Łukasz Fabiański
Łukasz Fabiański PressFocus

Ekipa Fabiańskiego już w pierwszej czwórce

West Ham United awansował w poniedziałek na czwarte miejsce w tabeli Premier League. Podopieczni Davida Moyesa w meczu 24. kolejki stanęli na wysokości zadania i pokonali u siebie 3:0 ostatnie w tabeli Sheffield United.

Przed Młotami szansa na wskoczenie do pierwszej czwórki ligowej tabeli pojawiła się po kolejnej wpadce Liverpoolu. The Reds w sobotę doznali trzeciej z rzędu porażki w Premier League. West Ham, który jest największą rewelacją obecnego sezonu, potrzebował zwycięstwa w meczu z Sheffield United. Przystępował do niego w roli faworyta.

Zespół Łukasza Fabiańskiego od początku spotkania sprawiał lepsze wrażenie, stwarzając również groźniejsze sytuacje. Już w piątej minucie na listę strzelców bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego próbował wpisać się Declan Rice, ale Aaron Ramsdale nie dał się zaskoczyć. W walce o odbitą piłkę Enda Stevens sfaulował jednego z zawodników West Hamu i sędzia wskazał na jedenasty metr. Po analizie VAR decydują o podyktowaniu rzutu karnego została cofnięta, bowiem wcześniej piłkarz Młotów był na spalonym.

Sheffield United odpowiedziało dopiero w 36. minucie, gdy na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Ben Osborn. Fabiański dla bezpieczeństwa odbił futbolówkę, który zmierzała obok bramki. Trzy minuty później Chris Basham sfaulował we własnym polu karnym szarżującego Jesse’go Lingarda i tym razem West Ham otrzymał “jedenastkę”.  Skutecznym egzekutorem rzutu karnego okazał się Rice.

Fabiański pewnym punktem Młotów

Druga połowa mogła rozpocząć się od wyrównującego gola dla Sheffield, ale świetną interwencją popisał się Fabiański. Reprezentant Polski odbił futbolówkę po strzale głową Davida McGoldricka z czterech metrów. Tymczasem w 58. minucie West Ham podwyższył na 2:0. Po dośrodkowaniu Aarona Creswella z rzutu rożnego celnym uderzeniem głową popisał się Issa Diop.

Sheffield nie rezygnowało. W 68. minucie kolejną dobrą interwencją popisał się Fabiański, którego ponownie uderzeniem głową nie zdołał zaskoczyć McGoldrich. Swoje okazje do zdobycia goli miał również West Ham. Najlepszą w 73. minucie zmarnował Vladimir Coufal, który przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem.

Gdy wydawało się, że wynik nie ulegnie już zmianie, w doliczonym czasie Młoty zadały kolejny cios. Rezultat na 3:0 ustalił Ryan Fredericks.

Komentarze