Popis strzelecki piłkarzy AS Monaco, Brest postawił się Nicei

Aleksandr Golovin
Aleksandr Golovin Pressfocus

W środę wieczorem wystartowała 18. kolejka Ligue 1. W pierwszych spotkaniach zwycięstwa padły łupem AS Monaco, Strasbourga oraz Brest. Natomiast w dwóch innych spotkaniach 90 minut nie przyniosło rozstrzygnięcia, a spotkania zakończyły się bezbramkowymi remisami.

FC Lorient – AS Monaco

Rywalizacja na Stade du Moustoir szybko ułożyła się po myśli Czerwono-białych. Już po dziewięciu minutach gry futbolówkę do bramki Lorient wpakował Disasi. Młody obrońca wyskoczył najwyżej do dośrodkowania z rzutu rożnego i mocnym strzałem głową otworzył wynik w meczu.

Na odpowiedź Morszczuków nie czekaliśmy zbyt długo. Jeszcze przed przerwą do remisu doprowadził Teremas Moffi, który wykorzystał katastrofalny błąd jednego z obrońców Monaco i z bliskiej odległości nie dał większych szans bramkarzowi.

Zaraz po rozpoczęciu drugiej odsłony z boiska wyleciał Jonathan Delaplace. Arbiter wyciągnął czerwony kartonik, po tym jak 34-latek sfaulował przeciwnika wychodzącego na czystą pozycję.

Ekipa z Monaco grając w przewadze z łatwością przejęła inicjatywę i po godzinie walki objęła zasłużone prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się Aleksandr Golovin. Reprezentant Rosji oddał znakomity strzał zza pola karnego, a piłka wleciała do siatki tuż przy prawym słupku. Od tego momentu na boisku byliśmy świadkami szybkiej wymiany ciosów. Po kilku minutach Andrew Gravillon nieoczekiwanie wyrównał rezultat spotkania, dzięki dobitce z odległości kilku metrów. Całe zdarzenie mocno podirytowało gości, którzy w kilkanaście sekund strzelili trzecią bramkę i nie pozwolili już wyrwać sobie kompletu punktów. Kapitalny strzał głową Kevina Vollanda pomógł wyjść AS Monaco na właściwe tory. Od tego momentu zawodnicy Kovaca odjechali gospodarzom. W 78. minucie Diop zapewnił czwarte trafienie dla swojego zespołu, a w samej końcówce wynik meczu ustalił Guillermo Maripan.

FC Nantes – Stade Rennais

Starcie w Nantes nie przyniosło rozstrzygnięcia. Obie drużyny miały spore problemy ze skutecznością. Nieco lepszy futbol prezentowali goście. Czerwono-czarni dyktowali warunki gry, ale nie potrafili wykorzystać swojej przewagi. Tymczasem Nantes zepchnięte do głębokiej defensywy szukało swoich szans w kontratakach, lub stałych fragmentach gry. Do ostatnich minut nie byliśmy pewni, kto odniesie zwycięstwo. Ostatecznie żadna z ekip nie była w stanie przełamać niemocy w ofensywie i mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

FC Metz – Girondins Bordeaux

Również na Stade Municipal Saint-Symphorien nie zobaczyliśmy bramek. Więcej do pokazania mieli Żyrondyści, ale ich rozregulowane celowniki nie mogły zmienić losów tego widowiska. Patrząc na przebieg gry, obie strony miały dogodne sytuacje do objęcia prowadzenia. Metz oddało inicjatywę rywalom. Z kolei żelazna postawa obrońców gospodarzy sprawiła spore problemy zawodnikom z Bordeaux. Tym samym rywalizacja w Metz nie przyniosła rozstrzygnięcia i zakończyła się wynikiem 0:0.

RC Strasbourg – Nîmes Olympique

Natomiast w Strasburgu worek z bramkami rozwiązał się na dobre. Co prawda gole strzelał tylko jeden zespół, lecz na nudę nie mogliśmy narzekać. Strzelecki festiwal otworzył Ajorque w 36. minucie. Napastnik gospodarzy wpisał się na listę strzelców, dzięki dobitce wcześniejszego uderzenia. Chwilę później prowadzenie Stasbourga podwyższył Habib Diallo, który bez zastanowienia trafił z pierwszej piłki w prawy dolny róg. W dodatku przed zakończeniem pierwszej połowy arbiter przyznał rzut karny dla Le Racing po krótkiej analizie VAR. Jedenastkę na gola bez problemu zamienił Kenny Lala.

Zaraz po przerwie z dubletu mógł cieszyć się Ludovic Ajorque. 26-latek zgubił krycie i w spokoju wbił futbolówkę w sam środek bramki. Po krótkiej chwili na swoim koncie powinien mieć hat-tricka, ale jego strzał z rzutu karnego był nie precyzyjny i nie zrobił większego wrażenia na bramkarzu. W doliczonym czasie gry arbiter wskazał na wapno po raz trzeci i tym razem z 11 metrów nie pomylił się Waris Majeed, ustalając ostateczny wynik rywalizacji.

Stade Brestois – OGC Nice

Beniaminek z Brest rozpieszcza swoich kibiców. Wszystko wskazuje na to, że gospodarze utrzymają się w Ligue 1. Les Ty Zefs w swoim stylu, głęboko bronili dostępu do własnej bramki i znacząco lepiej czuli się w kontratakach. Podopieczni Dall’Oglio strzelili dwie bramki przed przerwą i dowieźli korzystny rezultat do końca. W 23. minucie Steve Mounie uderzył z kilku metrów w sam środek bramki, a pięć minut później Franck Honorat skorzystał na błędzie jednego z defensorów i w sytuacji sam na sam uderzył w kierunku lewego słupka. W drugiej połowie Les Aiglons próbowali wszystkiego, aby zmniejszyć stratę do minimum. Ostatecznie nie byli w stanie niczego zmienić, przez co kontynuują niechlubną serię meczów bez wygranej od połowy grudnia.

Komentarze