Kapitalna końcówka Unionu Berlin. Puchacz nie dostał szansy na grę

Tymoteusz Puchacz
Tymoteusz Puchacz Grzegorz Wajda

Pierwszym pojedynkiem niedzielnych zmagań 7. kolejki Bundesligi była rywalizacja Mainz – Union Berlin. Gole padały z obu stron. Zero-piątki straciły kontrole nad meczem po przerwie. Piłkarze ze stolicy w krótkim odstępie czasu strzelili dwa gole, które przeważyły o ostatecznym rezultacie 2:1 (0:1). Po raz kolejny na niemieckich boiskach nie pojawił się Tymoteusz Puchacz czy Paweł Wszołek.

Lepsza gra Mainz do przerwy

W pierwszej połowie zobaczyliśmy całkiem wyrównane spotkanie. Obie drużyny prezentowały podobny styl. Momentami tempo zwalniało. Wówczas przy piłce lepiej czuli się gospodarze. Mainz objęło prowadzenie w 20. minucie, kiedy Marcus Ingvartsen huknął w kierunku prawego rogu. Początkowo piłka odbiła się od słupka, ale po chwili wpadła do siatki.

Do końca pierwszej połowy rezultat nie uległ zmianie. Rozregulowane celowniki piłkarzy sprawiły, że bramkarze nie mieli zbyt wiele pracy. Jednak zupełnie inaczej wyglądał mecz po krótkiej przerwie.

Union pokonał własne słabości

Po upływie godziny, coraz większa pewność siebie zaczęli zyskiwać goście. Union ruszył do przodu i niespodziewanie zmusił przeciwnika do głębokiej defensywy. Po kilku minutach mieliśmy remis. Taiwo Awoniyi dzięki poświęceniu kolegów z drużyny, wyszedł sam na sam z golkiperem i pewnym strzałem z kilku metrów wpisał się na listę strzelców.

Kilkadziesiąt sekund później ekipa z Berlina objęła sensacyjne prowadzenie. Taiwo Awoniyi ustrzelił dublet. Tym razem napastnik oddał kapitalny strzał z krawędzi pola karnego pod samą poprzeczkę.

Tym samym komplet punktów padł łupem Unionu. W kadrze znalazł się Tymoteusz Puchacz, jednak nie dostał szansy na grę w niedzielnym starciu.

Komentarze