Polska pokonała Szwecję w finale baraży o mundial! Katar jesienią wyczekiwany jak nigdy!

Robert Lewandowski
PressFocus Na zdjęciu: Robert Lewandowski

Koniec szwedzkiego koszmaru nadszedł w najważniejszej chwili polskiej piłki w 2022 roku. Biało-czerwoni pokonali w Chorzowie Szwecję 2:0 (0:0) i zagrają na mistrzostwach świata w Katarze! Jeszcze nigdy Katar nie był takim powodem do radości!

  • Polska wygrała 2:0 ze Szwecją, a bramki strzelali Robert Lewandowski z karnego oraz Piotr Zieliński
  • Bohaterem meczu był także Wojciech Szczęsny, który w dwóch kluczowych sytuacjach przypilnował wyniku
  • W piątek losowanie grup finałów mistrzostw świata w Katarze

Początek budził strach

Wszystko, co najważniejsze, działo się po przerwie. Ale zanim zaczęło być przyjemnie, pachniało powtórką z rozczarowań.

Trudno powiedzieć, na czym to polega, ale Szwecja – drużyna, która zanudza świat niskim pressingiem, niechęcią do odważnego wyjścia do przodu, akurat przeciwko Polsce zapomina o tych schematach, przestawia wajchę i wygląda jak drużyna, której na pewno nie rozpracowywał nasz sztab. Tak było na Euro 2020, gdy już w drugiej minucie mogliśmy włożyć między bajki słowa o braku chęci Skandynawów do naciskania na obrońców, tak było teraz w Chorzowie, gdy nawet Wojciech Szczęsny nie miał wystarczająco dużo przestrzeni, by spokojnie wprowadzić piłkę.

Dzięki temu Szwedzi jeszcze przed przerwą stworzyli kilka sytuacji, w tym tę jedną najgroźniejszą. Emil Forsberg, nasz koszmar z Euro, wpadł w pole karne, oddał precyzyjny strzał w kierunku dalszego słupka, ale Szczęsny sparował piłkę na rzut rożny. Była jeszcze próba Alexandra Isaka sprzed szesnastki, ale zbyt lekka, by zaskoczyć polskiego bramkarza.

Po drugiej stronie długo nie działo się nic ciekawego. Wystarczy powiedzieć, że najgroźniejsza akcja Polaków – ta po dośrodkowaniu Matty’ego Casha – zakończyła się mocno wymuszonym strzałem głową Roberta Lewandowskiego z niewypracowanej pozycji.

Z perspektywy czasu równie ważny “mecz”, co na boisku, rozgrywał się obok niego. Od samego początku rozgrzewali się tam Grzegorz Krychowiak i Michał Helik. Obaj byli opcją zmiany dla Kamila Glika, który właściwie już w pierwszych minutach wyraźnie utykał i zmagał się z bólem mięśnia dwugłowego uda. – Żeby Glik nie grał, musieliby mu urwać nogę – mówił niedwno Jakub Kwiatkowski, team menedżer reprezentacji. A że nie urwali, to został na boisku, a Krychowiak mógł wejść za Jacka Góralskiego, największy zapalnik, w dodatku z żółtą kartką na koncie.

Show Polaków po przerwie

I wejście Krychowiak miał wymarzone, bo już przy jednym z pierwszych kontaktów z piłką wygrał pozycję z Jesperem Karlstroemem, a następnie pozwolił się sfaulować w polu karnym. Lewandowski swoją szansę wykorzystał i było bliżej Kataru. Jeszcze bliżej się zrobiło, gdy Szczęsny drugi raz zatrzymał Forsberga, a już wszyscy go poczuliśmy, gdy Piotr Zieliński odebrał piłkę jednemu z obrońców i bez trudu zamienił sytuację sam na sam z Robinem Olsonem na bramkę. 2:0!

Zaczęło się szaleństwo i obstrzeliwanie bramki Szwedów. Ale już nie miało znaczenia, że piłka nie chciała wpaść do siatki. Nie musiała. Do końca spotkania ani na moment nie śmierdziało historią, której nie chcieliśmy być bohaterami! Polska jedzie do Kataru na mistrzostwa świata!

Komentarze