Ilkay Gundogan
Ilkay Gundogan fot. PressFocus

Man City długo walił głową w mur, ale ostatecznie dopiął swego

Manchester City wywiązał się z roli faworyta, pokonując 2:0 Aston Villę w zaległym spotkaniu pierwszej kolejki Premier League. Taki stan rzeczy sprawił, że drużyna aktualnych wicemistrzów Anglii wskoczyła na pierwszej miejsce w ligowej klasyfikacji, zrównując się punktami z Leicester City.

Manchester City miał jasny plan na środowy wieczór, chcąc wygrać po raz dziewiąty z rzędu, licząc wszystkie rozgrywki. Taki stan rzeczy sprawiał jednocześnie, że podopieczni Josepa Guardioli mieli nadzieję na kontynuowanie passy spotkań bez porażki, która trwała od 25 listopada. Z kolei zespół z Villa Park liczył na rehabilitację po starciu z Liverpoolem FC przegranym 1:4.

Od pierwszych fragmentów rywalizacji mieliśmy okazję zobaczyć niezwykle ofensywną grę w wykonaniu gospodarzy. Szturm piłkarzy Man City skutkował tym, że w pierwszej odsłonie ekipa z Etihad Stadium miała aż trzynaście sytuacji, po których oddała trzy celne strzały. Niemniej po żadnej z prób piłka nie wylądowała w siatce.

Godne uwagi jest to, że już w 28. minucie spotkania z powodu kontuzji plac gry musiał opuścić Kyle Walker. W jego miejsce na boisku pojawił się Oleksandr Zinczenko. Od tej pory tempo gry znacznie spadło, a chcieli to wykorzystać goście. W 38. minucie przed szansą zdobycia bramki stanął Ross Barkley, ale ostatecznie jego próba spaliła na panewce. Zatem do przerwy miał miejsce wynik 0:0.

Obywatele dopięli swego

W drugiej połowie Manchester City wciąż wydawał się być zaprogramowanym na to, aby sięgnąć po pełna pulę. Gospodarze raz po raz atakowali rywali, ale na pierwszego gola musieli czekać do 79 minuty. Wynik rywalizacji otworzył Bernardo Silva, oddając mocny strzał sprzed pola karnego, po którym niemalże rozerwał siatkę. Tym samym cel gospodarzy został osiągnięty.

Na jednym trafieniu Man city nie chciał jednak poprzestać. Okazję na zdobycie drugiej bramki miał w 89. minucie Gabriel Jesus, który oddał strzał głową. Po tej próbie piłka trafiła w rękę jednego z rywali, więc sędzia podyktował jedenastkę. Stały fragment gry na gola zamienił Ilkay Gundogan, więc ostatecznie zawodnicy The Citizens wygrali 2:0, notując swoje 11. zwycięstwo w trakcie trwającej kampanii.

Komentarze

Comments 7 comments

Nie rozumiesz, kluczowe w całej akcji było przejęcie piłki przez Mingsa, więc nie ma mowy o spalonym, późniejszy odbiór piłki przez Rodriego byl potraktowany jako osobna akcja. Innymi słowy jakby Mings przepuścił piłkę i wtedy Rodri bezposrednio by ją przejął byłby spalony. Normalna akcja, Żadne kuriozum

Nie no nie chcialem tak zabrzmieć oczywiście. Zgubiłem “nie” w komentarzu wyżej. Pozdrawiam

Przepisy sa jednoznaczne to fakt. Chodzilo mi z tym “kuriozum” bardziej o to ze ja osobiscie nie widzialem az takiego wykorzystania tego przepisu o “nowej akcji”.

Wydaje mi sie ze powinni to jednak zmienic, gdyz widze juz tych “sprytnych liskow” ktorzy wykorzystuja ten przepis dla swojej korzysci, ale moze to taki folklor niewarty rozkminiania.

Peace

Głupi przepis, ale przepis.. podobnie jak Var zabił tzw ducha gry, tak ten przepis postawił w sytuacji uprzywilejowanej zawodnika wracającego ze spalonego. I znowu będzie dwugłos, bo część sędziów w tak ewidentnej sytuacji, nie pozwolą na to, co zrobił piłkarz City..