Jazda z trenerami. Ruszyła karuzela transferowa

Marcelo Gallardo
PressFocus Na zdjęciu: Marcelo Gallardo

Nie mam pojęcia jak to wszystko się skończy ale pachnie tu jakimś solidnym bujaniem na rynku transferowym. Na koniec roku mamy falę zapowiadanych zmian trenerskich na południowoamerykańskim kontynencie, to trzeba opisać!

  • Reprezentacja Urugwaju poszukuje nowego selekcjonera i ma swoich faworytów na liście
  • Czołowy brazylijski klub także chce sprowadzić nowego szkoleniowca
  • Niektórzy szkoleniowcy zainstnieli w Ameryce Południowej i teraz chcieliby podbijać Europę

Transfery trenerów – co nas czeka?

Prawie wszystkie plotki łączy ta sama postać, Argentyńczyka Marcela Gallardo, formalnie nadal trenera Club Atletico River Plate z Buenos Aires. Gallardo – najlepiej opłacany trener w Argentynie – kończy się kontrakt. Po blisko ośmiu latach pracy ponoć chce odejść z klubu. Na listę marzeń z mety wrzuciły go media w Urugwaju i Brazylii. Te pierwsze ze względu na wakat na posadzie selekcjonera kadry (Gallardo ostatni sezon zawodniczy, a potem pierwszy trenerski spędził w Urugwaju właśnie). Te drugie ze względu na Flamengo, co to właśnie pogoniło Renato Gaucho (a zdaje się, że jeszcze niedawno świętował z Gremio wygranie Copa Libertadores jako zawodnik i trener) i szuka sobie trenera. W Brazylii mistrzostwo ze sporą przewagą zdobyło Atletico Mineiro, a Copa Libertadores wygrał Palmeiras.

A propos tego ostatniego, portugalski szkoleniowiec drużyny – Abel Fereira – chce wracać na Stary Kontynent. Dwa z rzędu wygrane turnieje o Puchar Wyzwolicieli pozwoliły mu wyrobić sobie nazwisko, teraz Portugalczyk “grozi” odejściem. W tle oferenci z Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Palmeiras już płaci mu spory kontrakt, ale płacić trzeba będzie i tak więcej, bo “rodzina cierpi ze względu na rozłąkę”. Cierpi tak bardzo, że w ostatnich dwóch kolejkach sezonu trener nie bierze udziału, odpoczywa z bliskimi w Portugalii! Urugwaj, Flamengo, Palmeiras – wszyscy marzą o Gallardo. Oczywiście kibice i dziennikarze w Argentynie pocieszają się, wyszukując kolejnych powodów, dla których 45-latek miałby jednak zostać w River Plate, lecz prawda taka iż “generał” chce spróbować czegoś nowego.

Urugwaj

Tabareza w reprezentacji już nie ma. Wiem, trudno uwierzyć ale fakty są niezaprzeczalne – “Maestro” zawalił rok 2021. Copa America by mu darowali, ale serię porażek w eliminacjach do mundialu już nie. Kto na jego miejsce?

“Oferujemy stabilną pracę do mundialu w 2026; infrastrukturę na najwyższym poziomie, kooryduację nad całym procesem szkoleniowym od U’15, w tym głos przy doborze trenerów, możliwość pracy z kończącym karierę pokoleniem Suareza, Cavaniego, Godina i Muslery” – tak zachwala ofertę federacji urugwajskiej dziennik “Observador”, a czytając ów tekst, mam wrażenie, że to ogłoszenie z jakiegoś portalu pośredniczącego w poszukiwaniu pracy. Wrażenie podbite brakiem informacji kluczowej: ile płacą za tę robotę?

Jeśli Gallardo się nie zgodzi (jechanie na sentymencie “bo kiedyś dobrze mu się w Montevideo mieszkało i pracowało”, to trochę słaby argument w walce o najbardziej rozchwytywanego trenera na kontynencie), to federacja ma na oku Diega Aguirre z Internacionalu Porto Alegre (znany z umiejętnego wprowadzania młodych zawodników do zawodowego futbolu). Ten już pali się do nowej roboty, klub poinformował, że chciałby pracować dla federacji, Brazylijczycy dają zielone światło. Teraz tylko dogadać się z federacją. Argumenty z cytowanego wyżej ogłoszenia wystarczą?

