Kevin De Bruyne
Kevin De Bruyne fot. Grzegorz Wajda

Man City nie dał szans Arsenalowi

Manchester City bez najmniejszych problemów sięgnął po trzy punkty w środowym hicie Premier League przeciwko Arsenalowi. Podopieczni Josepa Guardioli na własnym stadionie pokonali Kanonierów 3:0.

Czytaj dalej…

Spotkanie fatalnie rozpoczęło się dla gości z Londynu. Już w pierwszych dwóch kwadransach menedżer Arsenalu Mikel Arteta był zmuszony do dokonania dwóch zmian. Z powodu kontuzji boisko musieli opuścić Granit Xhaka i Pablo Mari, a na murawie zastąpili ich Dani Ceballos i David Luiz.

Kanonierzy przez długi czas skutecznie bronili dostępu do własnej bramki, choć podopieczni Josepa Guardioli mieli zdecydowaną przewagę i stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji. W ciągu kilku minut swoje okazje do zdobycia bramki mieli David Silva, Riyad Mahrez i Raheem Sterling, ale żaden z nich nie znalazł sposobu na pokonanie Bernda Leno.

Fatalne błędy Davida Luiza

Gdy wydawało się, że na przerwę obie drużyny udadzą się przy bezbramkowym remisie, w drugiej minucie doliczonego czasu gry, Manchester City zadał bolesny cios Kanonierom. Fatalny błąd Davida Luiza wykorzystał Sterling, który po złej interwencji Brazylijczyka dopadł do piłki w polu karnym i mocnym uderzeniem z prawej jego strony nie dał szans niemieckiemu bramkarzowi.

Cztery minuty po przerwie kolejnej, fatalnej w skutkach, pomyłki dopuścił się David Luiz, który faulował w polu karnym wychodzącego na czystą pozycję Mahreza. Brazylijczyk nie tylko sprokurował rzut karny, ale otrzymał również czerwoną kartkę, osłabiając swoją drużynę. Kilka chwil później na 2:0 pewnym uderzeniem z jedenastu metrów podwyższył Kevin de Bruyne.

Pełna kontrola podopiecznych Guardioli

Druga połowa toczyła się pod pełną kontrolą drużyny prowadzonej przez Josepa Guardioli, którzy bardzo długo utrzymywali się przy piłce i szukali okazji do zdobycia kolejnych goli. Dobre zawody rozgrywał jednak Bernd Leno.

W końcówce meczu doszło również do mrożącej krew w żyłach sytuacji. Po zderzeniu z bramkarzem swojego zespołu Edersonem bardzo mocno ucierpiał hiszpański obrońca Manchesteru City Eric Garcia. Utalentowany zawodnik przez dobrych kilka minut był opatrywany na murawie przez sztab medyczny, by ostatecznie opuścić ją na noszach.

Arbiter doliczył do meczu aż jedenaście minut, a w pierwszej minucie tego czasu Manchester City zdobył trzeciego gola. Wynik spotkania, w sytuacji sam na sam z bramkarzem, po świetnej wymianie piłki z Sergio Aguero ustalił Phil Foden.

Komentarze