„Krwawy poniedziałek” w Madrycie
Mało kto spodziewał się, że misja Xabiego Alonso w Realu Madryt potrwa tak krótko i zakończy się tak gwałtownie. W poniedziałek “Królewscy” nie pozostawili jednak złudzeń, informując oficjalnie, że jego czas dobiegł końca.
Teraz piłkarski świat dyskutuje co będzie dalej, pojawiają się pierwsze kandydatury, bo mało kto wierzy, że tymczasowy następca, Alvaro Arbeloa, utrzyma się dłużej na stanowisku. Swój pogląd na sytuację ma też Jerzy Dudek, którego poprosiliśmy o komentarz.
Piotr Koźmiński, goal.pl: Jak określiłbyś od 1 do 10 stopień twojego szoku po dymisji Xabiego Alonso?
Jerzy Dudek, były piłkarz Realu Madryt:
Właśnie wróciłem z Meksyku i widzę co się dzieje. Od 1 do 10 to jestem tak na “7” zdziwiony. Myślałem, że Xabi dostanie jeszcze szansę w tym okienku transferowym. Na jakieś ruchy, na przemodelowanie trochę tego zespołu. Bo tak naprawdę trudny czas dopiero przed Realem. Czyli, gonienie Barcelony i Liga Mistrzów.
Widać jednak, że działacze Realu doszli do wniosku, że teraz jest najlepszy moment na zmianę i pobudzenie zespołu przed tymi trudnymi chwilami, które ich czekają. Natomiast jeszcze raz: myślałem, że to Xabi wciąż będzie osobą odpowiedzialną za próbę wyjścia z tej sytuacji. Skoro więc dałem “7”, to znaczy, że jestem mocno zdziwiony tym co się wydarzyło.
Kto przegrał tu najbardziej? Bo mam wrażenie, że Xabi nie jest tu jedynym, który poniósł porażkę…
To jest trochę jak na wojnie, a tu mamy wojnę wewnętrzną. Tu nie ma zwycięzców. Dopiero czas pokaże jak to się ułoży. To są zawsze bardzo trudne decyzje do podjęcia, a ktoś je musi podjąć. To nie pierwsza i pewnie nie ostatnia trudna decyzja jaką musiał podjąć Florentino Perez ze swoimi dyrektorami.
Teraz wiadomo, że to wzbudza lekki szok i niedowierzanie, a potem to już w zależności jak to się ułoży. To zamiar wstrząśnięcia zespołem. Czekam z niecierpliwością jak to wszystko zadziała.
Xabi chciał się zachować jak gentleman
Wiele wskazuje na to, że to szatnia zwolniła albo mocno się przyczyniła do odejścia Xabiego. Zgadzasz się z tym? Jak to oceniasz?
Powiem tak: przyglądałem się ostatnio tym wydarzeniom, nie tylko boiskowym. Niepotrzebny konflikt z Viniciusem, taki ambicjonalny. Choć nie wiem jak to Xabi rozegrał, bo nikt z nas nie jest tam w szatni. Przedwczoraj, po finale, też widziałem, że Xabi chciał się zachować jak gentleman. Bo on zawsze był bardzo ułożonym zawodnikiem i też takim jest trenerem.
Chciał stanąć i docenić zwycięzcę, czyli Barcelonę. I widziałem jak Mbappe machał rękami, żeby nie robić tego tunelu, nie salutować Barcelonie. To pokazało dobitnie, że tam już nie ma jedności. A jak jedność się rozpada, to jest to najgorsze w zespole co może się zdarzyć. Czy to między częścią zawodników, czy między piłkarzami a trenerem.
Tej jedności już nie było i to było też widać na boisku. Nie było tego oddawania siebie dla zespołu. Fragmentami było to widoczne bardzo wyraźnie.
„Byłem tam cztery lata, wiem jakie to trudne”
Dobrze znasz Xabiego. Jak to może na niego wpłynąć? Przetrawi to i wróci mocny, czy ten ostry zakręt może nim zachwiać?
To był zawodnik bardzo mocny mentalnie. Przecież z każdym zespołem, w którym był to osiągał sukcesy. Potem jako trener… Ta historia w San Sebastian. Choć była krótka, to jednak treściwa i potem Bayer Leverkusen. To pokazało, że potrafi zarządzać szatnią.
Oczywiście, nie możesz porównywać szatni Bayeru, gdzie liczy się drużyna z szatnią Realu, gdzie czasem indywidualności nie zawsze widzą to tak samo jak trener. Byłem cztery lata w tym zespole i widziałem jakie to trudne, aby te wielkie indywidualności zachęcić do tego, żeby pracować w jednym kierunku.
Tam każdy jest trochę egoistycznie nastawiony na siebie, każdy trochę inaczej to widzi, każdy chce być trochę ważniejszy. Z tego wszystkiego rodzą się różne problemy. A Xabi? Wyciągnie wnioski i da radę. Nie on pierwszy pożegnany przez Real i nie ostatni.
