Mohamed Salah
Mohamed Salah fot. PressFocus

Liverpool bezlitosny u siebie. Wilki rozbite na Anfield Road

Liverpool w dalszym ciągu może się pochwalić kompletem punktów na koncie w ligowych meczach rozgrywanych na Anfield Road. Podopieczni Juergena Kloppa w niedzielny wieczór wygrali po raz szósty, tym razem pewnie 4:0 pokonując Wolverhampton Wanderers.

Czytaj dalej…

Od pierwszej minuty mistrzowie Anglii mieli ogromną przewagę w posiadaniu piłki, co jednak nie miało przełożenia na większą liczbę sytuacji podbramkowych. Wolverhampton, który grał cofnięty na własnej połowie, również wyczekiwał na okazje do wyprowadzenia groźnego ataku i kilka razy w pierwszych trzech kwadransach próbował zaskoczyć rywali.

Ostatecznie jednak na przerwę w lepszych humorach schodzili The Reds, którzy w 24. minucie objęli prowadzenie. Fatalny błąd jednego z obrońców Wilków wykorzystał Mohamed Salah, który przejął piłkę w polu karnym rywali, a następnie mając przed sobą praktycznie tylko bramkarza pewnie trafił do siatki. Była to jedyna bramka w pierwszej połowie tego meczu.

W drugiej części spotkania The Reds potwierdzili swoją wyższość nad rywalem. W 58. minucie na 2:0 podwyższył Georginio Wijnaldum, który pokonał Rui Patricio świetnym uderzeniem sprzed pola karnego. Portugalski bramkarz nie miał w tej sytuacji żadnych szans na skuteczną interwencję.

Liverpool nie zamierzał na tym poprzestawać. W 67. minucie padła trzecia bramka dla gospodarzy, a na listę strzelców wpisał się Joel Matip, który uderzeniem głową wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie Salaha z prawej strony boiska po krótko rozegranym rzucie rożnym.

W 78. minucie The Reds prowadzili już 4:0, ale tym razem podopiecznych Juergena Kloppa wyręczył Nelson Semedo, który po dośrodkowaniu z prawego skrzydła niefortunnie skierował piłkę do bramki swojego zespołu. Wynik utrzymał się już do ostatniego gwizdka sędziego.

Komentarze