Reprezentacja Polski przypudrowała słabe eliminacje, kocur Zalewski [OCENY]

Reprezentacja Polski rozgrywała we wtorkowy wieczór ostatni mecz w 2023 roku. Podopieczni Michała Probierza wygrali z Łotwą (2:0). Błyszczał przede wszystkim Nicola Zalewski. Podobać mogła się również pewność siebie Marcina Bułki w drugiej odsłonie. Poniżej przedstawiamy noty dla polskich zawodników za rywalizację z Czerwono-biało-czerwonymi. Oceny w skali szkolnej od 1-6, gdzie 1 to poniżej krytyki, a 6 to występ genialny.

Polska - Łotwa
Obserwuj nas w
fot. PressFocus Na zdjęciu: Polska - Łotwa
  • Reprezentacja Polski rywalizowała we wtorkowy wieczór z Łotwą, zwyciężając finalnie dwoma golami
  • Biało-czerwoni z 132. ekipą w rankingu FIFA grali po raz szesnasty w historii
  • Goal.pl wystawił oceny polskim piłkarzom za starcie przeciwko drużynie Dainisa Kazackevicsa

Polska – Łotwa, noty za mecz

Łukasz SKORUPSKI (3) – We wtorek media obiegły informacje, że władze Bologni pracują nad nową umową dla doświadczonego bramkarza. Obecny kontrakt Skorupskiego obowiązuje do 2025 roku. Tymczasem działacze Rossoblu chcą przedłużyć go z zawodnikiem o kolejne 12 miesięcy. 32-latek natomiast nie miał zbyt wiele pracy w pierwszej odsłonie. Tak naprawdę jedyne momenty, gdy kamera telewizyjna mogła uchwycić Skorupskiego, miały miejsce w 35. minucie po próbie Antonijsa Cernomordijsa i gdy drużyny udały się na przerwę po zakończeniu pierwszej połowy. Polski bramkarz nie został zmuszony do większego wysiłku.

Jan BEDNAREK (2) – Zawodnik Southampton miał w trakcie listopadowego zgrupowania reprezentacji Polski odrodzić się w drużynie narodowej. Finalnie jednak coś poszło nie tak. Bednarek ma już na swoim koncie blisko 55 występów w koszulce z orzełkiem na piersi, ale nie prezentował w nich nigdy takiej pewności siebie jak Kamil Glik za najlepszych czasów. We wtorkowy wieczór zawodnik, mimo że grał przeciwko ekipie ze zdecydowanie mniejszym potencjałem, to i tak był niejednokrotnie spóźniony w swoich interwencjach. Strasznie pokracznie wyglądała sytuacja, gdy 27-latek próbował w 24. minucie stanąć na przeszkodzie Eduardsowi Daskevicsowi, gdy ten oddawał strzał.

Jakub KIWIOR (3) – Gdy tylko goście zaczęli grać odważniej w ataku, to postawa obrońcy Arsenalu mogła niepokoić. Inną sprawą jest to, że na tle pozostałych zawodników z linii obrony i tak wydawał się najmocniejszym punktem. Dużo nadrabiał chęciami.

Mateusz WIETESKA (2,5) – Defensor Cagliari Calcio od dłuższego czasu był łączony z grą w reprezentacji Polski. Wieteska w meczu z Łotwą zagrał po raz czwarty w drużynie narodowej i bez wątpienia nie zachwycił. Był nie tylko spóźniony w swoich działaniach, ale też niezdecydowany i często po prostu źle ustawiony. Grał również zbyt zachowawczo, jak na przeciwnika pokroju reprezentacji Łotwy.

Środek pola bez iskry

Jakub PIOTROWSKI (3) – Selekcjoner reprezentacji Polski przekonywał po meczu z Czechami, że zawodnik Łudogorca grał kilka razy na pozycji dziesiątki. Prawda jest taka, że grał jako ofensywny pomocnik tylko raz w tym sezonie i to zdecydowanie nie jest jego miejsce na boisku. Zresztą nawet Michał Probierz był w konflikcie z samym sobą, bo Piotrowski we wtorkowy wieczór zagrał bardziej jako defensywny pomocnik, co pokazywało wyjściowe ustawienie składu reprezentacji Polski. Nie może to dziwić, bo nawet w klubie częściej gra w tej roli. Biorąc pod uwagę zadania defensywne, nie można dużo zarzucić 26-latkowi. Jeśli chodzi natomiast o grę do przodu, to wiatru nie było.

Damian SZYMAŃSKI (3) – Pomocnik AEK Ateny dał się zapamiętać z wtorkowego spotkania z efektownego zagrania piętą w środku boiska. Może nawet Damian Szymański zasłużyłby za to zagranie na brawa. Kłopot w tym, że ograł sam siebie, zakładając sobie sombrero, nie wiedząc przez pewną chwilę, gdzie jest piłka. To był mecz, który miał przekonać, że zawodnik będzie przydatny kadrze w przyszłości. Niestety występ był zbliżony do tych, które znamy z udziałem Karola Linettego. W teorii tragedii nie było, ale jednak w reprezentacji Polski oczekuje się jakiegoś błysku.

Polska pokona Estonię w marcowym barażu?

