Telegram z Wysp: Tuchel ogłasza – no Harry, no party

Thomas Tuchel
Thomas Tuchel PressFocus

Trzy trafienia na Elland Road i Molineux? Nic nadzwyczajnego. Cztery gole na Villa Park? Przemilczmy, nie warto o tym pisać. Dziewięć bramek na Old Trafford? Było, minęło, idziemy dalej. Zamiast tego poświęcimy cały artykuł jednemu, jedynemu uderzeniu, które zatrzepotało w siatce Tottenhamu. Tak, dzisiaj będzie o wykorzystanym przez Jorginho rzucie karnym.

No może niekoniecznie skoncentrujemy się na technice wykonywania jedenastek przez reprezentanta Włoch. Jednak z zestawu przynajmniej czterech emocjonujących spotkań wybierami to, w którym padła tylko jedna bramka. Na przedmeczowej konferencji prasowej Thomas Tuchel przyznał, że absencja Harry’ego Kane’a to sytuacja, która “cieszy” każdego rywala Spurs:

Zawsze jest łatwiej, jeśli Kane nie gra, to oczywiste. Harry jest jednym z najlepszych napastników na świecie, wzorową dziewiątką, piłkarze, o którym marzy każdy trener i drużyna.

Szkoleniowiec Chelsea nie odkrył Ameryki. Nie odkrył nawet Londynu – Tottenham bez jednej ze swoich gwiazd prezentuje się zauważalnie gorzej. Kontuzja reprezentanta Anglii spadła na Koguty jak grom z jasnego nieba, jak lis, który w nocy zakrada się do kurnika i brutalnie morduje zamieszkałe tam ptactwo. Mogliśmy się spodziewać, że Spurs bez Kane’a będzie innym zespołem. Son stracił swojego najlepszego partnera i to na barki Koreańczyka spadła odpowiedzialność za napędzanie akcji ofensywnych.

The Special One popadł w przeciętność

O ile jeszcze drugą połowę meczu z Liverpoolem, już bez dwukrotnego króla strzelców Premier League, moglibyśmy nazwać wypadkiem przy pracy, o tyle boiskowa prezencja Spurs w starciach z Brighton i The Blues to oznaka absolutnej ignorancji Jose Mourinho. Portugalczyk to weteran angielskich stadionów, specjalista od psychologicznych zagrywek i trener, od którego powinniśmy wymagać naprawdę wiele. Tymczasem The Special One po raz kolejny posłużył się the special one schematem rozegrania piłki, który nie miał prawa poprawnie funkcjonować bez jednego z dwóch najważniejszych elementów. Nie musimy się nawet umawiać, Carlos Vinicius jeszcze przez długi czas nie zdołała zastąpić Kane’a. Mimo tego Jose nie zmienia nic i forsuje ten sam sposób wyprowadzania ataków. Każdy, kto śledzi angielską ekstraklasę, potrafiłby ustawić swój zespół przeciwko tak przewidywalnemu Tottenhamowi.

Tuchel właściwie nie musiał reagować. Skoro Brighton bez problemu poradziło sobie ze Spurs, tym bardziej powinna zrobić to Chelsea. Najprawdopodobniej gdyby The Blues wyszli na to spotkanie bez trenera, a taktykę ustalał Thiago Silva, też by wygrali. Wszystko zależałoby wyłącznie od skuteczności pierwszej linii. A ta, niezależnie od personalnego zestawienia atakujących, ciągle jest największą bolączką klubu ze Stamford Bridge. Możemy zachwycać się cudownym sposobem rozgrywania piłki, umiejętnym przejściem z fazy obrony do ataku, wysokim i ambitnym pressingiem, jednak to wszystko schodzi na drugi plan, gdy Timo Werner po raz kolejny marnuje wyborną okazję.

Na przedmeczowej konferencji Tuchel wspominał, że muszą stworzyć byłemu napastnikowi Lipska wręcz domowe warunki. Werner nagle nie stracił 90% swoich umiejętności. Nie trudno zauważyć, że w jego przypadku nie chodzi o kwestie sportowe, ale mentalne. Być może Frank Lampard nie potrafił dotrzeć od umysłu młodego Niemca. Mam nadzieję, że Tuchel, jako rodak Wernera, szybciej znajdzie z nim porozumienie.