Flamengo

Tam zwolnili Renato Gaucho, któremu nie powiodło się “trenowanie najlepszej drużyny w kraju”. Mistrzostwo stracił na rzecz Atletico Mineiro (pierwszy tytuł od 50 lat), Copa Libertadores znowu dla Palmeirasu. A przecież po fantastycznym roku 2019 (wygrali oba te tytuły nieomal równocześnie) oczywistym było, że Rubro-negro powtarzać będą ten bezprecedensowy wynik w każdym sezonie. Renato jeszcze pół roku temu cieszył się mianem “najlepszego trenera w Brazylii”, szykowanego na zmiennika Tite w reprezentacji (najlepszy kandydat!), teraz zastanawiają się, czy jego metody są dostatecznie nowoczesne, a oferowany futbol wcale nie był tak widowiskowy jak zakładali włodarze klubu, angażując go do pracy.

Abstrahując od naiwności brazylijskich działaczy, oczekujących cudów na zawołanie (bo przecież za nie płacą!), Renato nigdy nie dał się poznać jako wizjoner futbolu a la Guardiola czy strateg klasy Tuchela. A liczy sobie 59 lat, zatem okazji miał już niemało.

Gallardo miałby przejąć drużynę już od początku roku, a tu ciekawostka, odkrywana właśnie w zachodnioeuropejskich mediach (ptrąbię o niej od dekady!) – Brazylijczycy grają najwięcej meczów na świecie i nie robią pretemporady, tylko dochodzą do formy graniem. Tak, wchodzą w rytm, łapią formę fizyczną i testują rozwiązania taktyczne w trakcie rozgrywek o punkty i puchary! Tak, jest to forma prowadzenia drużyn niespotykana w Europie. Tak, dlatego uparcie powtarzam, że tylko Portugalczycy nadają się do prowadzenia brazylijskich klubów, bo mają świadomość fundamentalnej różnicy między systemami trenowania w Europie i Brazylii. 

Czy Gallardo chciałby się w to pakować? W Brazylii miernik jest prosty: mistrzostwo, Copa Libertadores, ewentualnie puchar Brazylii, bo tam premia jest imponująca. Pucharów nie zgarniasz, adios muchacho!

Europa

I tu spekulacji przybywa, nazwy fruwają różne. Po pierwsze, coraz większa grupa argentyńskich asów futbolu pracuje dla europejskich klubów jako dyrektorzy sportowi, szefowie skautingu etc. Po drugie, Bielsa w Leeds, Pochettino w PSG, Sampaoli w Maryslii, Coudet w Celcie, Simeone w Atletico wykonują dobrą robotę, zatem “najlepszy argentyński trener” aż prosi się o wypróbowanie na Starym Kontynencie. Cena? Od 2,5 mln euro w górę, czyli niewąsko. Nicolas Burdisso, kolega Gallardo z reprezentacji, a dzisiaj dyrektor sportowy Fiorentiny, twierdzi, że rynek europejski czeka na tego szkoleniowca, lecz odradza rozmowy z klubami z kontynentalnego topu, zalecając raczej średniaków. Tylko który średniak Hiszpanii czy Włoch zapłaci tyle trenerowi spoza kontynentu?

A Tabarez? Na razie milczy, pewnie pomilczy jeszcze długo, bo generalnie wiele nie mówi. Za to jego wieloletni rywal, 72-letni Jose Nestor Pekerman został szkoleniowcem Wenezueli. To jego trzecia reprezentacja po Argentynie i Kolumbii. Pekerman wraca do roboty po trzyletniej przerwie. Wenezuela została czwartym krajem w CONMEBOL z argentyńskim selekcjonerem (po Argentynie, Ekwadorze i Paragwaju). Jeśli Gallardo przejmie Urugwaj to dokładnie połowa krajów federacji będzie miała argentyńskich szkoleniowców.

CDN…

Komentarze