Niespodzianka w Londynie, Fulham urwało punkty faworytowi

Ivan Cavaleiro
Ivan Cavaleiro PressFocus

Tottenham zremisował u siebie z Fulham (1:1). Podopieczni Jose Mourinho mają czego żałować, bo zmarnowali kilka dogodnych okazji do zabicia meczu.

Aż do pierwszej bramki spotkanie było bardzo wyrównane. Dość powiedzieć, że każda ze stron zmarnowała po jednej dobrej okazji. Po stronie Kogutów sytuację sam na sam z bramkarzem przegrał Heung-min Son, a Andre-Frank Zambo Anguissa zmusił do interwencji Hugo Llorisa. Wreszcie gospodarze przerwali impas w 28. minucie. Lewą stroną popędził Sergio Reguilon i pięknym dośrodkowaniem odnalazł Harry’ego Kane’a. Anglik efektownym szczupakiem nie dał szans na kolejną dobrą interwencję Alphonse’owi Areoli. Kilkadziesiąt sekund po swoim trafieniu, snajper Tottenhamu powinien dorzucić kolejne. Po wrzutce Serge’a Auriera, Kane uderzył jednak fatalnie.

Po zmianie stron znacznie aktywniejsi stali się goście. Pierwsze ostrzeżenie gospodarzom dał wprowadzony z ławki Ademola Lookman, którego uderzenie zostało zablokowane. W 71. minucie zamknąć spotkanie powinien Heung-min Son, ale Koreańczyk w dogodnej okazji uderzył jedynie w słupek. Gwiazda Tottenhamu musiała sobie po tej akcji pluć w brodę, bo w kolejnej akcji Fulham wyrównało. Wspomniany Lookman świetnie zabawił się z Aurierem i dośrodkował na głowę Ivana Cavaleiro, a były zawodnik Wolverhampton zdobył bramkę na 1:1. W końcówce to nie Tottenham, ale Fulham miało jeszcze okazję do zgarnięcia pełnej puli, ale Ruben Loftus-Cheek przegrał pojedynek z Llorisem.

Koguty na sześć ostatnich spotkań w Premier League wygrali zaledwie jedno. Jose Mourinho po środowym spotkaniu dostał kolejny materiał, który może wykorzystać w najbliższych dniach. Tottenham bowiem takie spotkania, jak derby z Fulham, musi wygrywać, jeśli myśli o walce o najważniejsze trofea.

Komentarze

Comments 2 comments

Z przebiegu meczu Fulham może mówić o niedosycie. Całą drugą połowę Tottenham się praktycznie tylko bronił. Widać, że taktyka Mourinho nie przynosi już takich efektów jak kiedyś. Ten sam błąd popełniał w MU. Wczoraj Tottenham wyszedł praktycznie tylko 2 zawodnikami ofensywnymi: Kane i Son, ciężko w takim ustawieniu zdominować rywala i strzelić więcej niz 1 gola.