Fantasy Premier League: Ich powinniśmy unikać

Fantasy Premier League: Harry Kane (Tottenham)
PressFocus Na zdjęciu: Fantasy Premier League: Harry Kane (Tottenham)

Tak jak przed każdą kolejką, tak o przed ostatnią serią gier w Fantasy Premier League zakładamy, że do dyspozycji mamy narzędzie pozwalające nam dokonać nieograniczonej liczby transferów. Kogo powinniśmy kupić, a kogo unikać w GW38? Odpowiedzi wcale nie są oczywiste.

  • Nadszedł czas rozstrzygnięć – kto sięgnie po tytuł króla Fantasy Premier League? Różnice między czołowymi graczami są minimalne
  • Tytuł najlepszego zawodnika FPL trafi w ręce… Salah i Son to jedyni kandydaci w tym wyścigu
  • Kogo unikać? Kane, Salah, Ronaldo, Richarlison – do tych nazwisk powinniśmy podchodzić co najmniej ostrożnie

Bramkarz: Kasper Schmeichel

Leicester w trzech ostatnich kolejkach prezentuje się znakomicie, zwłaszcza w ofensywie. Jednak i szyki obronne Lisów zasługują na wyróżnienie. Dlatego w GW38 sięgamy po jedynego pewnego przedstawiciela tyłów ekipy z King Power Stadium, czyli golkipera. Kasper Schmeichel niemal na 99% pojawi się w wyjściowym składzie, dlatego te pięć milionów, które kosztuje Duńczyk, możemy wydać lekką ręką. Naprzeciw Schmeichela staną napastnicy pogrążonego w kryzysie Southampton. Czyste konto możemy wziąć za pewnik.

Obrońcy: Reece James, Joao Cancelo, Joel Matip, Rico Henry

Będzie pół na pół. Drogo i nieco taniej. Zaczynamy od wyżej wycenianej połowy, czyli Reece’a Jamesa i Joao Cancelo. Za tę dwójkę zapłacimy łącznie 13,7 miliona. Dużo, ale też dużo możemy się spodziewać po wspomnianych panach. W końcu jeżeli zsumujemy ich dorobek, otrzymamy zawrotną sumę 334 punktów. Chelsea zagra z Watfordem, a City zmierzy się z Aston Villą. Rywale z kategorii do pokonania, prawda? Chociaż lepiej określić ich mianem “rywali, którym można strzelić parę goli, przy których duży udział mogą mieć wahadłowi”. James i Cancelo to żadne różnice, jednak warto ich mieć pod swoją batutą.

Nieco większy awans możemy zaliczyć na plecach Joela Matipa, którego posiada 10,2% menedżerów Fantasy Premier League. Za 5,3 miliona w naszym składzie melduje si ę piłkarz, który w dwóch ostatnich meczach ustrzelił dwie szczęśliwe jedenastki. Do tego za 4,5 miliona dorzucamy Rico Henry’ego z Brentfordu i liczymy na to, że Anglik zamierza kontynuować serię oznaczoną jako przynajmniej sześć punktów w spotkaniu.

Pomocnicy: Heung-min Son, James Maddison, Bruno Guimaraes, Luis Diaz

Kto jest najlepszym kandydatem na kapitana na ostatnią kolejkę Fantasy Premier League? Odpowiedź jest prosta – Heung-min Son. Koreańczyk stanie naprzeciw dziurawej defensywy spadkowicza z Norwich, a poza tym walczy o koronę króla strzelców z Mohamedem Salahem, do którego traci tylko jednego gola. I nawet wobec spodziewanej absencji Egipcjanina w meczu z Wolves, Son musi przynajmniej dwukrotnie pokonać bramkarza Kanarków, by wyprzedzić Faraona. No to bierzemy, nawet za te 11,2 miliona, nie ma innej opcji. A skoro Salah może nie zagrać, pierwsze skrzypce w ofensywie Liverpoolu przypadną komuś z tercetu Mane-Jota-Diaz. Najtańszą propozycją z tego grona jest Luis Diaz, który kosztuje 8,1 miliona. Kolumbijczyk aktualnie wygląda na zawodnika będącego w szczytowej dyspozycji, dlatego to jemu ufamy najbardziej w kwestii zdobywania bramek.

W drugiej linii znajdzie się miejsce także dla Jamesa Maddisona, najlepszego zawodnika GW37. Madders w DGW wykręcił zawrotne 25 punktów, co zwiastuje kolejny świetny występ, tym razem przeciwko Southampton. Na czwartego w naszej kadrze ląduje duża różnica za niewielką kwotę. Bruno Guimaraes to wydatek pięciu milionów, a w swoich składach ma go tylko 2,9% wirtualnych trenerów. W pojedynku z Arsenalem Brazylijczyk zapisał na swoim koncie 11 oczek.

Napastnicy: Ivan Toney, Jamie Vardy

W tej części naszego składu koncentrujemy się przede wszystkim na tym, kogo unikać na pewno i komu niekoniecznie powinniśmy ufać. A więc tak: Harry Kane podobno zmaga się z problemami żołądkowymi, Ronaldo najprawdopodobniej doznał kontuzji pachwiny, Richarlisona może czekać odpoczynek, a Weghorst gra dramatycznie źle, więc i tak go nie weźmiemy. Zostają nam Toney i Vardy. Pierwszy zmierzy się z Leeds, drugi sprawdzi szczelność obrony Southampton. Szybki rzut oka na statystki defensywne obu ekip i już wiemy, że 6,9 miliona wydane na Toneya i 10,3 mln wyłożone za Vardy’ego na pewno zwrócą się z nawiązką.

Komentarze