Prezes Górnika Zabrze dla Goal.pl: z trenerem Urbanem nie było konfliktu, ale wizja się delikatnie różniła

Arkadiusz Szymanek
Obserwuj nas w
PressFocus Na zdjęciu: Arkadiusz Szymanek

– Jan Urban to wielki człowiek i legenda Górnika, którego lubię i cenię, ale wizja budowania klubu była u nas delikatnie rozbieżna – mówi w wywiadzie dla Goal.pl Arkadiusz Szymanek, prezes Górnika Zabrze.

  • Zwolnienie Jana Urbana to jeden z tematów rozmowy z prezesem Górnika Zabrze
  • Innymi były m.in. jego przyszłość, transfery, straty finansowe i wizja, jak nie przepalać pieniędzy w piecu
  • Wzorem działania klubu dla Arkadiusza Szymanka jest Ajax Amsterdam

Gorący stołek prezesa Górnika?

Jesteśmy u pana w gabinecie. Patrzę na krzesło i widzę, że żywym ogniem nie płonie, a jednak jakby było gorące.

Nie, dlaczego?

W środę miała się odbyć Rada Nadzorcza, na której miała się ważyć pana przyszłość.

Rada Nadzorcza miała się odbyć po Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy, ale zarządzono przerwę, więc nic nowego się nie wydarzyło. I przez najbliższy miesiąc nic się nie zmieni. Cały zarząd wraz ze mną będą pracować jak do tej pory.

A co później? Co mówi pańskie przeczucie?

Odpowiem panu szczerze: nie wiem. Dostosuję się do każdej sytuacji, jaka będzie miała miejsce.

Niedawno Łukasz Mazur, były prezes Górnika Zabrze, mówił w wywiadzie dla „Dziennika Zachodniego”, że prezydent miasta Małgorzata Mańka-Szulik nie toleruje niezależności w podejmowaniu decyzji. Współpracę nazwał szorstką. Jak to wygląda z pańskiej perspektywy?

Ja staram się współpracować na zasadach określonych w kodeksie spółek handlowych. Powołała mnie Rada Nadzorcza, z którą konsultuję każdą decyzję, a Rada Nadzorcza później dokonuje ustaleń z właścicielem i wnioski przekazuje do mnie. Obowiązuje nas droga służbowa. Co nie znaczy, że nie spotykam się z panią prezydent.

Jak wyglądają te spotkania?

Pani prezydent jest kibicem piłki nożnej. Dodałbym, że bardzo świadomym. Nawet wczoraj dyskutowaliśmy na temat drużyny – jak ona będzie wyglądała i co nas czeka.

Jaki ma być Górnik Zabrze?

I co pan od niej usłyszał?

Głównie pytania, bo to pani prezydent chciała się wszystkiego dowiedzieć. Jaki jest mój plan na Górnika, jaka jest wizja drużyny.

Kibice zapewne są ciekawi, co pan odpowiedział.

Mamy stabilny trzon drużyny. Wspomniał pan o kibicach – widzę w nich zniecierpliwienie, wszyscy pytają, gdzie są transfery, podczas gdy okienko otwiera się dopiero się otwiera i potrwa do końca sierpnia. Tymczasem mamy już tak: podpisanego Lukasa Podolskiego na przyszły sezon, wytransferowaliśmy Pawła Olkowskiego i Szymona Włodarczyka, podpisaliśmy nowy kontrakt z Danim Pacheco, sprowadziliśmy na stałe JJ Mvondo, przedłużyliśmy umowy z Rafałem Janickim i Bartkiem Nowakiem. To siedem nazwisk, do których dochodzi trzon drużyny z poprzedniego sezonu.

Górnik Zabrze – co z transferami?

A jednocześnie co najmniej od pół roku było jasne, że z klubem po sezonie pożegna się dwóch podstawowych stoperów, a do dziś w ich miejsce nie zakontraktowano nikogo nowego.

Nawet od roku to wiadomo, bo gdy przychodziłem do klubu, nic się już nie dało zrobić. Adrian Gryszkiewicz i Przemysław Wiśniewski byli już praktycznie wytransferowani. To są w tej chwili moje najgorętsze tematy. Bardzo intensywnie pracujemy nad półlewym obrońcą, który będzie spełniał określone parametry. Jak wszyscy wiedzą, mamy nowego trenera, który ma pewną wizję i dość jasno określił cechy, jakie powinien mieć zawodnik na tej pozycji. To też jest logiczne, że czekaliśmy z decyzjami aż nowy trener najpierw się pojawi, a później przedstawi swoje kadrowe potrzeby. W tej chwili jesteśmy dosyć blisko pozyskania półlewego obrońcy i pracujemy jeszcze nad półprawym obrońcą i bramkarzem.

