Koniec świata w Urugwaju

Luis Suarez
Luis Suarez Grzegorz Wajda

Mundial w Katarze (o ile do niego dojdzie) będzie jednym wielkim pożegnaniem z urugwajskim futbolem kojrzonym z Luisem Suarezem, Edinsonem Cavanim, Oscarem Washingtonem Tabarezem. Po bliskowschodniej imprezie pokolenie najważniejszych graczy od zwycięskiego mundialu roku 1950 przejdzie na reprezentacyjną emeryturę. 

Przykład Chile

Jakieś cztery i pół roku temu popełniłem podobny tekst na temat reprezentacji Chile. Okoliczności wówczas były inne. La Rioja wygrali akurat drugi raz z rzędu Copa America a ja marudziłem, że to koniec. Dowodziłem, że Arturo Vidal, Alexis Sanchez i spółka nie mają zmienników, bo ani lokalne kluby ani reprezentacje U-20 i U-17 nie zapowiadały wielkich piłkarskich talentów, klasy ówczesnych asów Juventusu i Barcelony. Lata minęły, w 2018 roku Chile już nie zagrało podczas mundialu. Mamy rok 2021, a następców 34-letniego Arturo Vidala i 32-letniego Alexisa Sancheza ani widu, ani słychu.

Czy z Urugwajem będzie równie źle? Moim zdaniem może czekać ich porównywalna posucha, a nie zmieni tego nawet wygrana w tegorocznej Copa America (o ile do niej dojdzie, uważam ich za głównych faworytów, obok Brazylii), ani kolejny mundialowy ćwierćfinał. I to pomimo opanowanego do perfekcji wykorzystywania do maksimum skromnego potencjału kadrowego, wynikającego z faktu, iż kraj liczy ledwie 3,4 miliona ludzi, liga jest biedna i w 80 procentach skupiona wokół stołecznego Montevideo. Po prostu: odchodzi najlepsze pokolenie od 60 lat w urugwajskim futbolu.

Kto zastąpi gwiazdy?

I to mimo odmłodzenia i przebudowy po nieudanych latach 2015-2016, kiedy Tabarez kapitalnie przeprowadził szereg zmian w sposobie grania oraz promocji nowych graczy, dzięki czemu już w 2018 roku przyjechał do Rosji z odbudowaną  drużyną. Druga linia, tak kulejąca po mundialu w Brazylii, została odmłodzona, a prym wieść w niej zaczęli zawodnicy młodzi i perspektywiczni. Dzisiaj już widać gołym okiem, że tamtejsze młokosy zapewne będą prowadzić Urugwajczyków do boju podczas katarskiego mundialu. Lucas Toreira bedzie miał 26 lat (obecnie gra w Atletico Madryt), Rodrigo Bentancur 25 (ciągle związany z Juventusem), Federico Valverde z Realu Madryt będzie zaś ledwie 24-latkiem. Jednak to obecne filary tej ekipy zbliżają się do emerytury, a ich zastępienie w najbliższych latach nie wydaje się prawdopodobne. Otóż, Luis Suarez, Edinson Cavani – dwa najlepsi strzelcy w historii reprezentacji Urugwaju w chwili rozgrywania mistrzostw świata będą mieli po 35 lat. Znaleźć dwóch takich jak oni będzie zadaniem niewykonalnym.

Oczywiście Darwin Nunez jest nazywany “drugim Cavanim”, ale na razie poza “drugim Suarezem” – Maxi Gomezem – nie znajdziemy dzisiaj klasowego napastnika w Urugwaju. Nicholas Schapacasse i Nicolas Amaral – kapitalnie zapowowiadający się w młodzieżówkach, w zawodowym futbolu polegli. Nieco wcześniej Urretaviscaya i Nico Lopez. Kompletnym niewypałem okazał się Joaquin Aduriz, a Jonathan Rodriguez wprawdzie potrafi zaczarować pięknym golem czy zwodem ale starczy tego grania na wejście w 75. minucie meczu…

