Man City – Burnley: kolejny dzień w biurze dla mistrzów Anglii

Kevin De Bruyne
PressFocus Na zdjęciu: Kevin De Bruyne

Manchester City bez większych problemów pokonał u siebie Burnley (2:0) po trafieniach Bernardo Silvy oraz Kevina De Bruyne.

Manchester City – Burnley: spacerowe tempo i mecz zgodny z przewidywaniami

Jak można się było spodziewać, Manchester City od początku spotkania dyktował warunki sobotniego spotkania z Burnley. Dla Obywateli kluczowe było sięgnięcie po komplet punktów, by utrzymać dystans do Liverpoolu czy Chelsea.

Podopieczni Pepa Guardioli objęli prowadzenie już w dwunastej minucie. Z prawej strony Joao Cancelo rozegrał do Bernardo Silvy, a ten wystawił piłkę Philowi Fodenowi. Anglik uderzył, a z jego strzałem poradził sobie jeszcze Nick Pope. Do wyplutej futbolówki dopadł jednak Silva, który z bliska otworzył wynik. W kolejnych fazach spotkania Manchester City dominował, ale pozwolił Burnley na jedną groźną akcję. Gracze Dyche’a nie skończyli jej jednak nawet celnym strzałem.

Po zmianie stron obraz spotkania nie zmienił się znacząco, choć mistrzowie Anglii wykazywali nieco nerwów, szukając zabezpieczającego wynik gola. Dopięli swego dopiero w 70. minucie. W kontrataku akcję przez kilkadziesiąt metrów poprowadził Riyad Mahrez, po czym oddał do Kevina De Bruyne. Strzał Belga został zablokowany, ale po błędzie Ashleya Westwooda futbolówka wróciła do pomocnika City, który tym razem nie miał już litości. W końcówce Chrisowi Woodowi udało się jeszcze po dośrodkowaniu z rzutu wolnego trafić w poprzeczkę, ale ostatecznie Obywatele skończyli spotkanie z czystym kontem.

Mistrzowie Anglii planowo sięgnęli po komplet punktów i na ten moment tracą oczko do Liverpoolu. Chelsea może jeszcze przeskoczyć Manchester City, jeżeli pokona dziś Brentford.

Komentarze