Kiedy ich ogłosicie?

To strasznie trudne pytanie, bo odpowiedź jest zależna od tego, jak długo potrwają negocjacje. A z tym jest bardzo różnie. Każdy zawodnik reprezentowany jest przez menedżera, a oni mają różny styl pracy. Są tacy, którzy przeciągają rozmowy, czasem wykorzystują klub, by podbijać stawkę w innym klubie. Oczywiście robię wszystko, by te tematy domknąć jak najszybciej. Tak, by dołączyli do obozu przed sezonem.

Do transferów jeszcze wrócimy. W ostatnich latach średnia kadencja prezesa w Górniku wynosi około roku. W jaki sposób budować coś trwałego, gdy cały czas klub torpedowany jest nowymi prezesami, a co za tym idzie – nowymi wizjami.

Klub powinien mieć pewną wizję, którą – moim zdaniem – właśnie budujemy. I optymalnie by było, gdyby każdy kolejny prezes dostosowywał się do niej, a nie forsował własną. Ta wizja to bardzo mocna współpraca z akademią Górnika Zabrze i promowanie grających w niej chłopców. Widać to już po składzie, jaki pojechał na obóz, ilu tam było młodych ludzi.

Nie wiem, czy uspokoi pan tym kibiców i czy oni potraktują młodzież na zgrupowaniu jako realną wartość dodaną dla pierwszej drużyny.

Jest trochę tak, że czego się nie zrobi, to będzie źle. Jedni mówią: trzeba promować młodych, a później wejdzie pan na Twittera i zacznie czytać, że “samych juniorów zabrali do Opalenicy”. A to nieprawda. Przecież pojechał tam cały trzon, a w sumie kilkudziesięciu piłkarzy. W tym właśnie juniorów, by mogli potrenować ze starszymi, zaliczyć przetarcie w tej drużynie. A wracając do wizji – chcemy, by trener pierwszego zespołu koordynował również rezerwy i ligi juniorskie, zwłaszcza CLJ. Po to, by scentralizować nasze szkolenie. By trener miał wiedzę, na kogo może stawiać, kto jest już gotowy do gry w Ekstraklasie. Jak na razie mamy deklarację od Bartoscha Gaula, że tak to będzie wyglądało. Choć w przeszłości bywało z tym różnie.

Jak nie palić pieniędzmi w piecu?

Sprawozdania finansowe Górnika nie wyglądają najlepiej. Za rok 2021 strata finansowa wyniosła 10,5 mln zł i nie był to jednostkowy przypadek, a podtrzymanie trendu trwającego od lat. Wiem, że to nie dotyczy okresu, w którym pan sprawuje władzę, ale jak obecnie zapobiec przepalaniu pieniędzy w piecu?

To właśnie ta wizja, o której mówiliśmy przed momentem. Naszym potencjałem powinny być rocznie jeden-dwa transfery za dobre pieniądze do dobrych klubów. Czy chcemy, czy nie, musimy wskoczyć na takie tory.

Niby to oczywiste, ale jak w takim razie uniknąć sportowego marazmu? Nie nakręcić błędnego koła, w którym kibice będą zniechęceni, bo Górnik ciągle będzie w tym samym miejscu, bez szans na walkę o coś więcej niż więcej niż środek tabeli.

Jestem absolutnie przekonany, że ta wizja nie musi iść w parze z tkwieniem w marazmie. Naszym celem jest to, by przygotowywać nie tylko piłkarzy na dobrą sprzedaż, ale także i następców dla nich. Na zasadzie: jedni odchodzą, a w zanadrzu czekają następni, których co najwyżej trzeba będzie oszlifować. Mało tego – dla nich też musimy robić miejsce w składzie, by nie stracili potencjału będąc cały czas poza boiskiem. Co roku musi być dostarczana świeża krew, bo żaden zdolny junior nie będzie wzmocnieniem, jeśli pierwszą szansę dostanie po pięciu latach. Ideałem, z którego chcemy czerpać wzorzec, jest dla mnie Ajax Amsterdam. Tam ta rotacja piłkarzy funkcjonuje dokładnie tak, jak powinna funkcjonować u nas.

Ambitna deklaracja.

Tak, ale ja patrzę na to z dużym optymizmem. Jesteśmy w stanie to zrobić.

Dlaczego Górnik zwolnił Jana Urbana?

Mówimy o kiepskim sprawozdaniu finansowym, padło też nazwisko nowego trenera, zatem to pytanie paść musi. Czemu z pracą pożegnał się Jan Urban, któremu nota bene przy milionowych stratach trzeba będzie teraz przez rok wypłacać kontrakt?

