Emirates Stadium
Emirates Stadium fot. Wojciech Witkowski

Arteta nie wini Lacazette’a

Poniedziałkowy hit Premier League pomiędzy Liverpoolem i Arsenalem zakończył się wygraną 3:1 The Reds. Podopieczni Mikela Artety mogli w tym meczu pokusić się o więcej, ale w drugiej połowie dwóch świetnych sytuacji strzeleckich nie zdołał wykorzystać Alexandre Lacazette. Hiszpański szkoleniowiec nie wini jednak Francuza za porażkę.

Czytaj dalej…

Goście z Londynu jako pierwsi wyszli na prowadzenie w poniedziałkowym meczu, gdy właśnie Lacazette wykorzystał fatalny błąd Andy’ego Robertsona. Liverpool bardzo szybko odpowiedział trafieniami Sadio Mane i rehabilitującego się Robertsona. W drugiej połowie Arsenal przy odrobinie szczęścia mógł doprowadzić do wyrównania, a nawet ponownie wyjść na prowadzenie, ale dwa pojedynki z Alissonem przegrał wspomniany Lacazette. W końcówce meczu wynik na 3:1 dla Liverpoolu ustalił Diogo Jota.

Arteta broni Francuza

Po zakończeniu meczu w obronie francuskiego napastnika stanął Mikel Arteta. – Oczywiście miał doskonałe sytuacje do zdobycia bramki na 2:2, a następnie postawienia nas w naprawdę mocnej pozycji, ale rozegrał bardzo dobre spotkanie – powiedział Arteta, cytowany przez Sky Sports. – To był jego kolejny niesamowity występ i jestem z niego zadowolony. Chcę widzieć moich zawodników zdenerwowanych i złych, kiedy przegrywamy mecz – kontynuował hiszpański menedżer Kanonierów.

– To naprawę trudny teren i naprawdę bardzo mocna drużyna. Pozostawaliśmy jednak w grze przez niemal całe spotkanie – dodał szkoleniowiec Arsenalu. – Po objęciu prowadzenia powinniśmy nieco lepiej kontrolować sytuację. Zbyt szybko straciliśmy bramkę. Walczyliśmy o zwycięstwo, zdając sobie sprawę z trudności, jakie nas czekają przyjeżdżając na Anfield Road. Mieliśmy klarowne sytuacje do zdobycia bramki na 2:2, ale ich nie wykorzystaliśmy.

Komentarze