Synek Lamparda, adoptowany przez Tuchela

W starciu z Tottenhamem najjaśniej błyszczał diament Masona Mounta. Piłkarz, który nazywany jest dzieckiem Lamparda, znalazł uznanie także w oczach nowego szkoleniowca. Co najważniejsze, Tuchel wie, jak wykorzystać potencjał wychowanka The Blues, a ten odpłaca mu się fantastyczną grą. To nie Werner ani Havertz są aktualnie największymi gwiazdami sześciokrotnego mistrza Anglii. Tę rolę, a także funkcję lidera przejął Mount, który momentami ciągnie za uszy całą ofensywę Chelsea. Jeżeli masz problem, dzwoń do Masona. Momentami to nie Werner, a jego trza lata młodszy kolega, grał jako dziewiątka. Oczywiście na dłuższą metę Mount nie jest odpowiednim rozwiązaniem na tę pozycję, jednak jego wszechstronność wzbudza podziw.

Oprócz sześciokrotnego reprezentanta Anglii, na wyróżnienie zasługuje profesorska gra Thiago Silvy, współpraca na linii Kovacić-Jorginho i niezwykle ambitna postawa młodych gniewnych, czyli Calluma Hudsona-Odoia i Reece’a Jamesa. Chelsea z Tuchelem u steru ma szansę na naprawdę wielkie rzeczy. The Blues zerwali z cynizmem Mourinho i nieporadnością Lamparda. Nowy szkoleniowiec wziął najlepsze cechy wszystkich poprzednich trenerów, umiejętnie je połączył i otrzymaną miksturą regularnie poi swoich zawodników. Efekt działania jest natychmiastowy.

Wydarzenie kolejki: jeden celny strzał Liverpoolu

Jurgen Klopp nie miał żadnego wyjścia. Musiał przyznać, że rywale zasłużyli na zwycięstwo. Bo jak wygrać, gdy w ciągu 90 minut oddaje się tylko jeden celny strzał? Owszem, można bezbramkowo zremisować, jednak po drugiej stronie musi stać tak samo nieporadna drużyna. A podopieczni Grahama Pottera tego dnia stworzyli więcej okazji niż The Reds i aż trzykrotnie zmusili Alissona do interwencji. I raz trafili do siatki, nie zapominajmy o golu Stevena Alzate. Jeszcze nie tak dawno zastanawialiśmy się, czemu mistrzowie nie zamieniają sytuacji na zdobycze bramkowe. Piłkarze z Anfield zaliczyli serię pięciu kolejnych spotkań, w których, mimo tradycyjnej kreatywności pierwszej linii, tylko trzykrotnie wpisywali się na listę strzelców. Teraz zabrakło kreatywności, porozumienia, dosłownie wszystkiego. Liverpool przegrał na własne życzenie. I to powinno martwić niemieckiego szkoleniowca.

Bohater nieoczywisty: Luke Shaw

Jeden z największych i najbardziej niespełnionych talentów angielskiej piłki w końcu wrócił na odpowiedni dla swoich umiejętności poziom. Fenomenalne połowa meczu przeciwko Southampton to kolejny dowód na wielkie odrodzenie Luke’a Shawa. Dwie asysty 25-latka to najbardziej widoczny efekt ciężkiej pracy, jaką były reprezentant Anglii wykonuje na treningach i podczas boiskowej rywalizacji. Czy lewonożny zawodnik ma szansę na powrót do kadry Synów Albionu? Gareth Soutghate z pewnością bacznie obserwuje wyczyny wychowanka Świętych. Z kolei Denis Irwin twierdzi, że Shaw to aktualnie najlepszy lewy obrońca w Premier League. Czy legenda United ma rację? Jest to możliwe.

Rozczarowanie kolejki: David Luiz i Bernd Leno

Do trzeciej minuty doliczonego czasu pierwszej połowy Brazylijczyk grał niczym profesor. Kapitalnie wyprowadzał piłkę, świetnie się ustawiał. Tuż przed gwizdkiem kończącym premierową odsłonę meczu zgubił krycie, siebie i pogrążył Arsenal. Możemy zastanawiać się nad słusznością czerwonej kartki dla Luiza, jednak jedno jest pewne: to nie sędzia, a brak koncentracji doświadczonego obrońcy doprowadził do ogromnej katastrofy. Cześć i honor odesłanemu do szatni koledze postanowił oddać Bernd Leno, który w 72. minucie zagrał piłkę ręką poza polem karnym. Interwencja Niemca to czysty absurd. Nikt nie wie, co chciał zrobić i dlaczego to zrobił. W dziewiątkę odrobienie strat jest po prostu niemożliwe. Zwłaszcza gdy między słupkami stoi Runarsson, który nie posiada umiejętności celnego podawania futbolówki.

