AC Milan wyrzucił Juve z TOP4. Nierówny mecz Szczęsnego

Piłkarze AC Milan
Piłkarze AC Milan Pressfocus

Juventus rywalizował z AC Milan w ramach 35. kolejki Serie A. Mecz w Turynie miał szczególne znaczenie dla układu sił w górnej części tabeli. Rossoneri objęli prowadzenie tuż przed przerwą. W całej sytuacji źle ustawiony był Wojciech Szczęsny, który na początku drugiej połowy wybronił jedenastkę, rehabilitując się za wcześniejszy błąd. Trzeba przyznać, że podopieczni Pirlo zaprezentowali słaby futbol, przez co ważne zwycięstwo padło łupem ekipy z Mediolanu 3:0 (1:0).

Pierwsza połowa zakończona pięknym trafieniem

Od początku rywalizacji w Turynie byliśmy świadkami taktycznych szachów. Obie drużyny najpierw skupiły się na grze defensywnej. Spotkanie nabrało tempa po upływie pierwszego kwadransa. Wówczas Brahim Diaz oddał mocny strzał w światło bramki, ale na posterunku między słupkami był Wojciech Szczęsny.

Z kolei później do głosu doszli gracze Starej Damy. Giorgio Chiellini w pewnym momencie zgubił krycie i wyskoczył najwyżej do zagrania z rzutu rożnego. Niespodziewanie piłka minimalnie minęła prawy słupek.

Natomiast najwięcej działo się w samej końcówce pierwszej połowy. Dośrodkowanie z boku boiska początkowo wypiąstkował Wojciech Szczęsny. Polski golkiper wyszedł daleko od bramki, co znakomicie wykorzystał Brahim Diaz. Hiszpan przejął futbolówkę na skraju pola karnego i huknął nie do obrony pod samą poprzeczkę z ostrego kąta, zapewniając tym samym prowadzenie AC Milan na kilkanaście sekund przed zejściem do szatni.

Juve nie było w stanie nawiązać walki

Wraz z rozpoczęciem drugiej odsłony Cristiano Ronaldo motywował swoich kolegów, aby powalczyć w tym starciu o zwycięstwo.

Co ciekawe po przerwie gole strzelał tylko jeden zespół i był nim AC Milan. Franck Kessie zmarnował doskonałą okazję do podwyższenia prowadzenia nie wpisując się na listę strzelców z rzutu karnego. Słowa uznania należą się Szczęsnemu, który wyczuł intencje rywala i obronił jedenastkę.

Końcówka należała już tylko do Rossonerich. Ante Rebic zaskoczył reprezentanta Polski kapitalnym uderzeniem z dystansu w 78. minucie i na tablicy wyników było już 2:0. Niecałe 300. sekund później ostateczny rezultat ustalił Fikayo Tomori, trafiąjac do siatki głową z bardzo bliskiej odległości.

Więcej bramek nie zobaczyliśmy, jednak porażka Juventusu sprawiła, że Stara Dama wylądowała na piątej pozycji w tabeli.

Komentarze