A skąd pan wie, że trzeba będzie?

A jest inaczej?

Nie odpowiem panu, bo to tajemnice handlowe i nie mogę tego zdradzać. Natomiast co do reszty pytania: Jan Urban to wielki człowiek i legenda Górnika, którego lubię i cenię, ale wizja budowania klubu – czyli to, o czym przed momentem rozmawialiśmy – była delikatnie rozbieżna. Nie to, że trener Urban nie chciał jej realizować, ale czasem dochodzi się do takiego momentu, w którym mówi się: wiesz co, kurczę, chyba tego razem nie pociągniemy, ten projekt razem się nie uda.

Pozwolę sobie zacytować trenera z wywiadu dla „Przeglądu Sportowego”. „Z nikim nie miałem konfliktu, nie stawiałem warunków nie do zrealizowania. Zwyczajnie robiłem swoje i starałem się jak najlepiej przygotować zespół do nowych rozgrywek”. Od siebie dodam, że wynik sportowy przy tym potencjale kadrowym też był dobry. Miałem pytać, z którą częścią tej wypowiedzi Urbana pan się nie zgadza, skoro trener stracił pracę, ale wychodzi na to, że rozeszło się o wizję Górnika na kolejne lata?

Zgadzam się z każdym słowem trenera. Czasem tworzy się jakieś historie, plotki, szuka konfliktów, a trener traci pracę, bo czasem tak po prostu jest. Jak przyjrzymy się na Ekstraklasę, to jest to normalna sytuacja w każdym klubie.

Ale chwila, bo i tak, i nie. Dymisji trenera Urbana nie dało się przewidzieć. Patrząc z boku, wszystko się zgadzało. Trenerzy tracą pracę, to fakt, ale w życiu bym po ostatnim sezonie nie powiedział, że akurat Górnik tej zmiany potrzebuje.

Nic więcej nie jestem w stanie powiedzieć niż to, że doszliśmy do wniosku, że wspólnie chyba dalej tego ciągnąć nie możemy…

Kto podjął tę decyzję? Pan w chwili zwalniania Jana Urbana chwilowo nawet nie pełnił funkcji prezesa.

To jest tak trudne pytanie, że nawet nie wiem, jak na nie odpowiedzieć. To nie jest tak, że decyzję podejmuje albo prezes, albo zarząd. Każda tak duża decyzja jest konsultowana z Radą Nadzorczą.

Z kogoś inicjatywy to jednak musiało wyjść.

To była gremialna decyzja, gdzie Rada Nadzorcza miała zgodę właściciela. Odbyło się wiele spotkań, dyskusji. Z trenerem Janem też rozmawialiśmy kilka razy na ten temat. Powiem tak – fizycznie ja tej decyzji nie podpisałem, natomiast skłamałbym mówiąc, że wcześniej o niej nie wiedziałem.

Pani prezydent miasta jednoznacznie odpowiedzialność za decyzję o zwolnieniu Urbana zrzuca na prezesa. W jednym z wywiadów padło z jej ust: ja zatrudniam prezesa, prezes zatrudnia trenera.

Teoretycznie tak, ale ja nie mogę zatrudnić trenera bez zgody Rady Nadzorczej…

Trener w tym wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” nie ukrywał żalu. Dało się wyczuć, że jest rozbity.

Gdy rozmawialiśmy ja tego żalu nie czułem, ale oczywiście trudno wejść w skórę drugiego człowieka. To wesoły, uśmiechnięty człowiek i nawet jak coś go uwiera, to często nie daje po sobie poznać.

Rozmawiał pan o tej dymisji z Lukasem Podolskim? Jestem ciekaw jego reakcji.

Szczerze mówiąc nie przypominam sobie rozmowy z Lukasem na ten temat. Zresztą on zawsze mówił, że jako piłkarz ma obowiązki na boisku i nie jest jego rolą ocena pracy trenera. Nigdy się do tego nie chciał mieszać. Choć przy wyborze nowego szkoleniowca radziłem się Lukasa, w jakim kierunku powinniśmy iść.

Lukas się nie chce mieszać, a jednocześnie panu dał wsparcie mówiąc, że nie wyobraża sobie zmiany prezesa.

Te słowa padły w zupełnie innym kontekście niż się poniosło. Nie chodziło personalnie o mnie, a o to, że Lukas nie chciał, by w czasie wciąż krótkiego pobytu w Górniku musieć układać sobie współpracę z trzecim kolejnym prezesem.

