Kamil Grosicki to skarb Ekstraklasy [PODSUMOWANIE KOLEJKI]

Dwie kolejki nowego roku za nami. W czołówce taki ścisk, że nie ma gdzie siódmej drużyny włożyć do TOP6, ale Górnik Zabrze pokazuje "jestem". Śląsk zaczął rundę od zera punktów, ale nie ma co się smucić - Maciej Rosołek mówi, że punkt z Puszczą Niepołomice nie jest taki zły. Zobaczyliśmy kawał dobrego meczu w Białymstoku, oglądamy bardzo długi spadek ŁKS-u, ale i zerkamy w kierunku tego, co od blisko trzech lat w Ekstraklasie wyprawia Kamil Grosicki.

Kamil Grosicki
Obserwuj nas w
Adam Starszynski / PressFocus Na zdjęciu: Kamil Grosicki
  • Kamil Grosicki przez ostatnie 2,5 roku w Ekstraklasie zebrał już ponad 50 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej
  • Jeśli spojrzeć na wszystkie kluczowe statystyki tego sezonu, to Grosicki albo ma najlepsze liczby z zawodników ofensywnych, albo jest w ścisłej czołówce tych rubryk
  • Gwiazda Pogoni zaraz będzie miała 36 lat, ale jeśli się starzeć w tej lidze, to właśnie jak “Grosik”

Radomiak, Piast i Zagłębie – koszmarne wejście w rundę

Przed rundą wiosenną Ekstraklasę dzielono na trzy grupy. Mieliśmy TOP6, które miało rozstrzygnąć między sobą walkę o mistrzostwo, puchary i medale. Był dość szeroki dół tabeli, gdzie ŁKS już nie liczył się w walce o utrzymanie, ale już o siedmiu zespołach powyżej łodzian mniej lub bardziej mówiono w kontekście walki o ligowy byt. Ale i powstała grupa spod znaku znanej z Premier League walki o tytuł “best of the rest”. Na bicie się o TOP6 byli za słabi, jednocześnie ich potencjał był na tyle duży, że mieli w maju już nie martwić się o to, że może uzupełnią grono spadkowiczów.

Do tej ostatniej grupy klasyfikowano Zagłębie Lubin, Piasta Gliwice, Radomiaka Radom i Górnika Zabrze.

I już dwie pierwsze kolejki pokazują to, jak bardzo rozjechały się te przewidywania. Trójka złożona z Zagłębia, Piasta i Radomiaka zdobyła wspólnie jeden punkt, z kolei zabrzanie wygrali oba mecze i zbliżyli się do szóstego w tabeli Rakowa na trzy oczka.

Oczywiście każdy z tych przypadków jest inny. W Górniku kapitalnie wygląda Kapralik, który bardzo odżył po mocno przeciętnej jesieni. W dwóch kolejkach strzelił trzy gole, zaliczył asystę i po jego uderzeniu samobója wbił Zator. Rzetelnie przy boku Janickiego wygląda Szala. Górnik świetnie wypada w fazach przejściowych, jest skuteczny, kreuje sytuacje.

Radomiak tkwi w jakimś horrendalnym koszmarze. Dwa mecze, bilans goli 0:10, tylko pół godziny gry w kompletnym składzie, zawieszenia za kartki dla Rochy, Kaputa, Luizao czy Kobylaka. Obiecująca wyglądały ruchy transferowe (Vagner, Vusković, Jordao), a tutaj oba mecze posypały się im już na starcie – w Krakowie w pierwszej minucie, tydzień później w Radomiu po pół godzinie grania.

Zagłębie? Marazm postępuje. W ostatnich dziesięciu kolejkach zanotowali wstydliwy bilans 1-3-6, wyprzedzają w tabeli za ten okres jedynie ŁKS. W sparingach bardzo dobrze wyglądał Munoz – w lidze nadal nie strzela. Duże oczekiwania były wobec Kurminowskiego – w tym roku bez gola. Obrona tak jak była dziurawa, tak dziurawa nadal jest. Nerwy puszczają też Waldemarowi Fornalikowi, który został wyrzucony w ten weekend na trybuny, choć zarzekał się, że to sędzia Kos sie na niego uparł i nic strasznego nie powiedział.

Piast? 1:3 z Górnikiem u siebie, 1:3 z Rakowem na wyjeździe. Jasne, ten ostatni mecz długo wisiał na włosku i pachniało remisem, ale gliwiczanie wciąż mają problemy w ofensywie. Piasecki nadal szuka pierwszego gola, znów trzeba liczyć na rzuty karne Dziczka, a na dodatek rozsypała się tak pewna jesienią defensywa.

