Anwar El Ghazi
Anwar El Ghazi fot. PressFocus

Solidny występ Aston Villi, dublet El Ghaziego

Aston Villa na zakończenie niedzielnego grania w Premier League pokonała 3:0 na wyjeździe West Bromwich Albion. Dzięki tej wygranej zespół Deana Smitha awansował na dziewiąte miejsce w tabeli, a gospodarze ugrzęzli w strefie spadkowej.

West Bromwich Albion mierzył się z Aston Villą w ostatnim niedzielnym meczu w ramach 14. kolejki. Goście co prawda przed pierwszym gwizdkiem sędziego byli postrzegani za faworyta. Niemniej team z The Hawtorns miał plan, aby opuścić strefę spadkową lub przynajmniej zrobić krok w tym kierunku.

Gospodarze w pierwszych trzech kwadransach rywalizacji nie zrobili praktycznie nic, aby przeciwnik mógł czuć się zagrożony. Za to sprawili, że rywalom grać mogło się łatwiej, a przyczynił się do tego Jake Livermore. Kapitan The Baggies po niepotrzebnym faul na Jacku Grealishu ujrzał czerwoną kartkę. West Bromwich Albion kończyło zatem zawody w zdekompletowanym składzie.

Tymczasem na przerwę, jeśli chodzi o wynik, to w lepszych nastrojach udali się goście. Było to następstwem gola Anwara El Ghaziego, który strzałem z bliska pokonał golkipera rywali już w piątej minucie. Godne uwagi jest jednak to, że sporo chaosu w szeregach rywali wywoływał Jack Grealish, który od pierwszych minut rywalizacji dyktował warunki gry.

Aston Villa bez żadnych problemów

W drugiej odsłonie bliski podwyższenia prowadzenia był natomiast John McGinn. 26-latek w 53. minucie głową próbował pokonać bramkarza rywali, ale nieznacznie chybił. Gdy wydawało się, że do końca spotkania nic się już nie zmieni na The Hawtorns, to gola na 2:0 dla Aston Villi strzelił Bertrand Traore, który popisał się genialnym strzałem sprzed pola karnego. To jednak nie było wszystko.

Rezultat rywalizacji ustalił Anwar El Ghazi, który wykorzystał rzut karny, oddając strzał w środek bramki. Tym samym podopieczni Deana Smitha zaliczyli siódme zwycięstwo w sezonie, dzięki czemu zadomowili się na dziewiątym miejscu w tabeli. Z kolei ekipa Sama Allardyce’a poniosła porażkę numer dziewięć. Więcej ma tylko Sheffield United (12, przyp. red.).

Dodajmy, że w szeregach gospodarzy całe zawody na ławce rezerwowych spędził Kamil Grosicki. Reprezentant Polski nie może zatem liczyć na kredyt zaufania u kolejnego trenera. 32-latek w trwającym sezonie zagrał tylko jedno spotkanie w Premier League. Obecna umowa “TurboGrosika” wygasa z końcem czerwca. W związku z tym można się spodziewać, że Polak niebawem zmieni klub.

Komentarze