- Michał Listkiewicz nie ma wątpliwości przed starciem ze Szwecją. Wskazał konkretne argumenty przemawiające za Polską, typował wynik i jasno określił, co musi zadziałać, by marzenie o mundialu stało się faktem
- Były prezes PZPN w rozmowie z Goal.pl przeanalizował mecz z Albanią, zwracając uwagę zarówno na mentalność i odwrócenie losów spotkania, jak i poważne błędy w defensywie, które jego zdaniem mogą okazać się kluczowe w decydującym starciu
- W materiale pojawiła się także szersza perspektywa: znaczenie awansu dla rozwoju polskiej piłki, ocena pracy Jana Urbana oraz głos w sprawie młodych zawodników i roli zespołu ponad indywidualnościamiPolska – Szwecja: finał baraży i ogromna stawka meczu
Szwecja – Polska. Finał baraży i ogromna stawka meczu
Marcin Ryszka (Goal.pl): Już kilka godzin zostało raptem do pierwszego gwizdka. Pan jest raczej pełen obaw, czy
spokojnie czeka na to, co wydarzy się dzisiaj w Sztokholmie?
Michał Listkiewicz (były prezes PZPN): – Wychodząc na boisko, po prostu trzeba wierzyć w swoje siły, a mamy dużo podstaw do optymizmu. Mamy dobry zespół, wraca Nicola Zalewski, a więc bardzo ważny zawodnik w sensie kreowania gry i jakości. Myślę, że wygramy ten mecz. Tak nawet postawię: 2:1. Oczywiście warunek podstawowy to nasza obrona, czy w ogóle gra obronna, która musi być przynajmniej na niezłym poziomie. Już nie mówię o wybitnym, bo niestety nie grają już tacy zawodnicy jak Żmuda, Gorgoń, Szymanowski czy nawet Kamil Glik. Chłopaki muszą się sprężyć. I to nie tylko obrońcy, ale przede wszystkim zawodnicy w środku pola, którzy mają zadania defensywne. Nie może być tak jak w meczu z Albanią, ale jak wyeliminujemy te błędy w grze obronnej, to będzie dobrze.
Jak podobał się Panu mecz z Albanią? Wszystkim nam pewnie mocniej zabiły serca, kiedy przegrywaliśmy, bo nie ma zbyt często takich sytuacji, że Polska potrafi się podnieść, kiedy jako pierwsza traci bramkę.
To na pewno zapisujemy na plus, że zawodnicy nie spuścili głów. Chociaż sytuacja mogła ułożyć się różnie. Mieliśmy dużo szczęścia, bo napastnik Albanii miał taką sytuację, która nie była stuprocentowa, tylko dwustuprocentowa, kiedy huknął Panu Bogu w okno. Mieliśmy szczęście, ale myślę, że nasi tym mentalem i ambicją odwrócili losy tego meczu. Ogólnie mecz z Albanią dał trenerowi Urbanowi bardzo dużo materiału do analizy: i te plusy w postaci podniesienia się przy niekorzystnym wyniku czy późniejszej dominacji i oczywiście minusy, czyli robienie prezentów rywalom.
Stawka większa, niż tylko sport
W trakcie Pana kadencji na stanowisku prezesa PZPN udało się awansować na mundial w Korei i Japonii po 16 latach przerwy. Potem były Niemcy 2006, później z Adamem Nawałką mundial w 2018 roku, Katar w 2022. Czy stanie się coś bardzo złego dla polskiej piłki, jeśli nie awansujemy na mundial w tym roku?
Na pewno nie będzie to korzystne dla rozwoju całej dyscypliny. Wiadomo, jaka jest atmosfera wokół reprezentacji i jak wyniki napędzają sport. Cała dyscyplina rozkwita, chłopcy i młode dzieciaki chcą trenować, bo każdy chce być nowym Lewandowskim czy Pietuszewskim. To ma długofalowo ogromne znaczenie. Natomiast no cóż, to jest tylko sport i trzeba podchodzić do tego z pokorą. Większe od nas zespoły o wspaniałych tradycjach miały przerwy. Włosi czy Anglicy też mieli okresy przestoju, także to się zdarza. Jest jednak bardzo mała liczba drużyn na świecie, które grają wszędzie odgórnie. Wracając do naszego awansu, to jest on bardzo, bardzo potrzebny. Trener Urban świetnie pracuje. Jest to człowiek, którego trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś mógł go teraz zastąpić. Bądźmy dobrej myśli, jest o co się bić, a poza tym – pamiętajmy o tym gdzie mistrzostwa świata się odbędą. W Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie mieszkają miliony Polaków, którzy bardzo czekają na nasz zespół i to dla nich byłoby niesamowite święto. Zagrają dziś chłopaki nie tylko dla tych w kraju, ale też dla tych poza jego granicami.