Efekty? Radomiak wszedł w wiosnę tak fatalnie, że ma już tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową (a Puszcza i Korona rozegrały mecz mniej). W Zagłębiu jest nerwowo, a przecież klub czekają zmiany, które siłą rzeczy dotkną KGHM po roszadach politycznych. Piast z kolei miał odklejać łatkę “króla remisów”, ale nie w taki sposób – ma tyle punktów, co Radomiak, ale mecz rozegrany mniej. Tak czy siak: zrobiło się ciepło w Gliwicach i Radomiu, w Zagłębiu następuje brutalna weryfikacja oczekiwań wobec inwestycji sprzed sezonu, a Górnik… Może są tam w środku ogromne problemy wewnętrzne, które rozsypują całą organizację, ale za dobrze znamy klimat zabrzański, by nie wiedzieć, że dobry wynik jest w stanie – przynajmniej tymczasowo – przykryć wszystko. A na bandę Urbana po prostu dobrze się patrzy podczas weekendowych zmagań.

Jedenastka 21. kolejki Ekstraklasy:

Sporo było kandydatów do jedenastki kolejki – problemem przy wyborze było natomiast to, że na wielu pozycjach można było wystawić kilku zawodników, którzy zagrali nieźle, aczkolwiek nie jakoś wybitnie. Ot, w ataku chociażby. Szkurin z golem, podobnie Musiolik oraz Sanchez, Koulouris z wywalczonym rzutem karnym, Szykawka z bramką, ale to na tyle. Zatem ląduje tam Crnac, który mecz z Piastem zakończył z golem i asystą.

Największa rywalizacja była ponownie w bramce. Tutaj tak naprawdę czy wystawilibyśmy Bartosza Mrozka za mecz z Jagiellonią, czy Mateusza Kochalskiego za starcie ze Śląskiem Wrocław, to i tak by się obroniło. Obaj byli świetni, ale ostatecznie Kochalski za czyste konto wskakuje do jedenastki. Obrona? Szymonowicz i Matras za wrażenia defensywne (obaj na zero z tyłu), Koj za dorzuconą bramkę na wagę remisu.

W linii pomocy oczywiście uwagę przykuwają Grosicki i Ulvestad, którzy bawili się w Radomiu. Dorzućmy do tego bardzo dobry występ Marchwińskiego okraszony golem. Blisko był tutaj Rafał Kurzawa, można też zerknąć w kierunku Zapolnika, Chodyny czy Atanasova. Ale ostatecznie warto docenić dobrą formę Alvareza, który był jednym z kluczowych piłkarzy Widzewa w derbach Łodzi.

Bohater kolejki: Kamil Grosicki

Pięknie nam się starzeje Grosicki w tej Ekstraklasie. Od września tylko w dwóch meczach nie zaliczył asysty lub nie strzelił gola przez 90 minut hasania po boisku – było to w dwóch meczach, które Pogoń skończyła na zero z przodu (vs. Piast i vs. Górnik). Według Transfermarktu w samej tylko Ekstraklasie od powrotu do Polski strzelił 31 goli i dorzucił do tego 24 asysty, co daje mu 55 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Nikt w tym czasie nie wykręcił takich wyników.

W bieżącym sezonie ma:

  • 7.71 oczekiwanych asyst (xA) – to najlepszy wynik w lidze (drugi jest Rafał Wolski z 5.47 xA)
  • 99 dryblingów i pojedynków w ataku – szósty wynik w lidze
  • 63% skuteczności w dryblingach – dziesiąty wynik w lidze
  • 109 kontaktów z piłką w polu karnym – najlepszy wynik w lidze
  • 25 kluczowych podań – najwięcej w lidze
  • 42 podania w pole karne – drugi najlepszy wynik w lidze, lepszy tylko Josue
  • 74 rajdy progresywne – najwięcej w lidze

Kamil Grosicki to ekstraklasowe dobro ligowe. Zaraz stuknie mu 36 lat, swoje już przeżył, miał zakręty w karierze, ale od powrotu do Ekstraklasy jest absolutną ikoną tej ligi. Z Radomiakiem pociągnął Pogoń do zwycięstwa, ale ile mamy takich meczów, w których Grosicki jest po prostu absolutnym liderem? I to nie takim, co sobie pokrzyczy, ale piłkarsko odstaje. Grosicki to lider, który nie musi nic mówić, bo gra tak, że rywale muszą czuć respekt.