Wszyscy oni potrafią dobrze grać w piłkę, ale to tak jakbyśmy rozważali Teodorczyka i Buksę w roli zastępców Lewandowskiego. Jasne? Tacy gracze jak Suarez i Cavani w jednym roczniku to jak wygranie w lotka dwa razy z rzędu. Szybko się nie powtórzy. Taki gracz jak Diego Godin też pewnie się nie powtórzy, chociaż przecież wspaniale przejął schedę po Diego Lugano, a teraz sztafetę pokoleń świetnych stoperów u Celestes kontynuuje Junama Gimenez. Tylko kto obok niego, kiedy po mundialu ze sceny zejdzie 36-letni wówczas Godin? Coates już nie taki młody, Lemosa zmęczyły kontuzje, no, pojawił się 21-latek z Barcelony, Ronald Araujo. Oby rozwinął się jego talent!

A boki obrony? Przed mundialem w Rosji udało się wreszcie wypełnić luki po Alvaro Pereirze i Jorge Fucile. Zaraz potem trzeba było zastąpić “wiecznego” Maxiego Pereirę, a ten, który ich wszystkich dzielnie zastępował, czyli Diego Laxalt, trochę zmizerniał po transferze do Milanu. Toteż i pozycja w reprezentacji już nie tak mocna. Szumnie zapowiadany Matias Saracchi nie odnalazł się w Bundeslidze, teraz próbuje złapać balans w Turcji. Innych na horyzoncie lewej obrony nie widać. Pewniakiem jest za to na prawej Martin Caceres, kolejny ze wspaniałego rocznika 1987. Po katarskim mundialu do pożegania.  Niestety, znalezienie zmiennika na razie nieosiągalne.

Najgorzej jest jednak z obsadą bramki. U nas, w Polsce, podśmiechujki, że trener Brzęczek nie mógł zdecydować się na jednego z dwóch bramkarzy. W Urugwaju zmartwienie, bo od dekady Fernando Muslera nie ma żadnego konkurenta. I za bardzo się nie zanosi na zmiany, bo od 2011 roku jego zmiennikiem jest Martin Silva, który sam ma juz 32 lata i… dziewięć gier w reprezentacji na ponad 50 powołań! Inni w reprezentacji nigdy nie zagrali. Muslera po katarskim mundialu bedzie miał 36 lat.

Niepewna przyszłość Urugwaju

A teraz drogi kibicu, zamknij oczy i wyobraź sobie reprezentację Urugwaju w ważnym meczu bez: Muslery, Godina, Caceresa, Suareza i Cavaniego. Abstrahując od tego, że trudno byłoby poskładać w wiarygodny sposób wyjściową jedenastke, rzuca się w oczy oczywista konstatacja: brak pazurów, zębów, cojones, zadziorności i odwagi. Bo wyżej wymienieni właśnie tymi przymiotami wycięli sobie miejsce w historii południowoamerykańskiego, a może światowego futbolu. Takich piłkarzy nie zastąpisz, ot tak. Takiej klasy osobowości w futbolu nie rodzą się często, tak dobrych roczników jak 1986 i 1987 Urugwaj długo mieć nie będzie. Cała piątka znajduje się w TOP 8 graczy z największą liczbą gier w historii reprezentacji kraju (Godin jest rekordzistą!), a po mundialu pewnie znajmą pięć miejsc w TOP 6!

Zastąpić taki kwintet? Przecież to sama historia XXI-wiecznego futbolu made in Uruguay. A wszystkich ich na wspaniałych reprezentantów wychował Oscar Washington Tabarez, rocznik 1947, który po katarskich mistrzostwach także pożegna się z reprezentacją. I tego trenera, rekordzistę obu Ameryk pod względem stażu w roli selekcjonera, zastąpić będzie najtrudniej.

Aż chce się jeszcze raz odpalić historyczne mecze Suareza i kompanii, niechby ten kiedy zatrzymał rywali desperacką robinsonadą, albo kiedy pakował dwa gole Anglikom, albo kiedy…

Zresztą na pewno znajdziecie coś dobrego dla siebie, niechby mecze przeciwko Chile, jeszcze z czasów kiedy La Rioja znaczyli w światowym futbolu wiele. O, te będą mocne! Śpieszcie się ogladać piłkarzy, tak szybko schodzą z boiska…

Bartłomiej Rabij

Komentarze