Liverpool odczarował Anfield. Kontrowersje i atomowa bramka

Liverpool
Liverpool PressFocus

Niemoc Liverpoolu na własnym boisku przełamana. The Reds przegrali sześć poprzednich meczów na Anfield, a w sobotę popołudniu rzutem na taśmę wygrali z Aston Villą 2:1. Cała piłkarska Anglia mówi o kontrowersyjnej decyzji sędziego, który nie uznał trafienia Roberto Firmino.

Liverpool musi gonić czołówkę, bo z powodu fatalnych wyników na wiosnę spadł na siódme miejsce w tabeli. Tymczasem Aston Villa przystępowała do tego meczu zajmując dziesiątą lokatę. Zespoły te dzieliło pięć oczek.

Kto wie jak potoczyłby się ten mecz, gdyby w pierwszym kwadransie sytuację sam na sam z bramkarzem wykorzystał Mohamed Salah. Napastnik The Reds oddał płaski strzał, po którym piłka nieznacznie minęła słupek bramki gości.

Kontrowersyjna decyzja sędziego

Ostatecznie pierwszą połowę na prowadzeniu kończyli piłkarze z Birmingham. Bramkarza Liverpoolu, Alissona pokonał Ollie Watkins. Co prawda strzał został oddany wprost w światło bramki, ale golkiper gospodarzy nie zdołał wybić piłki i ta wpadła pod jego rękami do siatki.

W doliczonym czasie gry pierwszej połowy doszło do niemałej kontrowersji. Liverpool wyrównał po strzale Roberto Firmino, ale sędzia zdecydował się obejrzeć całą sytuację na powtórkach. Ostatecznie gola anulowano z powodu spalonego, na którym miał znajdować się Diogo Jota. – Moim zdaniem to powinna być uznana bramka – stwierdził na łamach BBC Sport ekspert Pat Nevin.

The Reds ostatecznie dopięli swego i wyrównali po przerwie. W 57. minucie dokonał tego Mohamed Salah. Co prawda Emiliano Martinez obronił uderzenie Andrew Robertsona, ale wybił piłkę tak niefortunnie, że zdołał do niej napastnik Liverpoolu i z bliska skierować ją do siatki.

Atomowe uderzenie na wagę trzech punktów

Mijały kolejne minuty, a gospodarze nie mieli wielu klarownych sytuacji, po których mogliby zdobyć gola na wagę trzech punktów. Ostatecznie zainkasowali pełną pulę za sprawą trafienia z doliczonego czasu gry. Podobnie jak przy pierwszej bramce z interwencją zdążył Martinez. Bramkarz Aston Villi obronił strzał Thiago, ale nie zdołał zatrzymać Trenta Alexandra-Arnolda. Ten przyjął sobie piłkę po lewej stronie pola karnego i oddał atomowy strzał z dystansu. Golkiper gości nie miał szans na skuteczną interwencję.

Komentarze

Comments 12 comments

Z resztą ten link też jest niezłą manipulacją, bo linia Joty była rysowana od ŁOKCIA (!). Od kiedy można strzelić bramkę ręką??
Zapraszam do zobaczenia obrazka na stronie Liverpoolu, a nie do tworzenia własnej rzeczywistości

Wszyscy piszą o spalonym a czemu nie użyto VARu gdy zawodnik AV został nabity w rękę w polu karnym? jak dla mnie tam był karny 100%, łokcie wchodzą do gry, ręka na spalonym to spalony, ręka w polu karnym to nie karny, moi drodzy jesteśmy świadkami jak piłka nożna staje się nową wersją futbolu amerykańskiego.

Świetny strzał Arnolda, coś niesamowitego jak w takim tragicznym dla nas sezonie walczymy ‘tym co mamy’. patrząc na terminarz to mamy duże szanse na top 4, poza MU mamy teoretycznie szansę na komplet punktów. Wbrew pozorom widzę cień nadziei na awans z Realem, wszyscy znachory przekreślili już Liverpool, nie wiem ile razy musi ten klub udowodnić, że nie wolno ich skreślać, to drużyna wojowników tylko w tym sezonie nawiedzona przez kontuzje. Poza tym któryś już raz na tym portalu piszę o tym, że kibicując tej drużynie trzeba zrozumieć słynne “walk on with hope in your heart and you’ll never walk alone” – nie wiem czemu ale czytam dużo komentarzy fanów Liverpoolu, nie tylko na tym portalu, wielu nie wierzy już w awans, dla mnie to tragedia, ci ludzie nie powinni nigdy śpiewać tego hymnu jeśli nie ogarniają przekazu. Ja mam tą nadzieję i choćbym miał pazury gryźć 90 minut to będę wierzył w awans bo mam tą nadzieję w sercu… pozdro dla ludzi, którzy kumają kibicowanie tej drużynie i kumają słowa, które powinny być wyryte na sercu a nie na języku-puste i nic nie znaczące. YNWA

„To ja z wami dyskutuję, a nie wy ze mną…” okej, to jest dopiero tworzenie swojej własnej rzeczywistości xD
Reszta też jak zawsze pyszałkowato, narcystycznie śmieszna/tragiczna (wybór dowolny): „pokazał, udowodnił…” ;D