Skąd się wziął Bartosch Gaul?

Skąd wziął się pomysł na zatrudnienie Bartoscha Gaula? To zawsze zastanawia, gdy klub bierze kogoś spoza karuzeli, a gdy ten ktoś jest tak młody, to już w ogóle ciekawi źródło pomysłu.

Spłynęło na pewno ponad 30 CV, w tym to od trenera Gaula. Postawiłem tablicę, wypisałem nazwiska, utworzyłem pewne kategorie: oczekiwania klubu, moje, finanse, wizja pracy z młodzieżą, chęć poświęcenia czasu na indywidualne spotkania z tą młodzieżą, jak będziemy grali, w jakim systemie, jak ocenia kadrę zespołu, co powinniśmy zrobić, by zespół grał lepiej, itp. Zacząłem rozmawiać z kandydatami, stawiając przy ich nazwiskach plusy i minusy. Przy nazwisku Gaul pojawiło się najwięcej plusów. Dodatkowo, gdy wytypowaliśmy bardzo wąskie grono kandydatów, którzy mogą przejąć Górnika, trener Gaul mocno mnie urzekł. Przyjechał na spotkanie z takim dużym zeszytem, w którym każdy z naszych piłkarzy był szeroko opisany pod kątem jak sobie radzi. To znaczyło, że wykonał ogromną pracę. Powiedział, że obejrzał wszystkie mecze Górnika z poprzedniego sezonu. Wydawało mi się, że tylko tak rzucił, ale nie – gdy zaczęliśmy rozmawiać o szczegółach, on je wszystkie znał.

Jaki cel na ten sezon mu pan przekazał?

Uzgodniliśmy z trenerem, że nie podamy żadnego konkretnego miejsca, choć między sobą mamy ustalone, co by nas zadowalało. Na pewno chcemy zrobić lepsze miejsce niż w poprzednim sezonie.

Czyli jednak pan zdradził, że celem jest czołowa siódemka.

(milczenie)

Jak Górnik robi transfery?

Czy jest w planie zatrudnienie dyrektora sportowego?

Nie. Nie widzimy takiej potrzeby. Obecnie w procesie wybierania zawodników uczestniczą skauci, trener i ja.

Jak dokładnie wygląda ścieżka decyzyjna przy transferach?

Trener Gaul pokazuje, kogo poszukujemy, ale bez nazwisk. Wskazuje parametry: lewa czy prawa noga, zwrotność, szybkość itd. W gabinetach taką listę tworzymy w skali 10:1 – to znaczy staramy się wytypować dziesięciu zawodników na każdą pozycję, o której mówi trener. Oczywiście ci piłkarze są też przez nas oglądani, także na żywo, gdy jest taka możliwość, powstają z tego raporty. Baza powstaje w czasie sezonu, jest dość bogata. Następnie skauci rozmawiają z trenerem, a po dyskusji on wybiera dwóch-trzech. Sam dzwoni do tych piłkarzy, przeprowadza wstępną rozmowę, po czym typuje ostatecznie jednego, z którym rozpoczynamy prawdziwe rozmowy handlowe. Gdy jesteśmy zadowoleni z tych rozmów, wysyłamy do Rady Nadzorczej nazwisko człowieka, którego chcemy podpisać, a Rada podejmuje uchwałę o zgodzie na transfer.

Sprawdzacie piłkarzy pod kątem charakterologicznym? Przeglądacie na przykład jego social media?

Tak. To nieodzowne.

Ilu piłkarzy na dziś wytypował trener Gaul?

To się cały czas zmienia. Priorytetem dla niego jest dwóch obrońców i bramkarz, natomiast musimy brać pod uwagę też możliwe osłabienia. Ofert dla naszych piłkarzy nie ma wielu, ale jednak się pojawiają.

Atak i pomoc są pana zdaniem zabezpieczone?

Załóżmy, że będziemy grać trójką z tyłu. Niech pan spojrzy, jakie mamy nazwiska do tej taktyki. Wahadłowi po lewej stronie: Janza i Cholewiak. Po prawej: Olkowski i Dadok. To ludzie, którzy potrafią grać w piłkę. W pomocy: Mvondo, Kubica, Stalmach, Nowak, Pacheco, Podolski, Wojtuszek. Wymieniłem panu jednym tchem dziesięciu ogranych zawodników.

A nowego Jesusa Jimeneza macie?

Wiążemy nadzieję z tym, że stanie się nim Szymon Włodarczyk.  Bardzo ciężko trenuje, dobrze pokazuje się w sparingowych meczach. Wydaje mi się, że to ten zawodnik, na którego czekamy.

Komentarze