Arkadiusz Radomski: nie widzę pomysłu na grę w wykonaniu reprezentacji Polski

Piłkarze reprezentacji Polski
Obserwuj nas w
fot. PressFocus Na zdjęciu: Piłkarze reprezentacji Polski

– Polska nigdy nie była mocna w ataku pozycyjnym. Tempo gry i jakość podań jest na średnim poziomie. Sam jestem ciekawy, jaka będzie strategia trenera na to spotkanie. Szwedzi przyzwyczaili, że zwykle grają w niskim pressingu, nastawiając się na grę z kontry. Oddają pole gry przeciwnikom. Zapowiada się ciekawe spotkanie – mówi w wywiadzie Arkadiusz Radomski, który miał okazję w 2004 roku grać przeciwko Skandynawom z Henrikiem Larssonem i Zlatanem Ibrahimoviciem w składzie.

  • Arkadiusz Radomski to 30-krotny reprezentant Polski, który w przeszłości bronił barw między innymi takich zespołów jak: SC Heerenveen, Austria Wiedeń, czy NEC Nijmegen
  • Uczestnik mistrzostw świata w 2006 roku w rozmowie z Goal.pl nie szczędził krytycznych słów pod kierunkiem Grzegorza Krychowiaka. Przedstawił też kandydata do gry na jego pozycji w drużynie narodowej
  • Były reprezentant Polski dał też wprost do zrozumienia, że nie widzi planu na grę w drużynie Paulo Sousy. Odniósł się również do tego, jak w dzisiejszych czasach trudno o dobrą atmosferę na zgrupowaniach, a ponadto pokusił się o wskazanie wyniku meczu Szwecja – Polska

Reprezentacja Polski staje na wysokości zadania tylko z nożem na gardle

Miał pan okazję mierzyć się z reprezentacją Szwecji w reprezentacyjnej koszulce. Jakby pan scharakteryzował tego przeciwnika?

Drużyny ze Skandynawii są zawsze dobrze poukładane taktycznie. Szwecja to rywal, przeciwko któremu trudno się gra. Ma w swoim składzie dużo indywidualności, ale zwykle to kolektyw ma wpływ na całokształt meczu.

Spotkania Biało-czerwonych i Szwedów przeciwko Hiszpanii mogą sugerują, że poziom tych ekip jest zbliżony. Zgadza się pan z tą opinią, a może to reprezentacja Polski ma większy potencjał?

Możliwości obie drużyny mają takie same. Spodziewam się wyrównanego spotkania. Bardzo cieszę się z ostatniego wyniku osiągniętego przez polski zespół. Byłem przekonany, że drużyna Luisa Enrique wygra. Na nasze szczęście Hiszpanie nie są w najlepszej dyspozycji, a już na pewno nie w takiej, gdy wygrywali mistrzostwo Europy, czy mistrzostwo świata. Przeczuwam tym samym, że mogą odpaść z turnieju, bo zakładam, że zremisują ze Słowacją.

Co poza walecznością podobało się panu jeszcze w wykonaniu Biało-czerwonych na tle hiszpańskiej ekipy?

Prawda jest taka, że polska drużyna była skupiona na bronieniu, grając solidnie w defensywie. Dopisało jej szczęście. Nie była lepsza od Hiszpanii, ale zasłużyła na korzystny wynik. Wychodzę natomiast z założenia, że zaangażowanie i walka powinny być w każdym spotkaniu reprezentacji Polski, a nie tylko wtedy, gdy ma nóż na gardle i jest postawiona pod ścianą. Oczekuje tym samym, aby polski zespół w każdym meczu dawał z siebie wszystko.

Biało-czerwoni przed trudnym zadaniem

Zespół Paulo Sousy musi wygrać ze Szwecją, aby awansować do fazy pucharowej Mistrzostw Europy. Jednocześnie będzie musiał prowadzić grę. Reprezentacja Polski nigdy w takim położeniu dobrze się nie czuła…

Polska nigdy nie była mocna w ataku pozycyjnym. Tempo gry i jakość podań jest na średnim poziomie. Sam jestem ciekawy, jaka będzie strategia trenera na to spotkanie. Szwedzi przyzwyczaili, że zwykle grają w niskim pressingu, nastawiając się na grę z kontry. Oddają pole gry przeciwnikom. Zapowiada się ciekawe spotkanie.

Wiadomo już, że reprezentacja Szwecji jest pewna gry w 1/8 finału Euro. Będzie to miało przełożenie na losy rywalizacji w środę?

Oczywiście że nie. Tym bardziej że jako zwycięzca grupy E mogą trafić na drużynę z trzeciego miejsca z grupy: A, B, C lub D. Jestem przekonany, że Szwedzi będą grać o zwycięstwo.

Jako zawodnik grał pan w drużynie narodowej na podobnej pozycji, co Grzegorz Krychowiak. Co pana zdaniem mogło mieć wpływ na jego złą postawę w meczu przeciwko Słowacji?

Dopuścił się dużego błędu. Mając jedno żółtą kartkę, powinien grać ostrożniej. Dzisiaj jego gra jest bardzo niebezpieczna, bo sędziowie są wyczuleni nawet na lekkie na pierwszy rzut oka przewinienia. Wydaje mi się, że Krychowiakowi brakuje szybkości. Często ratuje się faulami. Mądrość zawodnika polega na tym, że w momencie, gdy ma żółtą kartę i zostanie minięty, to nie może pozwolić sobie na kolejny faul. To podstawowa zasada. Tego nie uniknął. Co się jednak stało, to się nie odstanie. Na szczęście polska drużyna jest panem swego losu i może liczyć tylko na siebie.

