La Liga. Lewy robi swoje nawet z ławki, czy nadchodzi czas Rodrygo?

Rodrygo
PressFocus Na zdjęciu: Rodrygo

Duet gigantów ponownie nie zawiódł. Barcelona poprawiła sobie humor przed najważniejszym dotychczasowym starciem tego sezonu, punktując najsłabszy w lidze Cadiz. Z kolei Real, głównie za sprawą swoich brazylijskich skrzydłowych, z nawiązką odrobił straty do Mallorki. Czy aż do El Clasico żaden z faworytów nie straci więcej punktów?

  • Real Madryt i FC Barcelona w czwartej kolejce z rzędu zgodnie zanotowały zwycięstwa
  • Królewscy niemal nie odczuli absencji Benzemy, za sprawą fenomenalnego Rodrygo i skutecznego Viniciusa
  • Duma Katalonii w drugiej połowie rozbiła Cadiz. Wydatnie pomógł w tym autor gola i dwóch asyst, czyli Robert Lewandowski. Polak udowodnił, że sprawdza się też w roli wprowadzanego z ławki dżokera

Vinicius i Rodrygo zatuszowali nieobecność francuskiego lidera

Real Madryt to obecnie jeden z najstabilniejszych zespołów na świecie. Zastanówcie się, jak rzadko to Królewscy byli na pierwszych stronach gazet podczas letniego okna transferowego. Drużyna ma mocną, zróżnicowaną kadrę i emanuje pewnością siebie. Jedynie kontuzje dwóch graczy są w stanie wyprowadzić fanów Los Blancos z równowagi. Trudno wyobrazić sobie bowiem grę ekipy bez Thibaut Courtois i Karima Benzemy.

Istniały zatem uzasadnione obawy, że uraz Francuza odbije się na grze Realu, nawet jeśli na początku sezonu nie pokazywał swojej najlepszej dyspozycji.

Na szczęście dla fanów Królewskich, ostatnie lata pozwoliły wykreować w drużynie nowych liderów. Zespół przegrywał na Mallorce po trafieniu Muriqiego – swoją drogą, kwestia odsunięcia od wyjściowego składu Ferlanda Mendy’ego to już chyba tylko kwestia czasu – i miał nie lada problem, żeby sforsować bramkę Rajkovicia. Jeszcze przed przerwą fantastycznym golem – o którym szerzej w sekcji Golazo kolejki – popisał się Fede Valverde. Ale to po zmianie stron ofensywa Los Blancos prawdziwie rozkwitła.

Jej największym problemem był bowiem ten, który w teorii miał Benzemę zastąpić, czyli Eden Hazard. Rodrygo często dublował się z Belgiem pozycjami, co nie pozwalało skutecznie rozgrywać akcji. W drugiej połowie była gwiazda Chelsea zniknęła z radarów. I gospodarzom nie mogło przytrafić się nic lepszego. Najpierw wyszli na prowadzenie po składnej akcji dwóch Brazylijczyków i golu Viniciusa. Następnie Rodrygo w pojedynkę rozerwał na strzępy obronę Mallorki, a na koniec swoje konto w białych barwach otworzył też Antonio Ruediger. Skupmy się jednak na chwilę na młodszym z brazylijskich skrzydłowych.