W piątek 5 lutego hit Bundesligi. Hertha – Bayern: transmisja na żywo – sprawdź, gdzie oglądać

Komentarze

Comments 19 comments

Śmieszy mnie to że takie kluby jak Tottenham szukają wymówek bo brakuje im jednego kluczowego zawodnika. City tez się tłumaczyli kiedyś brakiem Laporte. A w takim Liverpoolu brakowało Np w ostatnim meczu VVD, Gomeza, Matipa, Fabinho, Jota, Mane, Allison czy Keita i od nich się wymaga wyników mimo ze nie ma połowy podstawowego składu. Jak się ma jedną czy dwie kontuzje to nie można się tłumaczyć kontuzjami ale jak jest tyle kontuzji co w Live to juz inna bajka. I nie mówcie mi o słabej ławce bo nie da się trzymać na ławce 6-7 gwiazdorów żeby byli w stanie zastąpić połowę składu 1 do 1.

Tu nie chodzi o tylko o obrone, ale w pomocy tez są problemy i z przodu, chodzi o zaburzenie całego systemu. Liverpool oprócz meczu z AV nie traci dużo bramek. W Liverpoolu oprócz Giniego każdy pomocnik miał kontuzje, większa lub mniejsza.
A co do ławki tak da się, ale sposób prowadzenia klubu na to nie pozwala. Klub ma być samowystarczalny, nie ma bogatego sponsora, który dorzuci kasę. I, żeby każdy dobrze zrozumiał, ja nie mam z tym problemu, ze są kluby dotowane przez bogatych właścicieli. Każdy ma swoi sposób na prowadzenie klubu

Kabanosku powiedz mi ktory ze stoperów jest ta połówka?
Co do ławki której się czepiasz to przyjmimy ze Liverpool ma wszystkich zdrowych zawodnikow i pierwszy skład wygląda następująco: Allison, Arnold , VVD, Matip , Robertson , Fabinho, Thiago , Henderson, Mane, Salah, Firmino. Ławka wtedy wygląda następująco:
– Gomez, Milner, Keita, Wijnaldum, Origi , Jota, Shakira, OX
Nie powiedziałbym ze to jest slaba ławka tylko chodzi o to ze kontuzji jest pechowo duzo.

No juz lecę z odpowiedzią. Według mnie Matip jest obrońcą na pół etatu, dlatego traktuje go jako pół obrońcy, i nie mówię tu o umiejętnościach czysto pilkarskich, bo te sobie cenie u niego, uwazam że jest bardzo dobrym stoperem, ale w klubie chyba są ludzie którzy zdaja sobie sprawę z tego że on nie jest zdolny rozegrać pełnego sezonu, wiec jak go nie ma, a nie ma go częściej niż jest, wtedy nie ma zmienników dla stoperów. Wiec jakbys nie patrzal, i jakbyś nie liczył, wychodzi 2,5. Dalej, jedenastka którą wymieniłeś wygląda imponująco, i tu pełna zgoda, może z jednym wyjątkiem ale to szczegół. Wijnalduma widziałbym raczej w pierwszym składzie. No i ta ławka, tutaj raczej nie podzielam Twojego entuzjazmu. Milner-szanuje, ale nie oszukujmy się, jego czas się kończy. Keita- zastanawiam się jak dlugo jeszcze będzie udowadniał swoją przydatność, może PL nie jest dla niego. Origi- tego pana pozostawie bez komentarza, chociaż wiem wiem kiedys tam strzelił bramkę. Shakira- to nie klub dla tego chlopa. Zostaje Jota i OX który tez ma wieczne problemy odkąd sięgam pamięcią. Wiec nie wygląda to tak spektakularnie, póki pierwszy zespół omijały kontuzje wyglądało to bardzo dobrze ale nie da rady rozegrac tok kilku sezonów z rzędu

Pozatym uważam że i tak zajmą 2 miejsce. Z takimi problemami to i tak będzie niezle osiągnięcie

Teraz mozna powiedzieć że nie mamy żadnego środkowego obrońcy, a nie sorki sa dwa nowe transfery, oby chociaz jeden wypalił.
Wspominając tą ławkę Live to według mnie tylko City ma lepszą w lidze o ile nie ma plagi kontuzji oczywiście.

