Skandal pod stadionem Schalke. Kibice zaatakowali piłkarzy

Kibic Schalke
Kibic Schalke Pressfocus

Po ostatniej porażce Schalke z Ariminią (0:1), klub z Gelsenkirchen oficjalnie spadł z Bundesligi. Drużynę od początku sezonu próbowało ratować już sześciu trenerów, ale żaden z nich nie wykonał planu minimum. W konsekwencji późnym wieczorem w środę, grupa kibiców zaatakowała piłkarzy oraz pracowników klubu.

Skandal po meczu z Arminią

Wyjazdowe starcie Schalke z Arminią (0:1) ukazało kolejne wady Czeladników. Piłkarze po ostatnim gwizdku zeszli do szatni ze spuszczonymi głowami, ponieważ spadek do niższej ligi okazał się faktem.

Gdy cała drużyna pod osłoną nocy dotarła pod Veltins-Arenę, tam czekała już grupa zagorzałych fanatyków, którzy dali upust swoim negatywnym emocjom. Postawa piłkarzy nie przypadła do gustu większości fanów, jednak tylko nieliczni z nich w środę wieczorem doprowadzili do skandalu.

Kiedy klubowy autokar dotarł pod stadion, zgromadzeni kibice zaczęli wykrzykiwać wulgarne hasła. Natomiast, gdy gracze opuszczali autobus, zostali obrzuceni jajkami i znów zaatakowani werbalnie – stwierdził lokalny rzecznik policji.

Jakie jest stanowisko klubu?

Wszelkie możliwe granice zostały przekroczone. Klub potępia takie zachowanie w najsilniejszy możliwy sposób i naturalnie stawia się przed swoimi zawodnikami. Rozpatrywanie całego zdarzenia trwa. Do czasu wyjaśnienia nie powinno być dalszych komentarzy ze strony władz Schalke.

W oficjalnym oświadczeniu wszystko jest już jasne. Cała drużyna zdaje sobie sprawę z degradacji, która jest już czwartą w historii klubu, lecz na takie zachowania w dzisiejszym świecie nie ma po prostu miejsca.

Z całą zrozumiałą frustracją i całą zrozumiałą złością związaną z spadkiem do 2. Bundesligi: klub nigdy nie zaakceptuje, jeśli zagrożona jest integralność fizyczna jego zawodników i pracowników. Ale to jest dokładnie to, co wydarzyło się zeszłej nocy w wyniku działań poszczególnych osób. Klub z całą mocą potępia takie zachowanie i oczywiście stawia się za swoimi pracownikami – czytamy w oświadczeniu.

Komentarze