Atletico szczęśliwie uratowało remis z Villarrealem

Manu Trigueros
Manu Trigueros PressFocus

Atletico Madryt zremisowało u siebie z Villarrealem (2:2). Mistrzowie Hiszpanii dominowali nad rywalami, ale ich indywidualne błędy doprowadziły do dwóch bramek Żółtej Łodzi Podwodnej. Tym samym po trzeciej kolejce nie ma w La Lidze zespołu z kompletem punktów.

Nieudokumentowana przewaga

W pierwszej połowie Villarreal skupiał się na przeszkadzaniu wyżej notowanym rywalom. Mimo tego Atletico nie kreowało sobie wielu okazji, zdobywcy Ligi Europy udanie bronili się przed zakusami rywali. Dopiero tuż przed przerwą defensywa gości musiała się wykazać. Angel Correa nie wykorzystał szansy do przelobowania Geronimo Rulliego, a w doliczonym czasie gry dobre uderzenie Kierana Trippiera wybił Aissa Mandi.

Po zmianie stron Villarreal niespodziewanie wyszedł na prowadzenie. Manu Trigueros rozprowadził kontrę, podając Yeremiemu Pino. Ten poszedł na przebój i ostatecznie przebił się przez defensywę Atletico. 18-latek wystawił futbolówkę Triguerosowi, a ten pięknym uderzeniem pokonał Jana Oblaka. Już po czterech minutach mistrzowie Hiszpanii odpowiedzieli. Wysoko futbolówkę odebrał Marcos Llorente. Hiszpan natychmiast oddał ją Angelowi Correi, a ten przetransportował ją do Luisa Suareza. Niewidoczny w tym spotkaniu Urugwajczyk nie zapomniał, jak się strzela – pewnym uderzeniem przywrócił stan remisowy.

Z minuty na minutę przewaga Atletico rosła, ale nie przekładało się to na klarowne okazje do zdobycia bramki. Mało tego, Los Colchoneros sami sprezentowali rywalom gola na wagę trzech punktów. Etienne Capoue posłał dalekie podanie, które przejął Jose Gimenez. Urugwajczyk nie dogadał się jednak ze Stefanem Saviciem, w wyniku czego piłkę przejął Arnaut Danjuma. Po szybkim rozegraniu z Pino nowy nabytek Villarrealu wpadł w pole karne i pewnym strzałem zapewnił swej drużynie niespodziewane zwycięstwo. Wydawało się, że to koniec, ale w ostatniej akcji meczu szczęście dopisało mistrzom. Aissa Mandi chciał spokojnie skierować piłkę do swojego bramkarza, ale Rulliego nie było w świetle bramki. Futbolówka wturlała się do siatki, odbierając Unaiowi Emery’emu szansę na pierwszy triumf nad Diego Simeone.

Atletico na początku sezonu wyglądali nie do końca świeżo, ale pewnie. Mimo tego zaliczyli sporą wpadkę już w trzeciej kolejce i tym samym zrównali się punktami z Barceloną, Realem Madryt i Sevillą.

Komentarze