Zbigniew Boniek dla Goal.pl: UEFA nie odwiesi Rosji dzień po wojnie

Zbigniew Boniek
PressFocus Na zdjęciu: Zbigniew Boniek

– Mam nadzieję, że UEFA swoje sankcje cofnie, bo to by oznaczało, że mamy pokój. Natomiast pytanie jest głębsze – co się musi stać w Europie, by sytuacja wróciła do normalności? Nie chcę mówić za cały nasz organ, ale nie wydaje mi się, by była opcja szybkiego przywrócenia Rosji. Mogę pana zapewnić, że to nie będzie tak, że wojna skończy się za trzy dni, a za cztery Rosji powiemy: możecie grać – mówi w rozmowie z Goal.pl Zbigniew Boniek.

  • Z byłym prezesem PZPN i obecnym wiceprezydentem UEFA porozmawialiśmy o wydarzeniach ostatnich dni – zawieszeniu Rosji mimo opieszałości ze strony FIFA
  • – Gianni Infantino był dobrym żołnierzem, ale gdy został generałem, to się kompletnie pogubił – mówi Boniek
  • Poruszona została też kwestia rozwiązania przez UEFA kontraktu z Gazpromem

“Nie rozumiałem tamtej decyzji”

Przemysław Langier: FIFA zawiesiła Rosję dopiero, gdy jasne stanowisko wyraziła UEFA. Oni mają problem z wyciąganiem własnych wniosków?

Zbigniew Boniek: Nie wydaje mi się, by FIFA od początku działała w tym temacie w sposób skoordynowany. Ograniczyła się jedynie do prostych komunikatów i skończyło się tym, że poniekąd została zmuszona do takiej a nie innej decyzji. Tej, którą podjęła w niedzielę, w ogóle nie rozumiałem, choć na szczęście to już bez znaczenia. UEFA od początku chciała załatwić tę sprawę kompleksowo i na wszystkich szczeblach. Wojny nie wygrywa się chaosem, a strategią. Właściwie już na kilka dni przed oficjalnym komunikatem było z naszej strony jasne, że sankcje będą ogromne, natomiast żeby tak wielka organizacja wszystko dopięła na ostatni guzik, potrzebuje trochę czasu. Trzeba się spotkać z jednym i drugim prawnikiem, by porozmawiać, jak od tej strony wygląda sprawa. Obserwując reakcje w social mediach miałem wrażenie, że dla ludzi najistotniejsze jest, kto szybciej machnie szabelką i kto głośniej krzyknie. Nie, tak to nie działa, to populizm. Wojna wybuchła w czwartek rano. W piątek były już pierwsze decyzje Komitetu Wykonawczego UEFA, a trzy dni później sankcje były już nałożone na wszystkich poziomach. I gdzieś po drodze FIFA się do tego dołączyła, bo już wiedziała, co zrobi UEFA.

W swoim pierwszym komunikacie – tym, że Rosja może grać na neutralnym terenie, bez hymnu i pod zmienioną nazwą – FIFA też się powołała na UEFA.

Nie mam pojęcia, skąd to zdanie się tam wzięło i szczerze mówiąc nie interesuje mnie to. Natomiast jak się dobrze wczytać w to oświadczenie, nie było to nic ostatecznego, a bardziej przejście z konferencji Infantino, gdzie padły jakieś rekomendacje typu granie bez flagi, nazwy i poza Rosją. To było śmieszne. Gdyby mi ktoś powiedział w czasie mojej kariery, że mam przyjechać na reprezentację, ale nie będę grał dla Polski, a dla – przykładowo – związku piłkarzy w Polsce – tobym ich wszystkich wyśmiał. UEFA w porównaniu do tego zachowała się bardzo dobrze, a tylko ludzie nie znający się na niczym, którzy uciekają w populizm, mogą twierdzić inaczej. Decyzja o wykluczeniu Rosji była podjęta szybciej niż niektóre europejskie kraje zamknęły niebo dla rosyjskich samolotów.

