Słynny trener uciekał z Ukrainy przed bombami. “Koszmar”

Paulo Fonseca
PressFocus Na zdjęciu: Paulo Fonseca

W najnowszym odcinku cyklu SerieALL na SerieA.pl przedstawiamy fragmenty wywiadu, jakiego dla “La Gazzetta dello Sport” udzielił Paulo Fonseca. W dniu, w którym Rosja zaatakowała Ukrainę, były trener AS Roma przebywał w Kijowie.

  • – To był koszmar. Był 24 lutego. Tego dnia o godz. 10 mieliśmy z rodziną lot do Portugalii. Ale o 4:30 usłyszeliśmy spadające pierwsze bomby – mówi Fonseca
  • Portugalczyk nie kryje żalu do innych ludzi futbolu, że tak mało mówią o dramacie Ukrainy
  • Cały tekst do przeczytania na SerieA.pl

Strach przed wojną

Zanim Fonseca trafił do Romy, przez trzy lata prowadził Szachtar Donieck. W Ukrainie poznał swoją późniejszą żonę, Katerynę. W czasie rosyjskiego ataku, przebywał wraz z nią w Kijowie. Musiał uciekać ze swojego domu. Jak czytamy w „La Gazzetta dello Sport”, teraz chce wykorzystać popularność, by otworzyć ludziom oczy. W Polsce by nie musiał – doskonale zdajemy sobie sprawę, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Włochy są w tej kwestii dużo gorzej poinformowane. Mimo wszystko oddajemy głos Fonsece i zamieszczamy poniżej transkrypcję fragmentów wywiadu, jakiego udzielił największemu włoskiemu dziennikowi sportowemu.

– Mój przyjaciel Darijo Srna (dyrektor sportowy Szachtara Donieck i jego były piłkarz – przyp. red.) zaprosił mnie do hotelu Opera, gdzie była drużyna. Schroniliśmy się w bunkrze. Był tam też Roberto de Zerbi, byli Brazylijczycy z rodzinami. Dzieci spały na podłodze w śpiworach. Byliśmy przerażeni. Potem moja ambasada zorganizowała minivana i trzema rodzinami wyjechaliśmy do Mołdawii. To była straszna podróż. Trzydzieści godzin bez zatrzymywania się. Chyba, że w korkach, gdzie przemieszczaliśmy się z prędkością 5 km/h. Dosłownie nad głowami przelatywały samoloty. Ludzie wokół nie mogli znaleźć ani paliwa, ani jedzenia. Dopiero gdy dotarłem do granicy z Rumunią, zacząłem, że tak powiem, odpoczywać. Moja żona cały czas płacze, bo mamy przyjaciół i krewnych w całej Ukrainie. Teraz dzięki mojej federacji zostałem ambasadorem pokoju i pracujemy nad znalezieniem schronienia, pracy i szkoły dla uchodźców. Oczywiście jesteśmy w stanie pomóc niewielkiej części z milionów uciekających – opowiada Fonseca.

Portugalczyk jest wśród osób, które twierdzą, że trzeba zamknąć niebo nad Ukrainą.

– Nie jestem politykiem, ale na przykład jestem zwolennikiem strefy zakazu lotów. To prawda, że ​​Rosja ma bombę atomową, ale pozwalamy, by Putin stał się zbyt silny. A to nie jest tak, że on nie odczuwa strachu przed społecznością międzynarodową. Jeśli nie zatrzyma się teraz, trudniej będzie to zrobić później. Najgorsze dopiero nadejdzie. Problemem są też elektrownie jądrowe. Z tym człowiekiem nigdy nie wiemy, co może się stać. On jest głównym winowajcą. Ci, którzy go wspierają, chyba potrzebują pomocy psychologicznej.

Cały tekst na SerieA.pl

Komentarze