Tak 63%
Nie 33%
Nie wiem 4%
0%
54+ Głosy
Oddaj swój głos:
  • Tak
  • Nie
  • Nie wiem

Przemysław FRANKOWSKI (4) – Zawodnik RC Lens świetnie zaczął spotkanie przeciwko Łotwie. Frankowski znalazł się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie w polu karnym rywali w siódmej minucie po dośrodkowaniu Nicoli Zalewskiego. Zdobył drugą bramkę w kadrze i to na pewno jest na plus. Szkoda, że zawodnik nie robił większego popłochu w zasiekach obronnych rywali po wejściach ze skrzydła. Brakowało też momentami asekuracji w grze obronnej. Niemniej to już czepialstwo. Ogólnie nie był to zły występ 28-latka.

Sebastian SZYMAŃSKI (3) – W latach 90. był w reprezentacji Polski taki zawodnik jak Krzysztof Warzycha. Błyszczał trafieniami w Panathinaikosie Ateny. Gdy z kolei przyszło mu grać w drużynie narodowej, to nie potrafił imponować. Podobnie wygląda sytuacja z zawodnikiem Fenerbahce. Szymański jest kapitalny w klubie, ale jego wadą jest to, że nie potrafi swojego ogromnego potencjału eksponować w reprezentacyjnej koszulce. Często narzekano, że nie daje mu się więcej okazji do gry. Zagrał łącznie 78 minut przeciwko Łotyszom. Raz po raz atakował, ale poprzeczka przed tym zawodnikiem jest zawieszona znacznie wyżej. Szczególnie na tle drużyny zajmującej 132. miejsce w rankingu FIFA.

Nicola ZALEWSKI (4,5) – Zdecydowanie najjaśniejsza postać w szeregach polskiej drużyny na PGE Narodowym we wtorkowy wieczór. Zalewski wyróżniał się świetną decyzyjnością, odwagą i precyzją. Zaliczył dwie asysty i wydaje się największym wygranym listopadowego zgrupowania.

Lewandowski z przełamaniem

Adam BUKSA (3) – Wtorkowy mecz miał być pokazem siły polskiej ofensywy, bo na nią będzie trzeba liczyć w spotkaniach barażowych o awans na Euro 2024. Dużo sobie obiecywano przed zgrupowaniem po Buksie. Tymczasem napastnik Antalyasporu, mimo że potrafił błysnąć skutecznością w lidze tureckiej przeciwko Fenerbahce, to na tle Łotwy był praktycznie niewidoczny. Walczył, starał się, ale jednak od napastników oczekuje się przede wszystkim bramek.

Robert LEWANDOWSKI (3,5) – W teorii kapitan polskiej ekipy wywiązał się ze swojego zadania, bo strzelił gola. W każdym razie oczekiwania względem gry Lewandowskiego były na pewno większe. Ewidentnie doświadczony napastnik nie jest na fali wznoszącej. Co zauważyli natomiast kibice, Lewandowski znów zdobył bramkę w spotkaniu bez stawki. Tymczasem, gdy ma się wykazać w meczu ważnym, nie tylko ma kłopot ze zdobyciem bramki, ale nawet oddaniem strzału. Trzeba natomiast odnotować, że Lewy ma na swoim koncie w 145 spotkaniach w reprezentacji Polski łącznie 82 gole i 31 asyst, więc bilans godny pochwał.

Robert Lewandowski (fot. PressFocus)

Bułka dał pozytywny sygnał

Marcin BUŁKA (4) – Kolejny debiutant w reprezentacji Polski. Bułka w tym sezonie zaliczył w lidze francuskiej dziewięć spotkań na zero z tyłu na 12 możliwych. W starciu przeciwko AS Monaco obronił dwa rzutu karne. Nie mogło dziwić, że zawodnik był wręcz wpychany do kadry przez ekspertów. We wtorkowym meczu z Łotwą został sprawdzony już w 58. minucie i nie dał się zaskoczyć. Ogólnie był bardzo pewny siebie i głodny gry w reprezentacyjnej koszulce.

Karol STRUSKI (4) – Pomocnik Arisu Limassol pokazał, że liga cypryjska wcale nie jest taka słaba, jak wielu może się wydawać. Struski zadebiutował we wtorkowym spotkaniu i pokazał się z dobrej strony. Udowodnił, że na ósemce może być kandydatem do gry nawet w wyjściowym składzie Biało-czerwonych. Ma odpowiednią jakość i bez wątpienia zapracował na kolejne powołanie.

Karol ŚWIDERSKI (3) – Napastnik Charlotte FC po ponad godzinie gry zmienił Roberta Lewandowskiego. Gorszy od napastnika FC Barcelony na pewno nie był. Ogólnie jednak większość kibiców i ekspertów oczekiwała więcej pozytywów w ataku Biało-czerwonych. W trakcie listopadowego zgrupowania Świderski nie olśnił. Być może jednak wpływ na taki obrót wydarzeń miały kwestie zdrowotne. Najbardziej zadowolony po meczu z Łotwą może być Arkadiusz Milik, bo jego rywale do gry obok Lewego nie błyszczeli i walka o miejsce w ataku do wiosennego spotkania z Estonią będzie trwać.

Bartosz SLISZ (4) – Zawodnik przymierzany do gry w Trabzosponorze pokazał, że jest gotowy do tego, aby walczyć o miejsce nie tylko w kadrze reprezentacji Polski, ale nawet o pierwszy skład. Slisz po wejściu na boisko wpłynął na to, że środek pola Biało-czerwonych został ożywiony. Dobry akcent wtorkowego spotkania.

Kamil GROSICKI – Grał zbyt krótko, aby ocenić.

Bartłomiej WDOWIK – Grał zbyt krótko, aby ocenić.

Czytaj więcej: Reprezentacja Polski uniknęła wpadki. Świetny występ Zalewskiego, przełamanie Lewandowskiego [WIDEO]

Komentarze