Hiszpanie poprawili nastroje po wpadce ze Szwecją

Ferran Torres
Ferran Torres Pressfocus

W niedzielny wieczór Hiszpania rywalizowała z Gruzją. Spotkanie w ramach 5. kolejki eliminacji do mundialu szybko pokazało nam, że gospodarze walczą tylko o zwycięstwo. La Roja wykorzystała swoją siłę w ofensywie i zgarnęła celny komplet punktów, pewnie wygrywając 4:0 (3:0).

Wściekła czerwień dopadła Gruzję przed przerwą

Reprezentacja Hiszpanii znakomicie weszła w mecz. Podopieczni Luisa Enrique dość szybko przejęli inicjatywę i już w pierwszych momentach próbowali umieścić piłkę w siatce. W pewnej chwili gołym okiem można było zauważyć różnicę klas na stadionie w Badajoz.

Boczny defensor, Gaya otworzył wynik spotkania tuż przed upływem kwadransa. Wówczas futbolówka po strzale obrońcy trafiła po drodze w jednego z rywali, lekko zmieniła tor lotu, czym zmyliła bezradnego golkipera i przekroczyła linię bramkową. La Roja ruszyła za ciosem. Po kilku minutach podwyższyła prowadzenie za sprawą Carlosa Solera. Pomocnik Valencii huknął nie do obrony pod samą poprzeczkę, nie pozostawiając żadnych szans na obronę mocnego uderzenia.

Z kolei Gaya mógł przed przerwą ustrzelić dublet. Powtórki VAR ukazały jednak pozycję spaloną podczas próby oddania strzału, przez co te trafienie nie mogło zostać uznane. Dobrze wiemy, że co się w odwlecze, to nie uciecze. Tak też było tym razem. Na krótki moment przed końcem połowy, Ferran Torres ruszył w tempo do prostopadłego zagrania Llorente, na pełnej szybkości minął kilku rywali, aby po przekroczeniu linii pola karnego idealnie przymierzyć w lewy dolny róg.

Hiszpania dopełniła formalności w drugiej połowie

Zaraz po rozpoczęciu drugiej odsłony, zobaczyliśmy podobne obrazki. Gruzini szukali swoich szans jedynie w kontratakach lub stałych fragmentach gry. Po krótkim czasie można było odnieść wrażenie, że goście zawalczą o gola kontaktowego.

Hiszpanie byli sprytniejsi, wykorzystując złe ustawienie przeciwnika, nieoczekiwanie ruszyli do przodu i w zamieszaniu pod bramką Gruzji najlepiej zachował się Pablo Sarabia. Napastnik z kilku metrów dopełnił formalności i po godzinie rywalizacji zespół Enrique był już pewny kompletu punktów.

W dalszej części starcia więcej trafień nie zobaczyliśmy. Hiszpanie poprawili, więc nastroje po nieudanym pojedynku przeciwko Szwedom (1:2). Na ten moment gospodarze są liderem grupy, ale ekipa ze Skandynawii ma do rozegrania jeszcze dwa zaległe spotkania, przez co klasyfikacja na czele grupy B może ulec zmianie.

Komentarze