Mateusz Klich
Mateusz Klich Grzegorz Wajda

Marazm Arsenalu wciąż trwa, kolejny świetny mecz Polaka

Aż jedenaście goli padło w trzech meczach Premier League, które rozpoczęły się o 19:00. Aż siedem z nich zobaczyliśmy na  Elland Road, gdzie Leeds pokonało aż 5:2 Newcastle, a asystę zanotował Mateusz Klich. Swoje spotkanie z Leicester wygrał również Everton (2:0). Podział punktów nastąpił natomiast w Londynie, gdzie Arsenal zremisował 1:1 z Southampton.

Arsenal FC – Southampton FC

O 19:00 rozpoczęły się aż trzy spotkania trzynastej kolejki Premier League. W jednym z nich pogrążony w kryzysie Arsenal podejmował na Emirates Stadium rozpędzone Southampton.

W pierwszej połowie częściej i dłużej przy piłce utrzymywali się gracze Southampton, ale statystyki oddanych strzałów były bardzo podobne. Oba zespoły próbowały w sumie jedenaście razy, z czego dwukrotnie celnie. Z gola cieszyła się jednak tylko jedna drużyna. Goście w osiemnastej minucie objęli prowadzenie, gdy Che Adams zagrał do Theo Walcotta, który wyszedł na wolną pozycję i do końca czekał, jak zachowa się Bernd Leno. Okazało się to trafną decyzją, ponieważ były gracz Kanonierów świetnie przelobował Niemca i trafił do siatki. Londyńczycy nie zdołali już odpowiedzieć.

Po przerwie podopieczni Mikela Artety zdołali jednak doprowadzić do remisu. W 52. minucie Eddie Nketiah zagrał do Pierra-Emericka Aubameyanga, a ten nie miał najmniejszego problemu z wykończeniem sytuacji i pewnie pokonał bramkarza. Święci znów mieli przewagę w posiadaniu piłki, ale konstruowali bardzo mało okazji strzeleckich. Southampton nie pomagał nawet fakt, że Arsenal przez ponad pół godziny grał w osłabieniu, po tym, jak drugą żółtą kartkę otrzymał Gabriel. Ostatecznie wynik już się nie zmienił i oba zespoły podzieliły się punktami.

Leeds United – Newcastle United

Na Elland Road o ligowe zwycięstwo rywalizowały drużyny, które sąsiadowały ze sobą w tabeli. Mecz Leeds z Newcastle teoretycznie powinien być, więc wyrównany, ale kursy bukmacherów wskazywały na pewny triumf gospodarzy.

Rzeczywiście Pawie dominowały na boisku i w prawie każdej najważniejszej statystyce. Oprócz tej wskazującej liczbę goli, pierwszego gola w tym spotkaniu strzeliło bowiem Newcastle. W 26. minucie Callum Wilson zagrał do Jeffa Hendricka, który przymierzył celnie w lewy dolny róg bramki. Niespełna dziesięć minut później Leeds doprowadziło do remisu. Mateusz Klich zagrał do Raphinhy, który wrzucił piłkę w pole karne, gdzie futbolówka po uderzeniu Rodrigo odbiła się ledwie od poprzeczki. Czujny był jednak Patrick Bamford, którzy z bliskiej odległości pokonał bramkarza.

Jeszcze więcej działo się w drugiej połowie. Po godzinie gry gospodarze pierwszy raz objęli prowadzenie za sprawą podania Jacka Harrisona do Rodrigo. Hiszpan uderzeniem głową w prawy dolny róg bramki pokonał Karla Darlowa. Nieco ponad cztery minuty później w ten sam sposób, ale po podaniu Ryana Frasera, do siatki trafił Ciaran Clark.

Leeds ponownie ruszyło do ataku i znów wygrywało. Gola na 3:2 po dośrodkowaniu Mateusza Klicha strzelił głową Stuart Dallas. W 85. minucie show rozpoczął Pablo Hernandez, który podał w kierunku  Ezgjana Alioskiego, a ten uderzył świetnie tuż pod poprzeczkę. Autorem piątego i ostatniego gola był Harrison. Angielski skrzydłowy wykorzystał zagranie od Hernandeza i przymierzył świetnie w okolice prawego słupka. Pawie ostatecznie triumfowały 5:2.

Leicester City – Everton FC

Mecz trzeciego Leicester z ósmym Evertonem również zapowiadał się interesująco. Lisy pokonały ostatnio Sheffield i Brighton, ale podopieczni Carlo Ancelottiego również mieli się czym pochwalić. Znaleźli oni bowiem sposób na Chelsea.

Od początku meczu inicjatywę przejęło Leicester, które dominowało w posiadaniu piłki i oddało kilka strzałów, ale bardzo niecelnych. Dużo lepsze wykończenie mieli gracze Evertonu, a konkretnie Richarlison. Brazylijczyk po podaniu Alexa Iwobiego w 21. minucie uderzył mocno z dystansu w prawy dolny róg bramki i pokonał Kaspera Schmeichela. Był to jedyny gol w tej części spotkania.

Na drugiego czekaliśmy do 72 minuty. Wtedy Mason Holgate znalazł się we właściwym miejscu o odpowiedniej porze i pokonał bramkarza uderzeniem z główki. Leicester nie oddało w drugiej połowie nawet celnego strzału, więc nie miało prawa myśleć realnie o zdobyciu trzech punktów. Dużo lepiej wyglądał Everton, który miał jeszcze kilka sytuacji na trzeciego gola, ale ostatecznie triumfował 2:0.

Komentarze

Comments 6 comments