Czas na przełom dla Rodrygo

Choć wielu fanów o tym nie pamięta, na początku kariery brazylijskiego duetu na Santiago Bernabeu, lepiej prezentował się Rodrygo. Podkreślano jego, niespotykaną wśród nastolatków, dojrzałość, a także skuteczność we wrogim polu karnym. I bardziej błyszczała gwiazda Viniciusa, tym bardziej gasła ta jego rodaka. Ostatnie dwa lata Goes spędził, lawirując między ławką rezerwowych, a wyjściowym składem. Dopiero w fazie pucharowej ostatniej Ligi Mistrzów udowodnił, że jest gotów do wzięcia na barki odpowiedzialności. I udowadnia to teraz, gdy Marco Asensio na dobrą sprawę przestał już być dla niego jakimkolwiek zagrożeniem czy alternatywą. W starciu z Mallorką Rodrygo operował bardziej jako środkowy napastnik, niż typowy skrzydłowy. I ze swojej roli wywiązał się wzorowo. Jeżeli częściej będzie w stanie czarować widzów w taki sposób, jak przy swoim niedzielnym trafieniu, a do tego częściej będzie decydował o losach meczu, Królewscy będą mieli obsadzone skrzydła na następną dekadę. A ewentualne przyjście Kyliana Mbappe, o czym już ponownie robi się głośno, będzie jedynie alternatywą, a nie koniecznością. Prawdziwy egzamin dla młodych Canarinhos będą nadchodzące derby stolicy. W starciu z Atletico ponownie ma zabraknąć Benzemy. Jeśli Vini z Rodrygo poprowadzą zespół do zwycięstwa w podobnym stylu, co w miniony weekend, znajdą się na ustach całego świata.

Barca ujawniła siłę głębi swego składu

Największa różnica pomiędzy Barceloną z poprzedniego sezonu, a tą obecną? Szerokość kadry. Xavi zapowiadał, że na każdą pozycję chce dwóch równorzędnych graczy i obecnie drużyna jest bliżej tych założeń, niż kiedykolwiek. W starciu z Cadizem Katalończyk mógł pozwolić sobie na pozostawienie na ławce połowy etatowych członków wyjściowego składu, co miało związek z nadchodzącym starciem na Allianz Arena. Po raz pierwszy trener pozostawił wśród rezerwowych choćby Roberta Lewandowskiego. I fakt, Blaugrana do przerwy nie potrafiła znaleźć drogi do siatki najsłabszej drużyny w lidze, ale bynajmniej nie wyglądała na zrezygnowaną, jak bywało w takich meczach w ubiegłym roku. Ostatecznie Xavi może czuć dumę, bo Frenkie de Jong otworzył wynik już na początku drugiej odsłony, jeszcze przed wprowadzeniem rezerwowych. Ale to właśnie oni stworzyli show.

Lewy nie potrzebował nawet dziesięciu minut od wejścia, by ponownie wpisać się na listę strzelców. Potem był o krok od dubletu, ale zdecydował się podać piłkę Fatiemu, jak na złotej tacy. Na koniec dołożył i drugą asystę, choć ta będzie istotna tylko dla kronikarzy. Wszystko, co istotne w tej akcji zostało bowiem wykonane przez Ousmane’a Dembele. No, i Jeremiasa Ledesmę, choć bramkarz Cadizu wolałby raczej o tym nie pamiętać.

Od Barcelony bije niezwykła pewność siebie. Rotacje w składzie nie zmniejszają jakości drużyny, a jeśli już to nieznacznie. Xavi na początku swej pracy mógł o tym co najwyżej pomarzyć, wystawiając do gry Eza Abde, Ferrana Jutglę czy Luuka de Jonga. Dziś Blaugrana ma jedną z najmocniejszych kadr w Europie. Stać ją, by w jednym meczu zadebiutowało dwóch nowych skrajnych defensorów, jednocześnie nie tracąc przy tym nawet bramki. Logiczne, zatem, że wymaga się od nich największych celów. I cieszy, że ani sam trener od tych wymagań nie ucieka, a piłkarze czują na karku oddech kolegów, chcących stanowić o sile zespołu w najważniejszych meczach. Takich, jak nadchodzące starcie na Allianz Arena. To właśnie pojedynek z Bayernem będzie dla Xavinety papierkiem lakmusowym.

Całość tekstu znajduje się na Primeradivision.pl. Tam wybrano dodatkowo Partidazo, evento, jugador oraz golazo minionej kolejki. Sprawdź aktualną tabelę La Liga.

Komentarze