Rywal pod lupą
Pan dzisiaj obejrzy mecz w telewizji, czy wybrał się pan do Szwecji na to spotkanie?
Nie, ja dzisiaj w telewizji. Jestem już tylko prezesem honorowym, więc nie przeszkadzam, niech każdy robi swoje. Wspólnie z dwoma innymi prezesami honorowymi, kolegami Zbyszkiem Bońkiem i Grzegorzem Latą, będziemy oglądać i skakać z radości po każdym golu dla biało-czerwonych.
Reprezentacja Polski awansuje na MŚ 2026?
- Tak
- Nie
- Trudno powiedzieć
0 Votes
Wiemy z historii, że w Szwecji gra się nam bardzo trudno. Znamy statystyki, że ostatni raz wygraliśmy tam 96 lat temu. Jak napisać dzisiaj tę historię na nowo?
Każdy mecz jest inny. Tu nie ma co wchodzić w uwarunkowania historyczne. Grają inne drużyny. Szwedzi są faworytami, chociaż co prawda są bardzo osłabieni. Z tego co czytałem, trzech czy czterech zawodników z podstawowego składu nie zagra. To jednak i dużo nie zmienia, bo to bardzo silny zespół. Ostatnie wyniki nie rzucają na kolana, ale to gładkie zwycięstwo nad silną Ukrainą powinno być jednak dla nas ostrzeżeniem, że trzeba zagrać na 100, a może i 110 procent, żeby ten mecz wygrać.
Jan Urban i młodzi. Kierunek na przyszłość
Pana zdaniem młody Pietuszewski powinien zagrać od początku? Jak w ogóle Pan zapatruje się na jego talent?
Jestem przeciwnikiem traktowania piłki nożnej jako sportu indywidualnego. To jest gra zespołowa. Troszkę jest to czasem zabawne, jak kibicujemy chociażby Barcelonie. Jeśli Robert Lewandowski strzeli, to jest super, a jak nie strzeli, to jest źle. To gra zespołowa i liczy się wynik całej drużyny. Jeśli spojrzeć z perspektywy drużyny, obrońcy czy bramkarze zawsze czują się trochę pokrzywdzeni. Szanujmy też ludzi od czarnej roboty z przeszłości naszej reprezentacji, takich jak Leszek Ćmikiewicz, Zygmunt Maszczyk czy Zygfryd Szołtysik. Mimo że nie zdobywali za dużo bramek, bez nich tych wielkich sukcesów by nie było. Tak samo jest z Pietuszewskim. Oczywiście, jeśli chłopak nie strzeli goli, ale wykona wspaniałą pracę, będzie wiązał obrońców, harował i odda dwie czy trzy asysty, a bramkę zdobędzie ktoś inny – on też będzie bohaterem. Czy ma zagrać? Pamiętajmy, że mecz nie kończy się na pierwszej minucie, ale na 90, a czasem trwa i 120 minut. Zobaczymy dzisiaj, jaki plan na ten pojedynek zarysuje trener Urban.
Ostatnie pytanie. Jak by się to dzisiaj nie skończyło w Sztokholmie, Pana zdaniem Jan Urban powinien dalej prowadzić tę reprezentację
Zdecydowanie. Jan Urban nie tylko powinien, ale on po prostu musi dalej prowadzić tę reprezentację. Zrobił w niej fantastyczną robotę. Zbudował niesamowitą atmosferę, widać wielką chemię w zespole oraz to wzajemne zaufanie. To jest ten człowiek, z którym życzyłbym sobie pracować przynajmniej jeszcze przez najbliższe kilka lat.
Czytaj więcej: Konkretne słowa o reprezentacji Polski przed meczem ze Szwecją. „Polskie piekiełko się skończyło”