Co do FIFA, ja jej nie rozumiem. To jakaś wielka korporacja, rozprzestrzeniona na terenie całego świata. Jedno biuro mają w Paryżu, inne w Dubaju, teraz powstaje jakieś od spraw marketingowych w USA. Przecież dobre skoordynowanie takiej machiny jest nierealne. Patrzę na to z boku i nie mogę uwierzyć, jak ta FIFA się rozszczepia. A później widzimy, jak to wychodzi w praktyce – jest problem z podjęciem konkretnej decyzji. W zdrowych korporacjach zarządy są po to, by wspierać mądre działania demokratycznie wybranego prezesa. Wtedy jest dobrze. A Gianni Infantino był dobrym żołnierzem, ale gdy został generałem, to się kompletnie pogubił. Aleksandra Ceferina nie znałem jako żołnierza, a jako generał okazał się znakomity.

Zawieszenie Rosji a kwestia polska

Swoją rolę odegrał też PZPN?

PZPN zachował się bardzo dobrze. Ja się nie dziwię, że tak walczył. Choć myślę, że każda federacja, która musiałaby grać z Rosją, zachowałaby się podobnie. Ale tyle już rozmawiamy o piłce, a nie zapominajmy, że w tym, co się dzieje, ona jest ziarenkiem. Umierają ludzie, umierają dzieci. Wczoraj rozmawiałem z przedstawicielem jednego klubu, który powiedział mi, że jego zawodnik – Rosjanin – nie chce jechać na mecz, bo boi się o siebie. Że nie wie, co się może stać, jak wyjdzie na mecz.

Ma pan wiedzę, czy FIFA wrzuci kogoś do barażowej drabinki za Rosję, czy Polska awansuje bez gry?

W dzisiejszych czasach trzeba uważać, co się mówi, bo później ludzie czepiają się każdego słowa. Mój wywiad z panem pójdzie powiedzmy za trzy godziny. Teraz coś powiem, zaraz się to zmieni. Nie mam żadnej pewności. Pewny natomiast jestem jednego – nie będziemy grali z Rosją. A najbardziej uczciwe byłoby zagranie z kimś innym. Ale to podsuwa szereg pytań: z kim? W Polsce, czy nie w Polsce? Uważam, że w czwartek wieczorem, najpóźniej w piątek, jakaś decyzja musi być.

Rosja nie może liczyć na szybkie odwieszenie

FIFA i UEFA zawiesiły Rosję do odwołania. Jaka jest więc szansa na szybkie przywrócenie Rosji, jeśli wojna przykładowo zakończy się – oby – niedługo?

Powiem panu tak – mam nadzieję, że UEFA swoje sankcje cofnie, bo to by oznaczało, że mamy pokój. Natomiast pytanie jest głębsze – co się musi stać w Europie, by sytuacja wróciła do normalności? Nie chcę mówić za cały nasz organ, ale nie wydaje mi się, by była opcja szybkiego przywrócenia Rosji. Mogę pana zapewnić, że to nie będzie tak, że wojna skończy się za trzy dni, a za cztery Rosji powiemy: możecie grać. Jak pana to martwi, to niech pan śpi spokojnie.

UEFA nie miała problemu, by rozstać się z Gazpromem?

Nie chcę wymieniać nazwisk, ale w ostatnich dniach dostawałem SMS-y bądź prywatne wiadomości typu: “czy pan się nie wstydzi”? Albo “pana ręce są umoczone krwią”. Byłem zdziwiony. Dziś żyjemy w świecie, że jak ktoś puści tweeta, a trzech to powtórzy, wytwarza się narracja. Tak było z Gazpromem. To jeden z trzech podstawowych sponsorów Ligi Mistrzów i mistrzostw Europy. A skoro tak, kontrakt był dobrze umocowany. Żeby go zawiesić, nie wystarczy pięć minut. Minęło pół tygodnia od ataku Putina na Ukrainę i Gazpromu już nie ma. Czytałem, jak to UEFA jest uzależniona od tej spółki. Co za bzdura. Ja od nikogo nie jestem zależny. Zawsze mówiłem głośno swoje zdanie, niekoniecznie zgodne z kogoś interesem. A dla UEFA Gazprom to 0,2 proc. w budżecie. UEFA najwięcej pieniędzy zarabia biorąc pieniądze od broadcasterów. I ja słyszę, że mam ręce umoczone w rublach Gazpromu, nawet po rozwiązaniu tej umowy…

Rosjanie będą odwoływać się w CAS. Jakie mają szanse?

Rosjanie, jeśli się odwołają, to ze strachu przed Putinem. Odwołać się mają prawo, ale doskonale wiedzą, że te sankcje zostaną utrzymane. Paradoksalnie też dla ich bezpieczeństwa, bo grając gdzieś w Europie, różnie mogłoby się to skończyć.

Komentarze