Nie no zgadza się, nie każdy może sobie pozwolić na taką kadrę jak ma City. Inna polityka klubu. Tylko w Liverpoolu widzę trochę inny problem, zresztą pisałem o tym po meczu z United i się trochę oburzyłeś. Pisałem wtedy o jakości zmienników. Sorry ale dla mnie Origi, Minamino, Shaqiri czy nawet Keita to nie jest poziom który gwarantowałby Ci wysoki poziom. Owszem każdy z nich mial jakiś wkład mniejszy lub większy w ostatnie sukcesy, ale te jednak były oparte w głównej mierze o pierwszą jedenastke ktora została wyzylowana do maximum. Zauwaz że nie ma zmienników którzy pobudzali by rywalizacje. Wczoraj nawet w Jej wysokość PL, Pełka z Twarowskim zwracali uwagę na to że Kloop trochę zaniedbał rozwój drużyny polegając na tych samych zawodnikach przez co wyeksploatowal ich

A ja jeszcze inaczej do tego podejdę, uważam, ze ci zmiennicy dostają mało szans. Jedyne rotacje były w środku pola, a taki Tsimikas, Minamino czy Shaqiri grają bardzo mało. To co podoba mi się u Guardioli, rotacja składem. Keita jak zaczyna się rozgrywać to kontuzja, Shaqiri fajny zawodnik, ale nie pasuje do taktyki. Jego pozycja to 10, a w systemie 4-3-3 nie ma takiej. Minamino, zaczął łapać taktykę i zagrał fajny mecz np z Cp to potem nie powąchał placu i został wypożyczony. Nie są to zawodnicy na takim poziomie jak w City, ale naprawdę, jeśli wszyscy byli by zdrowi, to na ławce masz Keite, Jotę, Giniego, Gomeza, Tsimikasa, Oxa , przydałby się jakiś konkretny napastnik. Z wypożyczenia Eliott wroci, a wykręca fajne liczby. Świeża krew się przyda w lato, taki typ zawodnika na skrzydło jak Sancho by się przydał, ze świetnym dryblingiem, którym robił by przewagę.

Ja się zastanawiam czy ta duża ilość kontuzji w dużym stopniu nie jest spowodowana mega energicznym eksploatacyjnym i szalenie intensywnym stylem gry jaki Klopp preferuje. Bo poza kontuzją Van Dijka i wcześniej Thiago to raczej większość ma kłopoty mięśniowe. Sugerując się livescorem(wybitne nie jest to źródło ale jakieś jest) to mięśniowe obecnie ma Fabinho Keita i Mane. Jak nabawił się kontuzji Gomez i Jota to nie pamiętam więc o nich się nie wypowiem. Ale jeśli sobie przypominam to w ostatnim sezonie Kloppa w Borussi także było sporo kontuzji. Noi też paru graczy co gra to trzeba powiedzieć że widać nie mają już takiej energii i nie są w stanie grać tak intensywnie przez 90 minut. Im potrzeba paru transferów do klubu i z klubu. Bo aby Klopp mógł wdrażać swój styl moim zdaniem potrzebuje silnych i w najlepszym zdrowiu graczy oraz mniej wyeksploatowanych. Bo po prostu widać że paru graczy już nie będą dawać tej jakości co rok temu lub dwa

Nie zgodzę się bo Van Dijk, Jota, Tsimikas, Gomez to kolana, Matip teraz kostka. Jest pare kontuzji mięśniowych, ale to spowodowane jest tym, ze nie ma zmienników. Brak rotacji bo nie ma kim, na ten moment 7 gości jest kontuzjowanych, którzy dużo grali w pierwszym składzie lub rotowali. Granie co 3 dni jest mega wymagające. Pech to na początku sezonu był, ze poleciało w jednym momencie 4 graczy i później zaczęły się kombinacje