Omikron torpeduje futbol. Kolejne kraje zamykają swoje stadiony

Pandemia koronawirusa
PressFocus Na zdjęciu: Pandemia koronawirusa

Czwarta fala pandemii COVID-19 i pojawienie się wariantu Omikron spowodowały, że kolejne kraje decydują się zamykać trybuny piłkarskie dla kibiców. Fani nie mogą wchodzić na mecze w Austrii i Holandii, a na podobny krok decydują się Niemcy. Wszystko wskazuje na to, że najbliższy mecz Ligi Mistrzów między Bayernem Monachium a Barceloną odbędzie się za zamkniętymi drzwiami.

  • Jako pierwsi na zamknięcie trybun dla kibiców zdecydowali się Austriacy i Holendrzy.
  • Wygląda na to, że przy pustych trybunach swoje mecze rozgrywać będzie Bayern Monachium. W ślady Bawarii pójść mogą inne niemieckie landy.
  • Wiele wskazuje na to, że w trakcie zimy wiele europejskich lig zamknie swoje stadionie przed kibicami.

Pierwsza była Holandia

To mogą być trudne miesiące dla futbolu. Począwszy od lata wszystko wracało do normalności i mecze w większości europejskich lig rozgrywano z udziałem kibiców. Zaczęło zmieniać się to w połowie listopada. Wówczas Holenderski Związek Piłki Nożnej, po konsultacjach z rządem, podjął decyzję o tymczasowym zamknięciu wszystkich stadionów dla kibiców. Zarówno mecz reprezentacji Holandii, jak i późniejsze spotkania Eredivisie rozgrywano za zamkniętymi drzwiami. Był to jeden z czynników zapalnych, który przyczynił się do licznych protestów na ulicach Holandii. Fani wyrażali swoją frustrację, a do największych starć z policją doszło 19 listopada w Rotterdamie.

W drugiej połowie listopada na wprowadzenie całkowitego lockdownu zdecydowała się Austria. Początkowo zapowiedziano, że będzie obowiązywać przynajmniej 10 dni, ale pewne jest już to, że okres trwania restrykcji zostanie przedłużony. Z tego powodu zamknięto zarówno stadiony, restauracje, jak i szkoły.

Kibiców nie będzie tym samym na nadchodzącym meczu Ligi Europy między Austrią Wiedeń a West Hamem United. – Jest to coś, do czego nie wracamy z radością. Wszyscy liczyliśmy po cichu, że trybuny nie będą już więcej zamykane z powodu wirusa – powiedział w rozmowie ze Sky Sports menedżer Młotów, David Moyes. – Nasi piłkarze kompletnie odzwyczaili się od pustych trybun, więc mecz ten na pewno będzie swego rodzaju wyzwaniem – dodaj.

Mecze Bayernu przy pustych trybunach?

Wiele wskazuje na to, że inne kraje prędzej czy później pójdą w ślady Austrii i Holandii. Najbliżej takiego kroku są Niemcy. Z powodu czwartej fali pandemii COVID-19 zakaz wstępu dla kibiców planuje wprowadzić premier Bawarii Markus Soeder. Może to dotyczyć już spotkania Ligi Mistrzów pomiędzy Bayernem Monachium a FC Barcelona.

Od środy piłkarskie obiekty w Bawarii można zapełniać w nie więcej niż 25 procentach. Kibice muszą ponadto udokumentować fakt, że są ozdrowieńcami lub też, że zostali zaszczepieni. Możliwe jednak, że do 8 grudnia, gdy rozegranie zostanie mecz Ligi Mistrzów z Barceloną, Allianz Arena zostanie zupełnie zamknięta dla kibiców. – Biorąc pod uwagę rosnące statystyki zarażeń i osób hospitalizowanych, gra przy pustych trybunach jest raczej nieunikniona. Jeśli nie zdecyduje się na to cały kraj, najpewniej zrobi to Bawaria – zapowiedział Markus Soeder cytowany przez Bild. Warto wspomnieć, że już wcześniej na podobny krok zdecydowała się Saksonia, co dotknie mecze z udziałem drużyny RB Lipsk.

Z powodu koronawirusa może być ponadto problem z rozegraniem meczu Ligi Mistrzów pomiędzy Manchesterem United a Young Boys Berno. Szwajcarzy wprowadzili bowiem 10-dniową kwarantannę dla wszystkich podróżnych wracających z Wielkiej Brytanii. UEFA, jak donosi BBC, rozważa z tego powodu przeniesienie meczu na inny termin lub na neutralny grunt. W samej Wielkiej Brytanii też pojawia się powoli temat ograniczeń na trybunach. Żywo komentowany jest on zwłaszcza w Szkocji, gdzie wykryto już dziewięć przypadków zachorowań na wariant Omikron.

Walkower w Portugalii

Warto wspomnieć też o sytuacji, do której doszło przed kilkoma dniami w Belenenses. Portugalski klub został zdziesiątkowany przez koronawirusa. W drużynie wykryto aż 13 przypadków zachorowań. Wszystkich zakazić miał jeden z zawodników, który wrócił niedawno z Republiki Południowej Afryki.

Belenenses w sobotę grało derbowy mecz z Benficą. Do spotkania zespół ten przystąpił w dziewięcioosobowym składzie. Po przerwie na boisku przebywało już tylko siedmiu graczy gospodarzy. Ostatecznie z przyczyn regulaminowych spotkania nie dokończono, a Belenenses spodziewa się kary. W kuluarach mówi się o walkowerze, jednak władze klubu apelują o to, by mecz po prostu powtórzono.

– To był czarny dzień w historii naszego klubu. Doszło do bezprecedensowych wydarzeń, na które nie mieliśmy żadnego wpływu. Liczymy na to, że w ostatecznym rozrachunku wygra sport i dostaniemy szansę przystąpienia do meczu, gdy będziemy na to gotowi – wyraził nadzieję prezes Belenenses, Rui Pedro Soares.

Co z Ekstraklasą?

Nie można wykluczyć, że ograniczenia związane z kolejną falą koronawirusa dotkną także polskie stadiony. 1 grudnia weszły w życie pierwsze obostrzenia związane z limitem osób w sklepach czy restauracjach. Minister zdrowia Adam Niedzielski przyznał, że sytuacja jest bardzo niebezpieczna, a my zbliżamy się do apogeum czwartej fali koronawirusa.

W przypadku, jeśli nie będziemy mieli sygnałów, które mówią o tym, że osiągamy apogeum i mamy do czynienia z perspektywą spadków, to na pewno wdrażane instrumenty będą musiały przewidywać zwiększanie restrykcji i dalsze kroki związane m.in. z tym, by limity, które obowiązują teraz miały bardziej dolegliwą postać – zapowiedział szef MZ cytowany przez Onet.

Na razie pewne jest to, że koronawirus storpeduje rozegranie jednego z meczów 17. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Z powodu przypadków COVID-19 w zespole Piasta spotkanie Gliwiczan z Radomiakiem Radom odbędzie się w innym terminie.

Czytaj także: Polski bramkarz na celowniku kibiców. Musieli przerwać mecz.

Komentarze