To samo spotykało przecież choćby Mourinho, Zidane’a czy Ancelottiego. Każdy z nich jakoś sobie radzi, a podejmując pracę w Realu musisz sobie zdawać sprawę, że możesz odejść z tego klubu w jakichś konfliktowych warunkach.

I tak prezes poszuka trenera o dużym nazwisku
Bardzo dobrze znasz też tymczasowego następcę Xabiego, Alvaro Arbeloę. Jaki to człowiek, jaki to może być trener?
Tak, Alvaro znam bardzo dobrze. Graliśmy przecież również w Liverpoolu. To był bardzo solidny obrońca, a teraz bardzo pracowity trener. Bardzo oddany Realowi, pracował od pewnego czasu z juniorami. Myślę jednak, że to zastępca, bo nawet, gdyby osiągał sukcesy, to według mnie i tak Perez będzie szukał na to stanowisko kogoś o dużym wizerunku, o dużym nazwisku, aby był równorzędnym partnerem dla tych wielkich gwiazd.
A nie masz poczucia, że tym zamieszaniem Real “gra” dla Barcelony? To co się dzieje w Madrycie raczej nie martwi odwiecznego rywala.
Real gra dla Realu, a Barcelona dla Barcelony. Wiadomo, że potknięcia odwiecznych konkurentów dają lekki oddech drugiej stronie. Myślę jednak, że oba kluby patrzą na siebie. Real musi szybko stanąć na nogi. Zespół jest źle zbalansowany.
Siła ognia jest ogromna, ale mam wrażenie, że ofensywnych piłkarzy jest tam zbyt wielu. Albo inaczej: w obecnej konfiguracji nie każdy z nich jest w stanie pokazać to, co ma najlepsze. Masz Viniciusa, Bellinghama, Mbappe, innych. Każdy chce “gwiazdorzyć”, mieć jak największy wpływ na zespół, a obrona? Zawodzi.
Gdyby prześledzić statystyki, to może się okazać, że Courtois to najbardziej zapracowany bramkarz w Europie. Taki Real to może dopuścić do 2-3 sytuacji na mecz, a tymczasem Courtois ma nieraz 2-3 sytuacje na minutę. To świadczy o tym jak niedobrze zbalansowany jest ten zespół.
Tu trzeba szybko znaleźć piłkarzy, którzy nie tylko wyjdą jako obrońcy na boisko, ale będą liderami te formacji. Idąc dalej, czyli pomoc. No ciężko jest znaleźć następców Modricia i Kroosa. Masz Camavingę czy Tchouamaniego…
No cóż, ta kołdra jest za krótka. Niektóre zwycięstwa były wymęczone. Krótka ławka rezerwowych też nie pomagała. Jak dla mnie to jest główny problem, a nie trener. Real musi znów być konkurencyjny, ale do tego potrzebuje nowych piłkarzy.
„Rozmawiałem w marcu z Kloppem”
A kto według ciebie może być nowym, docelowym trenerem Realu? Mówi się sporo o Juergenie Kloppie…
Myślę, że opcja niemiecka by pasowała. Bo zawodnikom Realu brakuje dyscypliny. Indywidualnie oni są super, ale tej boiskowej dyscypliny by im się trochę przydało. Myślałem o Loewie, ale o Kloppie też. Klopp byłby idealny na obecne czasy w Realu.
Pytanie jednak, czy to realne?
No właśnie. Czy Real jest go w stanie ściągnąć z “emerytury”? Bo wiem też, że on mentalnie już jest w trochę innym miejscu. Bardzo mu się podoba to co teraz robi. Wiem, bo spotkałem go w marcu. Z drugiej strony taki odpoczynek od wielkiej piłki sprawia, że po jakimś czasie być może znów zaczynasz tęsknić.
Może więc Realowi udałoby się go nakłonić. To na pewno byłby taki duży, pozytywny impuls. Ale to już w rękach Pereza i jego ludzi. Na pewno ten czas jest niepokojący dla Realu. Choć, jak to się czasem mówi, lepiej coś przerwać i zacząć prowizorycznie budować od nowa, zanim czekać aż się do końca zawali.
Bo wracając do Arbeloi. Z jednej strony można by powiedzieć, że może Perez znalazł w końcu swojego Guardiolę, który też przecież zaczynał od juniorskich zespołów. w swoim klubie. Tyle że w Realu to wygląda nieco inaczej.
Oczywiście niewykluczone, że Alvaro pokaże inny model w tym klubie, choć będzie mu bardzo ciężko. Niby Real ma kilku młodych, pojętnych piłkarzy, ale oni na pewno potrzebują czasu. Ale Arbeloa to człowiek charakterny, pracowity, znający się na wszelkich zakamarkach futbolu. Jednak trochę szczęścia, jak każdy z nas, będzie potrzebował. I zwycięstw. Czego serdecznie mu życzę!










