stanie utrzymać koncentracji, którą mieliśmy, gdy graliśmy w delegacji. Moim zdaniem nie musimy patrzeć na tabelę. Musimy grać mecz po meczu i zobaczyć, na jakim etapie będziemy na koniec sezonu. Musimy ciężko pracować, bo to nie będzie łatwe, ale myślę, że możemy rywalizować do końca.

Oprócz wyżej wspomnianych spotkań, w tej serii gier zmierzą się Leicester i Arsenal, Tottenham i Burnley, a także Sheffield United i Liverpool. Hitowemu starciu 26. kolejki Premier League, czyli rywalizacji Chelsea z Manchesterem United, poświęcimy osobną zapowiedź.

Komentarze