Sam Allardyce
Sam Allardyce fot. PressFocus

Premier League grozi przerwa? Rośnie grono zwolenników takiego rozwiązania

Menedżer West Bromwich Albion Sam Allardyce dał do zrozumienia, że Premier League potrzebuje przerwy. Ostatnio miała miejsce największa liczba przypadków zakażeń na COVID-19 po jednej rundzie testów. We wtorek światło dzienne ujrzała informacja, że miało miejsce 18 pozytywnych testów na obecność koronawirusa.

Duża liczba przypadków zakażeń miała miejsce między innymi w Fulham. W związku z tym pod znakiem zapytania stoi starcie tej ekipy z Tottenhamem Hotspur. Spotkanie ma się odbyć dzisiaj wieczorem. Sheffield United potwierdziło również, że po ostatniej rundzie testów były liczne przypadki pozytywnych wyników testów zakażenia “nieszczęsnym patogenem”. Z kolei poniedziałkowa konfrontacja Manchesteru City z Evertonem została przełożona cztery godziny przed planowanym startem. Koronawirus zatem znów odcisnął piętno na rozgrywkach piłkarskich w Anglii.

Rozgrywki Premier League zostaną przerwane?

Sam Allardyce przekonywał w związku z powyższym, aby rozgrywki piłkarskie w Anglii zostały zawieszone. Jego zdaniem takie rozwiązanie pozwoli zahamować rozwój wirusa. – Bezpieczeństwo wszystkich jest ważniejsze niż cokolwiek innego. Gdy słucham wiadomości, że zmutowany wirus przenosi się szybciej od pierwotnego, to możemy zrobić tylko jedną rzecz, czyli zawiesić rozgrywki – mówił opiekun West Bromwich Albion po przegranym 0:5 starciu z Leeds United.

– Mam 66 lat i ostatnią rzeczą, na którą mam ochotę, jest złapanie COVIDA. Chociaż jesteśmy regularnie badani, to w tym tygodniu mieliśmy jeden pozytywny wynik. Bez względu na to, jak bardzo się staramy, bez względu na to, ile razy jesteśmy testowani, jak nosimy maski, jak dezynfekujemy nasze ręce, to wciąż łapiemy wiele infekcji w całym kraju – kontynuował Allardyce.

Trenerzy w Anglii reagują i zabierają glos w sprawie

Tymczasem opiekun Southampton, Ralph Hasenhuttl, pracował z domu za pośrednictwem łącza wideo w trakcie spotkania jego drużyny z West Hamem United. Wpływ na taki stan rzeczy miał fakt, że członek jego rodziny miał pozytywny wynik testu na koronawirusa. Mecz ostatecznie zakończył się bezbramkowym remisem.

Również menedżer Wolves Nuno Espirito Santo zareagował na wyniki ostatniej rundy testów na obecność COVID-19 w Premier League. Jego zespół przegrał we wtorkowy wieczór 0:1 z Manchesterem United po golu Marcusa Rashforda. – Wzrost liczby przypadków masowo rośnie w całym kraju i nie jesteśmy wyjątkiem. Niektórych rzeczy nie da się uniknąć. Ewentualne wprowadzenie przerwy w rozgrywkach musiałoby zostać przemyślane powiedział Portugalczyk.

Władze ignorują temat?

Jak na razie do sprawy nie odwołali się przedstawiciele władz Premier League. Rząd Wielkiej Brytanii także nie przedstawił żadnych sugestii związanych z tym, aby rozgrywki piłkarskie miały zostać zawieszone. Logika pozwala przypuszczać, że do tego nie dojdzie. Godne uwagi jest to, że Mistrzostwa Europy przy takim obrocie wydarzeń musiałyby zostać również odroczone w czasie. Takie rozwiązanie jest natomiast mało prawdopodobne.

W 2020 roku do rozegrania w angielskiej ekstraklasie są jeszcze tylko dwa mecze. Tottenham Hotspur ma zmierzyć się z Fulham. Z kolei Newcastle United u siebie zagra z Liverpoolem FC. Kolejne spotkania rozegranę zostaną już w Nowym Roku.

Aktualnie liderem rozgrywek są podopieczni Juregena Kloppa. The Reds legitymują się bilansem 32 punktów na koncie. Na drugiej pozycji zadomowił się natomiast Manchester United, mając 30 oczek. Czerwone Diabły właśnie 1 stycznia mają rozegrać swoje kolejne ligowe starcie. Rywalem Man Utd będzie Aston Villa.

Komentarze