Nie pozwólmy by Szymański został trybikiem rosyjskiej propagandy

Sebastian Szymański
PressFocus Na zdjęciu: Sebastian Szymański

Polska jest w stanie wojny z Rosją. Każdy, kto tego nie zauważa – bądź nie chce zauważać – jest trawiony procesem, który w psychologii nazywa się wyparciem. Nie jest to wojna, jakiej doświadczają Ukraińcy – wojna z całą jej brutalnością – ale jest to wojna z całą swoją perfidnością. Ponieważ tak należy określić fakt, że Kreml i Władimir Putin od lat, konsekwentnie, korzystając ze swoich licznych wpływów, a także nie szczędząc pieniędzy, próbują podważyć polską wiarygodność, polską niezależność, polską pozycję międzynarodową, generalnie – wszelką polską rację stanu. 

Skala propagandy, jaka jest wykorzystywana przez Rosję w sprawie agresji na Ukrainę, poraża każdego. Kłamstwa bez jakiegokolwiek związku z rzeczywistością. Najnowszy przykład: rzeczywistość stanowią ciała pomordowanych cywili w Buczy – zwykli Rosjanie dowiedzą się natomiast od Ławrowa, że to ukraińska prowokacja. Oczywiście mimo, że zdjęcia satelitarne, ukazane choćby przez New York Times, nie pozostawiają żadnych złudzeń, kiedy doszło do tej zbrodni wojennej.

I tak jest ze wszystkim, z w zasadzie każdym jednym zdarzeniem z wojny trwającej za naszą wschodnią granicą. Wszystko ma wpisywać się w określoną narrację rosyjskiej propagandy, prawda nie jest nikomu tam potrzebna.

Pytanie ilu z was przeoczyło, że ta sama propaganda od lat bierze Polskę na celownik? Że ta propaganda jest z każdym rokiem coraz bardziej agresywna?

Jeszcze w 70. rocznicę wybuchu II Wojny Światowej Putin powiedział, że nazistowsko-sowiecki pakt był niemoralny. Obecnie broni paktu Ribbentrop-Mołotow bardziej, niż broniono go za czasów stalinowskich. Putin zrównuje ten pakt z paktami o nieagresji, jakie podpisywały kraje zachodnie czy Polska. Oczywiście Rosjanie nie dowiedzą się, że pakt Ribbentrop-Mołotow  od porozumień takich, jak polsko-niemiecki traktat z 1934, różnił się choćby tajnym protokołem, który de facto stanowił plan agresji i podział Europy Środkowo-Wschodnich. Putin jest w stanie powiedzieć nawet, że pakt Ribbentrop-Mołotow był paktem obronnym, przed agresywną Polską.

Jest to spójne z szerszą narracją, w oficjalnych przemówieniach przy okazji świąt państwowych, Putin potrafi obwiniać Polskę jako jednego z prowodyrów wybuchu II Wojny Światowej. Przedstawia nas jako wspólników Hitlera, a wspólnicy nazistów w oczach Rosjan nie zasługują na nic. W zasadzie nie są ludźmi, tylko potworami. A z potworami można zrobić wszystko.

W oficjalnej wersji opowiadanej Rosjanom historii, Sowieci oczywiście, są wyłącznie wybawicielami Polaków. Polaków niewdzięcznych. Nie ma nic o zesłaniach, gułagach, 17 września, komunistycznych więzieniach dla AK, nie mówiąc o Katyniu. Jeśli już jest 17 września, to – powiedzcie, czy to nie znana wam narracja – wjazd Rosji do Polski miał ochronić ludność rosyjską i ukraińską, a także odzyskać tereny rdzennie rosyjskie, które się Polsce nie należały.

To tylko wierzchołek góry lodowej. Jeśli chcecie tę górę lodową zwiedzać – na pewno znajdziecie po niej szlaki. Dla mnie istotna była opinia jednego z historyków, który patrzy trzeźwo, zdając sobie sprawę, że każdy kraj piszę swoją historię z myślą o sobie. Zawsze jest to więc pewna wersja historii, nieco podkolorowana. Ale zarazem to, co robi Putin, nazwał historycznym wandalizmem, czymś absolutnie skandalicznym.

Ja, gdy szukam informacji na temat wojny w Ukrainie, BARDZO jestem ciekaw tego, jaki jest aktualny stan rosyjskiej propagandy. Czytam o ich cenzurze Wikipedii – by czasem ktoś tam nie nazwał wojny wywołanej przez Rosję wojną wywołaną przez Rosję – a teraz walki z Youtubem, który zdaniem Roskomnadzoru sieje dezinformację. Śledzę też uważnie, co tam mówi się o Polsce. I wiem, że od najbardziej wpływowych, słuchanych przez miliony ludzi czołowych dziennikarzy, potrafiły paść słowa, według których Polska i Ukraina, wspólnie, mając wsparcie Zachodu, miały planować w lutym atak na Rosję.

Padną wszelkie słowa, które mogą być użyteczne w zniszczeniu nas. Wszystko może być amunicją propagandową, dlatego tak niebezpieczne są choćby słowa Korwina-Mikke. Bo jakby sobie pogadał tylko a Twitterze, to wzbudzałby tylko zażenowanie, ale rzecz w tym, że to idzie potem w rosyjskich mediach i jest użyte jako broń w rosyjskiej agendzie.

Musimy powiedzieć sobie jasno: jesteśmy w stanie totalnej wojny informacyjno-propagandowej (bo tego, co uprawia Rosja, nie da się nazwać informacją) z Rosjanami.

