Espanyol – Atletico: mistrz wyrwał trzy punkty

Yannick Carrasco
Yannick Carrasco PressFocus

Atletico Madryt odniosło trzecie zwycięstwo w obecnym sezonie i objęło prowadzenie w ligowej tabeli. Drużyna Diego Simeone w niedzielne popołudnie bardzo szczęśliwie pokonała 2:1 na wyjeździe Espanyol Barcelona.

Trudne warunki w Barcelonie

Atletico do niedzielnego spotkania w stolicy Katalonii przystępowali w roli zdecydowanego faworyta, z nadzieją na odniesienie drugiego zwycięstwa w tym sezonie. Espanyol, który w pierwszych trzech spotkaniach zdobył tylko dwa punkty, nie miał po swojej stronie zbyt wielu argumentów.

Goście do meczu przystąpili z powracającym do klubu Antoine’m Griezmannem w podstawowym składzie. Obok niego w ataku ustawiony został Luis Suarez, natomiast mecz na ławce rezerwowych rozpoczął Joao Felix.

W pierwszej połowie Atletico miało jednak ogromne problemy i nie potrafiło znaleźć sposobu na defensywę rywali. Znacznie groźniejszy był Espanyol, który raz po raz niepokoił gospodarzy. Już w czwartej minucie Oblaka do interwencji zmusił Embarba, a kilkanaście minut później nieznacznie niecelnie uderzył Melendo.

W 18. minucie bliski zdobycia gola dla Espanyolu był Raul de Tomas, ale piłkę po jego strzale sprzed linii bramkowej wybił Felipe. W 39. minucie kolejną próbę w tym meczu podjął Embarba, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Kilkadziesiąt sekund później goście dopięli swego i objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu Embarby z rzutu rożnego, do bramki strzeżonej przez Oblaka głową piłkę skierował De Tomas.

Po przerwie Espanyol przede wszystkim starał się bronić dostępu do własnej bramki. Atletico szukało swoich okazji, ale długo nie potrafiło wypracować dogodnej sytuacji. Podopiecznym Diego Simeone do wyrównania udało się doprowadzić dopiero w 79. minucie. Wówczas w ogromnym zamieszaniu pod bramką Espanyolu walkę o piłkę wygrał Yannick Carrasco, a następnie mocnym strzałem z lewej strony pola karnego zaskoczył bramkarza.

Atletico nie zamierzało na tym poprzestawać i do końca meczu dążyło do zdobycia zwycięskiego gola. Ta sztuka udała im się w… dziewiątej minucie doliczonego czasu gry. Wówczas bohaterem gości okazał się grający od początku drugiej połowy Thomas Lemar.

Komentarze