Według wielkiego Santosa po prostu się nie dało

Fernando Santos liczył na ciepłą posadkę, w której awans na Euro 2024 zrobi się sam. A okazało się, że trzeba pracować. O historii kompletnego olania swojej pracy w najnowszej "Przemowie".

Przemowa
Na zdjęciu: Przemowa
  • To była najgorsza kadencja selekcjonera w XXI wieku. Nie tylko wynikowo, ale także podejściem do swoich obowiązków
  • Styczniowa konferencja prasowa będąca prezentacją portugalskiego selekcjonera okazała się stekiem kłamstw. Fernando Santos nie zrobił dosłownie nic – na boisku i poza nim – co wtedy było zapowiedziane
  • Santos narzekał na brak czasu, a jednocześnie nie próbował zasypywać tych braków jakimikolwiek pozaboiskowymi działaniami

Fernando Santos odejdzie z reprezentacji Polski i będzie to ulga

To nie jest tak, że Cezary Kulesza postawił na najlepszego kandydata, tylko z jakichś przyczyn nie wyszło. To nie jest tak, że Kulesza miał pecha, bo wszystko wskazywało, że bierze najlepszego możliwego kandydata, tylko w sposób nie do przewidzenia się to rozjechało. Jak sobie to odtworzycie, to w całej tej medialnej nawalance z kandydatami, dosłownie nikt nie wskazywał Santosa jako tego idealnego dla nas. Był wolny od mundialu, a jego nazwisko pierwszy raz wcale nie pojawiło się w kontekście, że dobrze byłoby o niego powalczyć, bo to kozak nad kozakami, tylko gdy ujawnił je Piotrek Koźmiński jako niusa, że PZPN z nim negocjuje. W rozważaniach ekspertów i próbach odpowiedzi na pytanie: kto po Michniewiczu, to dominował raczej Petković czy Bento. Ostatecznie Kulesza wybrał Santosa, bo potrzebował nazwiska największego z możliwych dla przykrycia całego syfu zwanego aferą premiową. Nie zastanowił się nad tym, czy styl Santosa jest tym, czego naprawdę szukamy. Matko Boska, my jako naród w tamtym czasie jechaliśmy z Michniwiczem za jego styl, a Kulesza – mówiący wprost o potrzebie lepszego stylu – wybrał Santosa, który nawet mając Ronaldo i Bernardo Silvę nie kojarzył się z ładnym stylem – słyszymy w “Przemowie”.

Cały odcinek w poniższej plejerce.

Komentarze

Comments 3 comments