Chelsea bezradna w hicie kolejki. Manchester City zdobył Londyn

Gabriel Jesus
Gabriel Jesus PressFocus

Tylko jeden gol padł w sobotnim hicie 6. kolejki Premier League. Pojedynek na Stamford Bridge w Londynie zakończył się triumfem Manchesteru City. Obywatele skromnie 1:0 pokonali dotychczasowego lidera ligowej tabeli po trafieniu Gabriela Jesusa.

Guardiola znalazł sposób na Tuchela

Do sobotniego na Stamford Bridge w lepszej sytuacji przystępowali gospodarze, którzy przed rozpoczęciem kolejki zajmowali fotel lidera Premier League. Mieli również psychologiczną przewagę nad swoim rywalem, po tym jak wygrali trzy ostatnie bezpośrednie pojedynki we wszystkich rozgrywek. Thomas Tuchel przed meczem apelował jednak, aby nie sugerować się tymi wynikami. Jak się okazało miał rację.

Pierwsza połowa, choć nie była porywająca widowiskiem, zdecydowanie należała do Manchesteru City. To właśnie po stronie drużyny Josepa Guardioli była inicjatywa. Goście starali się wysoko atakować rywali i bardzo szybko przerywali próby wyprowadzenia przez nich akcji. W efekcie Chelsea pierwszą połowę zakończyła bez choćby jednego strzału. Takich nie brakowało po drugiej stronie boiska, ale gości zawodziła celność. Ostatecznie na przerwę obie drużyny schodziły przy bezbramkowym remisie.

Osiem minut po przerwie Manchester City wyszedł na prowadzenie. Piłka dość przypadkowo trafiła w polu karnym pod nogi Gabriela Jesusa, który przytomnie obrócił się w kierunku bramki i bez zastanowienia uderzy. Futbolówka po rykoszecie wylądowała w bramce obok zupełnie zaskoczonego Edouarda Mendy’ego.

Senegalski bramkarz w trakcie drugiej połowy dwukrotnie ratował również swój zespół po uderzeniach Jacka Grealisha. Z kolei Chelsea w okolicy pola karnego rywali gościła bardzo rzadko. W 63. minucie piłka wylądowała nawet w bramce Manchesteru City, ale trafienie Romelu Lukaku nie zostało uznane z powodu spalonego.

Wynik 1:0 dla gości utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego. Dzięki tej wygranej Manchester City zrównał się z Chelsea punktami i wyprzedził ją dzięki nieznacznie lepszemu bilansowi bramkowemu.

Komentarze