Krychowiak przed szansą na odkupienie win?

Dlaczego widzimy dwie różne twarze Grzegorza Krychowiaka w reprezentacji i w Lokomotiwie Moskwa. Tylko ofensywniejsze ustawienie zawodnika w klubie ma na to wpływ?

W moim odczuciu to po prostu nie jest piłkarz od rozgrywaniu piłki. Grając na pozycji numer sześć kluczem jest oczywiście odbiór, ale trzeba także potrafić rozgrywać piłkę. Uważam, że to nie jest jego mocna strona. Ma jednak dobre wejście z drugiej linii, stąd w Lokomotiwie Moskwa jest ustawiony ofensywniej. Wyróżnia się też dobrym uderzeniem. Właśnie to jest dla niego idealna pozycja, które w reprezentacji jest mocniej obsadzona. Ja na pozycji sześć widziałbym innego zawodnika.

Kogo?

Nie ma go obecnie w reprezentacji Polski.

Rafał Augustyniak?

Brakuje mi właśnie w drużynie narodowej takiego zawodnika jak Augustyniak, który spełniłby się w tej roli w 100 procentach. Mógłby obok niego być ustawiony również Jacek Góralski, który jak wiadomo obecnie nie może grać obecnie z powodu kontuzji. To jednak alternatywa na przyszłość.

Według pana Krychowiak dużo stracił w oczach selekcjonera po spotkaniu ze Słowacją? Widziałby pan jako jego następcę na przykład Kacpra Kozłowskiego?

Na pewno nie jest aktualnie w dyspozycji, która może go predysponować do gry w wyjściowym składzie. To samo tyczy się Kacpra Kozłowskiego, którego trzeba spokojnie wprowadzać do składu, aby poczuł atmosferę. W tak trudnym położeniu nie można polegać na tak młodych piłkarzach.

Wiara w selekcjonera nie taka niezachwiana

Paulo Sousa, prowadził Biało-czerwonych w siedmiu spotkaniach. Jak pan ocenia te mecze?

Nie widzę dobrej gry. W meczu z Hiszpanią pokazaliśmy, że możemy stworzyć kolektyw i potrafimy się bronić. Przy odrobienie szczęścia jesteśmy w stanie osiągnąć korzystny wynik. Na razie nie widzę jednak pomysłu na grę w wykonaniu reprezentacji Polski.

Arkadiusz Radomski
Arkadiusz Radomski (fot. PressFocus)

Niejednokrotnie słyszałem głosy, że drużynę poznaje się po tym, jak prezentuje się na tle teoretycznie słabszego przeciwnika, gdy trzeba się bardziej zmobilizować. W przypadku spotkań z gigantami nikogo dodatkowo motywować. Tymczasem ostatnio z ekipami z teoretycznie mniejszym potencjałem Biało-czerwonym gra się nie układała.

Na przykładzie meczu ze Słowacją można spokojnie stwierdzić, że momentami pod względem piłkarskim rywale prezentowali się lepiej. To sprawia, że mam obawy dotyczące reprezentacji Polski. Mam nadzieję, że to się zmieni. Chociaż myślę, że jeszcze trochę na to będzie trzeba poczekać. Łatwo nie będzie. W każdym razie przypuszczam, że w spotkaniu ze Szwecją wszyscy będziemy oczekiwać wyniku, a nie ładnej dla oka gry. To spada na drugi plan na razie.

Chciałbym też poznać pana opinię jako byłego piłkarza jak analizować grę Piotra Zielińskiego? Cieszy to, że angażował się w grę defensywną i walczył, ale czy słuszne jest rozliczanie jego gry za pomoc zawodnikom w obronie?

Wiadomo, że cały zespół musi pracować w defensywie. Nieważne, czy są to środkowi pomocnicy, czy skrzydłowi. Po prostu wszyscy. W spotkaniu z Hiszpanią cała drużyna zagrała bardzo defensywnie, realizując swoje zadania. Nie można jednak oceniać Zielińskiego za to, co robi w obronie. Chociaż wiem, że w ofensywie polscy piłkarze mieli mało miejsca, więc nie było czasu i miejsca na prowadzenie gry. To przyczyniło się do tego, że rola Zielińskiego nie była widoczna.

Polska musi pokazać powerfull

Proszę też powiedzieć, jak to tak naprawdę jest atmosferą na zgrupowaniach. Z tego, co pamiętam, gdy pan grał na mistrzostwach świata to atmosfera na zgrupowaniu też była ok.

Szczerze nikt nie powie, jaka naprawdę jest atmosfera. Nawet gdy jest ona zła. Dyplomacja musi być w jakimś stopniu zachowana. Chociaż ostatnio usłyszałem, że aktualnie mamy takie czasy, że atmosfera nie jest taka jak powinna być na różnego rodzaju zgrupowaniach, bo piłkarze nie spotykają się w grupach, a są po prostu pozamykani w swoich pokojach. Nie mają takiego kontaktu jak kiedyś.

W każdym razie zasada jeden za wszystkich, wszyscy za jednego na boisku będzie panować.

Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Drużyna na pewno będzie zjednoczona i będzie walczyć o korzystny rezultat.

Wierzy pan w awans Biało-czerwonych do fazy pucharowej?

Moim zdaniem Polska po ciężkim boju wygra ostatecznie 1:0.

Komentarze