Bruno Fernandes obniżył loty. “Ronaldo nie jest temu winny”

Bruno Fernandes
fot. PressFocus Na zdjęciu: Bruno Fernandes

Bruno Fernandes od momentu, gdy do Man Utd wrócił Cristiano Ronaldo, to obniżył loty. Tak przynajmniej uważają angielscy dziennikarze. Z taką opinią sam zainteresowany się jednak nie zgadza.

  • Man Utd plasuje się aktualnie na piątym miejscu w tabeli Premier League
  • Bruno Fernandes pod względem indywidualnych statystyk nie rozpieszcza
  • Według różnych głosów przyczyną gorszych statystyk portugalskiego pomocnika może być Cristiano Ronaldo
  • 28-latek podzielił się swoją opinia w sprawie w rozmowie z The Athletic

Bruno Fernandez z gorszym bilanem goli i asyst

Bruno Fernandes od momentu, gdy trafił do Man Utd, to wystąpił w 53 spotkaniach Premier League. Zdobył 29 bramek, a ponadto zanotował 19 asyst. W pozostałych 40 spotkaniach w koszulce Czerwonych diabłów piłkarz zanotował osiem trafień i siedem asyst.

– Większość asyst w zeszłym sezonie zrobiłem dzięki trafieniom Ronaldo, więc nie sądzę, żeby było w porządku obwiniać go. Po prostu miałem słaby sezon pod względem statystyk. Myślę, że to nie ma nic wspólnego z Cristiano – przekonywał Bruno Fernandes cytowany przez The Athletic.

– Zanim wrócił do Man Utd, to wykonywałem rzuty karne. Niemniej w ostatnim sezonie to się zmieniło. Wykonywałem jedenastki dwa razy i ich nie wykorzystałem, więc nie mogę winić Ronaldo, za to, że przestrzałem wykonywać rzuty karne. Tym bardziej że on je zamienia na gole – kontynuował Portgalczyk.

Zobacz także:

– Kiedy nie zdobyłem bramki w meczu z Arsenalem z rzutu karnego w kwietniu, to Ronaldo dał mi piłkę i powiedział: “Śmiało i strzelaj”. Nie punktowałem, ale czułem, że powierzył mi możliwość sprawdzenia się w ważnym momencie. Nie sądzę zatem, że Cristiano jest winny spadku mojej formy. Po prostu sam nie robiłem wszystkiego, co w mojej mocy, jeśli chodzi o gole i asysty – zaznaczył pomocnik Czerwonych Diabłów.

Ronaldo i ja gramy razem w reprezentacji. Kiedy punktuje, jest na boisku. Gra na dziesiątce z Cristiano w drużynie jest fajną sprawą, bo przeciwnicy bardzo szanują Ronaldo, a to daje mi więcej przestrzeni. Przeciwnicy boją się, że zdobędzie piłkę i strzeli gola. Chcą go zatrzymać, dlatego strefy, w których się znajduje, są przeciążone – wyjaśniał Bruno Fernandes.

Grałem w ostatnich czterech meczach Premier League i Cristiano nie wystartował. Strzeliłem tylko jednego gola, więc nie chodzi o Cristiano. Chodzi o rozmach i wybór odpowiedniego momentu. Czasami coś się nie udaje, a czasami wszystko idzie dobrze – powiedział piłkarz.

Bruno Fernandes w tym sezonie wystąpił w ośmiu spotkaniach, notując w nich jedno trafienie i jedną asyst.

Czytaj więcej: Man City chce kolejnego napastnika, mistrz Anglii liczy na wzmocnienie kosztem Milanu

Komentarze