LK. Kompromitacja Tottenhamu, historyczny triumf Mury

Harry Kane
PressFocus Na zdjęciu: Harry Kane

Tottenham przegrał ze słoweńską Murą w piątej kolejce fazy grupowej Ligi Konferencji (1:2). Już od pierwszej połowy Spurs musieli radzić sobie bez wyrzuconego z boiska Ryana Sessegnona i przegrywali po trafieniu Tomiego Horvata. Po zmianie stron wyrównał Harry Kane, ale w końcówce goście stracili kolejną bramkę. Ostatecznie Słoweńcy wygrali 2:1 i jest to ich pierwszy triumf w europejskich pucharach.

  • Tottenham przegrał na wyjeździe z Murą (1:2)
  • Spurs musieli od 32. minuty grać w osłabieniu po wykluczeniu Ryana Sessegnona
  • Londyńczycy wciąż nie są pewni awansu do fazy pucharowej

Mura – Tottenham: kolejna wpadka Anglików

Chyba nikt, kto pamiętał pierwsze spotkanie pomiędzy Tottenhamem, a Murą (5:1) nie spodziewał się takich problemów zespołu Antonio Conte. Od początku starcia Słoweńcy byli dobrze zorganizowani, czego nie można było powiedzieć o przyjezdnych. Ich indolencję i element zaskoczenia już w jedenastej minucie wykorzystał Tomi Horvat. 22-letni skrzydłowy bez najmniejszych problemów poradził sobie z Davinsonem Sanchezem i pięknym, podkręconym uderzeniem lewą stopą wyprowadził Murę na prowadzenie. Nie był to koniec złych wiadomości dla Spurs. W 32. minucie Ryan Sessegnon bezmyślnie sfaulował Zigę Kousa. Jako, że Anglik miał już wcześniej na koncie żółtą kartkę, arbiter musiał wyrzucić go z boiska. Tymczasem jego koledzy nie byli w stanie zagrozić wrogiej bramce. W najlepszej sytuacji Harry Kane uderzył z ostrego kąta, bez większych szans na sukces.

Po zmianie stron Antonio Conte zdecydował się na kilka korekt w składzie. Zwłaszcza wejście Heung-min Sona ożywiło ofensywną grę zespołu. Gospodarze skupili się na defensywie, co w 72. minucie wykorzystał Harry Kane. Anglik dobrze odnalazł się w polu karnym, poczekał na wyjście golkipera i spokojnie przeniósł piłkę nad nim, wyrównując stan meczu.

Mimo dominacji po przerwie, londyńczycy w końcówce popełnili kolejną serię błędów. Po utracie piłki, ta trafiła do Amadeja Marosy. Ten przełożył z łatwością Sancheza i zdobył bramkę na 2:1, pieczętując historyczny triumf swojej drużyny. Tym samym po pięciu kolejkach Ligi Konferencji, Tottenham zajmuje zaledwie trzecie miejsce, a w ostatniej serii gier zagra z liderem.

Komentarze