Wszystko, absolutnie wszystko może być wykorzystane w celach destrukcji naszego kraju, w celach wykoślawiania naszego wizerunku. W celach sprawienia, byśmy, w obliczu zwykłych Rosjan, a także tych społeczności, na które Rosja ma wpływ – sprawdźcie choćby stosunek Indonezji do wojny w Ukrainie – będziemy przedstawiani w najgorszy możliwy sposób.

I, niestety, jakkolwiek jestem przekonany, że Sebastian Szymański wie co to przyzwoitość, ma serce po właściwej stronie – dał temu dowód tuż po rozpoczęciu wojny – tak jestem zarazem zawiedziony rozwojem sytuacji.

Baraż ze Szwecją, jego obecność tam – wielu argumentowało, że za chwilę i tak odejdzie, więc nie ma o co kopii kruszyć. Że OK, faktycznie, piłkarze pobierający pieniądze splamione krwią może nie powinni grać w reprezentacji narodowej, natomiast Szymański już jest na walizkach. Już się ewakuuje. Dajmy mu na ten poczet szansę.

Kuba Olkiewicz obawiał się, że to tylko taki wybieg, by trochę uciszyć krytyków, a Szymański i tak zostanie. Otóż istotnie, został. Wyjechało wielu, okienko było przedłużone, FIFA i UEFA otworzyły furtki – a jednak został, dalej gra w lidze finansowej przez Gazprom, bank VTB i inne firmy, które wspierają zbrodnicze działania Kremla. Czyli, są fundatorami takich zdarzeń jak w Buczy czy Irpieniu. O któych dziś mer Irpienia powiedział chociażby (za Polsatem): – Po rozstrzelaniu rozjeżdżali ciała czołgami. Dopiero kiedy przegoniliśmy tę ohydę, mogliśmy zebrać ludzkie szczątki. Zdzieraliśmy ludzkie zwłoki z asfaltu łopatami – należy mieć świadomość, że pieniądze dla piłkarzy idą z tego samego źródła, tylko, by tak rzec, z innego ministerstwa.

Odczuwam wielki niesmak i mam nadzieję, że Czesław Michniewicz nie powoła Szymańskiego na czerwcowe mecze. Że nie powoła Szymańskiego w ogóle, jeśli Szymański w Rosji zostanie. Czytałem wywiad Piotra Wołosika z Jackiem Góralskim – Góral podkreślał, jak Szymański pomógł w tym barażu. A ja żałuję, że Szymański zagrał w tym meczu. Autentycznie czułem się źle, gdy Góralski przypomniał mi, że piłkarz Dynama Moskwa grał dla Polski w tym spotkaniu.

Czułem się tak, bo wiem, że jego udział w barażu ze Szwecją na pewno został wykorzystany propagandowo przez Rosję. Wiem, że każdy mecz Szymańskiego w lidze rosyjskiej będzie wykorzystywany przez Rosję w wojnie totalnej z nami. Wiem, że jego kolejne powołanie, gdy już nie ma nawet jak uprawiać jakiejś zasłony dymnej z transferem dokądkolwiek, byłby po prostu skandalem. Ponieważ to jest dawanie amunicji propagandzie rosyjskiej, wymierzonej w każdego z nas, a której konsekwencje – jeśli będzie to propaganda udana – są nie do zmierzenia. Dlatego nie można dawać jej żadnej pożywki.

Nie znam wszystkich szczegółów, nie znam Sebastiana Szymańskiego, Mariusza Piekarskiego. Nie wiem, dlaczego wszystko potoczyło się tak, jak się potoczyło. Kategorycznie nie będę oceniał tego, że został w Rosji, bo nie znam przyczyn, nie wiem czy dało się zrobić więcej, by nie wspierać swoim pozostaniem w Rosji zbrodniczego reżimu Kremla. Żadnej łatki nie przylepiam, zmieni klub latem – witam.

Wiem natomiast, że Rosja doskonale zna się na propagandzie. To jeden z fundamentów ich imperialistycznych ambicji. Fragment tłumaczenia – niestety własnego – artykułu z Warsaw Institute:

Oszustwo, dezinformacja, propaganda, niewyszukane kłamstwa – bez względu na nazwę, taktyka wykorzystania tej siły jest znana w Rosji od stuleci. W 1938 Włodzimierz Bączkowski, polski geopolityk, w artykule “Notatki o esencji rosyjskiej siły” zdefiniował główną moc Moskwy jako: Główną bronią Rosji, która może być decydująca dla przetrwania obecnych władz, jak i dla zachowania ich siły i przyszłych zwycięstw, nie jest normalna w europejskich ramach siła wojskowa. Rosja liczy mocno na “akcje” polityczne na zapleczu, dywersję, decentralizację i esencję propagandy”. Autor wspomina, że według ministra finansów, Rosja już w 1905 wydawała dwa miliony franków na subsydia we francuskiej prasie”.

Wojna toczy się o sprawy nieporównywalnie ważniejsze niż sport, mundial, przygotowanie kadry czy epizod w karierze piłkarza. Nie dawajmy Rosji amunicji w tej wojnie. Jako środowisko piłkarskie w wymierny sposób możemy pomóc tym, żeby piłka nożna była kolejnym narzędziem presji na Rosję. Tylko tyle można zrobić poprzez sport. Jeśli pozwolimy sobie na kompromisy, które ostatecznie sprawią, że będziemy narzędziem rosyjskiej agendy, wszyscy nie zdamy egzaminu z przyzwoitości.

Leszek Milewski

Komentarze