Mecz kolejki: Jagiellonia Białystok – Lech Poznań 1:2 (0:2)

Wreszcie to był hit, który nie rozczarował. Emocje? Były do samego końca. Jakość piłkarska? Oczywiście, błyskawicznie zleciał nam ten mecz, bo się go też dobrze oglądało. Zwroty akcji? A jakże – Lech świetny do przerwy, w drugiej połowie rządziła Jaga. Bohaterowie? Przez wzgląd na zwycięstwo gości wyróżnić trzeba Mrozka czy Marchwińskiego. Do tego dorzućmy fakt, że świetnie wyglądała młodzież na boisku – Marczuk, Gurgul, Marchwiński oraz Szymczak.

Tylko u nas

Co ciekawe – według WyScouta Jagiellonia wykreowała sobie szanse na poziomie 2.33 xG przy zaledwie 0.94 xG Lecha. W sumie oddaje to statystykach strzałów, bo białostoczanie na cztery uderzenia Kolejorza odpowiedzieli 22 strzałami. Ale to była naprawdę dobra reklama ligi – dwa czołowe zespoły potrafią zaprezentować jakościowe widowisko trzymające w napięciu od ostatnich sekund doliczonego czasu gry.

Zagranie kolejki: czerwona kartka Kobylaka

Mnóstwo kontrowersji wzbudziła ta sytuacja. Kobylak wychodzi do piłki, łapie ją, ale jednocześnie wpada bardzo wysoko uniesionym kolanem w twarz Koulourisa. Sędzia po VAR wskazał na wapno, a bramkarz Radomiaka w nerwach pytał sędziego “jak ma wychodzić?”.

Z jednej strony byli bramkarze dziwią się, bo przecież byli uczeni takich zachowań. Wojciech Kowalewski w Meczykach mówił: – Bramkarz jest przede wszystkim zainteresowany piłką. Lewa noga jest uniesiona… Proszę mi pokazać metodykę nauczania wyskoku obunóż. Na jakich lekcjach WF-u to było praktykowane? Może któryś z sędziów wypowiadających się w tym temacie tak miał. Z moich doświadczeń kończy się to od razu brakiem zaliczenia.

Natomiast z punktu widzenia przepisów sytuacja jest klarowna – mamy tu do czynienia z rażącym faulem, który skutkuje pokazaniem czerwonej kartki. Tutaj w przeciwieństwie do zagrań ręką arbitrzy biorą pod uwagę skutek, a nie intencje. A skutek jest taki, że pchnięty przez Vuskovicia Koulouris dostaje potężny strzał, który w MMA nazywany jest “latającym kolanem”. Swoją drogą – nawet w mieszanych sztukach walki w wielu federacjach nie można uderzać kolanem rywala, który znajduje się w parterze. Tutaj pozycji parterowej nie było, ale przepisy stoją po stronie arbitra, którzy wrzucił Kobylaka z boiska.

Kontrowersja? Na pewno. Precedens, który złagodzi wyjścia bramkarzy w podobnym stylu? Raczej nie. Nauczka dla tych, którzy bezwiednie powtarzają, że “bramkarz w polu bramkowym jest nietykalny”? Zdecydowanie, bo w przepisach nie znajdziemy słowa o takim zapisie.

Cytat kolejki: Maciej Rosołek o remisie z Puszczą

Piłkarz Legii mówił przed kamerami TVP Sport: – Nasza gra nie była zła. Mieliśmy dużo sytuacji, gdy zawodnicy Puszczy blokowali nasze strzały. Nie można powiedzieć, że to był słaby mecz. (…) Trzeba następne mecze wygrywać. Nasze tygodnie są krótkie. Nie ma zadowolenia, ale nie ma jakiegoś smutku i załamania. Śmiejąc się trochę, to odrobiliśmy punkt do lidera.

Cóż, delikatnie mówiąc – Rosołek nie zdobył tą wypowiedzią aprobaty fanów Legii. Już pomijając fakt, że do tej pory jego akcje wysoko nie stały. Ale od razu po takiej wypowiedzi przychodzi do głowy pamiętna rozmówka Soni Śledź z Arkadiuszem Malarzem, który wręcz kipiał ze wściekłości po stracie punktów przez Legię. Padały tam mocne słowa, było nerwowo, a cały przekaz można skrócić do “w Legii nie ma usprawiedliwień na straty punktów”.

Tymczasem piłkarz goniącej czołówkę Legii wychodzi po remisie z Puszczą Niepołomice u siebie i mówi, że nie ma smutku, a tak w ogóle, to udało im się odrobić punkt do lidera. Wymowne.

Komentarze