Gorzka pigułka Barcelony w Lidze Mistrzów
Atletico Madryt wywiozło z Camp Nou niezwykle cenny wynik, wygrywając 2:0 w pierwszym starciu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów. Dla Diego Simeone było to historyczne, pierwsze zwycięstwo na stadionie Dumy Katalonii, które stawia jego zespół w uprzywilejowanej pozycji przed rewanżem. Barcelona kończyła spotkanie w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Cubarsiego jeszcze przed przerwą, a frustrację gospodarzy pogłębił brak rzutu karnego po zagraniu ręką Pubilla.
W pomeczowych komentarzach sporo miejsca poświęcono postawie ofensywy gospodarzy, która nie potrafiła sforsować muru ustawionego przez gości. Choć po zmianie stron osłabiona Barcelona starała się przejąć inicjatywę, to Atletico cierpliwie czekało na swoją szansę. Ostatecznie gole Juliana Alvareza oraz Alexandra Sorlotha sprawiły, że ekipa z Madrytu jest już jedną nogą w półfinale prestiżowych rozgrywek.
W programie „El Larguero” na antenie Cadena SER surowej oceny występu Lamine Yamala dokonał znany dziennikarz Manu Carreno. Ekspert zauważył, że młody reprezentant Hiszpanii bił głową w mur, próbując brać na siebie ciężar gry w sposób, który nie przynosił korzyści drużynie. Według niego nadmiar pewności siebie nastolatka przerodził się w tym spotkaniu w niepotrzebny indywidualizm.
– Lamine Yamal chciał zrobić wszystko sam. Widać po nim pewność siebie, chce brać grę na siebie, ale uważam, że momentami był zbyt dużym indywidualistą, próbując rozwiązywać sytuacje na własną rękę – ocenił Manu Carreño.
Dziennikarz dodał również, że choć Barcelona wyszła na drugą połowę z dużą energią, to zmęczenie wynikające z gry w osłabieniu ostatecznie dało o sobie znać. Zdaniem eksperta, choć losy awansu nie są jeszcze definitywnie rozstrzygnięte, to trafienie Sorlotha mocno skomplikowało sytuację zespołu Hansiego Flicka przed wyjazdem do Madrytu.









