Sergio Busquets uderzył w Barcę. W Katalonii nie jest kolorowo

Sergio Busquets
Pressfocus Na zdjęciu: Sergio Busquets

Sergio Busquets zdradził swoje odczucia o obecnej sytuacji w FC Barcelonie. Klub zmaga się z problemami finansowymi. W hiszpańskich mediach zaczęto pisać o kolejnych cięciach kosztów. Zasłużony gracz Blaugrany w rozmowie z Tonim Juanmartim, wbił szpilkę w działania Jonana Laporty.

  • Sergio Busquets nie zamierzał gryźć się w język i otwarcie skrytykował działania FC Barcelony
  • Weteranom zespołu nie podoba się to, że dowiadują się mediów o działaniach klubu
  • Każdy na Camp Nou chętnie pomoże szefom, jednak bez wcześniejszych rozmów taka droga prowadzi wyłącznie do rozłamów w szatni

Busquets przemówił w ramach głosu z szatni Barcy

Sergio Busquets wraz z Gerardem Pique i Jordi Albą, jako pierwsi obniżyli swoje pensje w FC Barcelonie. Zasłużeni weterani dali wówczas jasny sygnał, że czasami trzeba poświęcić się dla dobra klubu. Dzięki temu, zeszłego lata udało się sprowadzić Ferrana Torresa czy Memphisa Depay’a. Wszystko działo się jednak po odejściu Lionela Messiego, co zaczęło budzić sporo kontrowersji.

Obóz Argentyńczyka miał żal za zbyt późne zgody piłkarzy na niższe zarobki. Przed wystartowaniem tegorocznego okienka, Barca znów musi korzystać z umiejętnej księgowości. Stąd też, hiszpańskie media zaczęły mówić o kolejnych cięciach budżetu w nadchodzących tygodniach.

Na razie inwestycja CVC została wstrzymana. Nie wiadomo dalej, co ze sprzedażą praw do Barca Studios. Wszystko to komplikuje plany Dumie Katalonii, która prędzej czy później podejmie radykalne kroki. Sęk w tym, że nikt z otoczenia Joana Laporty nie powiadomił jeszcze o tym zawodników. Taka kolej rzeczy nie spodobała się Busquetsowi, który zdradził własne odczucia Toniemu Juanmartiemu w podcaście Siempre Positivo.

Chciałbym, żeby klub mi powiedział, a nie dowiadywał się w inny sposób. Zawsze chętnie pomogę. Jak dotąd nic nam nie powiedzieli. Robienie tego przez prasę nie jest najlepszym sposobem – uznał Sergio Busquets.

Z Katalonii dochodzą słuchy, że Blagurana jest już winna 40 mln euro samemu Pique. Wraz z końcem kampanii 2022/23, dług może przebić granicę 80 mln euro. Na razie ciężko jest myśleć o transferze Roberta Lewandowskiego, gdy w kasie świeci pustkami. Awaryjnym wyjściem jest jeszcze sprzedaż Frenkiego de Jonga. Holender jednak nie zamierza opuszczać Camp Nou w najbliższych miesiącach.

Czytaj więcej: Zanim ruszy sezon. Plany transferowe klubów Premier League, cz. II

Komentarze