Diogo Jota
Diogo Jota fot. PressFocus

Fabiański nie zatrzymał The Reds, rezerwowy bohaterem!

Długa wydawało się, że rozgrywany na Anfield mecz Liverpoolu z West Hamem zakończy się remisem 1:1. Swego dopiął jednak Diogo Jota, który pojawił się na boisku w drugiej połowie, a w końcówce spotkania dał The Reds triumf 2:1 i kolejne trzy punkt. W barwach gości 90 minut rozegrał Łukasz Fabiański.

Czytaj dalej…

Rywalizacja Liverpoolu z West Hamem United miała być daniem głównym wśród sobotnich meczów Premier League. Oba zespoły prezentowały ostatnio dobrą dyspozycję, co tylko podsycało nasze oczekiwanie na to spotkanie.

Kłopotów w obronie ciąg dalszy

W pierwszych kilku minutach Liverpool zaznaczył swoją przewagę w posiadaniu piłki, dominując rywala w tym elemencie. W dziesiątej minucie West Ham przypomniał jednak kibicom, że najważ

niejsza jest statystyka strzelonych goli, a Młoty miały już jednego. Arthur Masuaku dośrodkował na pole karne, a tam Joe Gomez wybił piłkę głową tuż pod nogi Pablo Fornalsa, który wykorzystał tę sytuację i oddał precyzyjny strzał na bramkę Alissona. Brazylijczyk nie zdołał uchronić swojego zespołu przed utratą gola.

Po tym ciosie Liverpool był lekko oszołomiony, ale chwilę później ruszył do ataku, próbując doprowadzić do remisu. Działania te długo nie przynosiły pożądanego efektu, ponieważ goście byli dobrze ustawieni w obronie i umiejętnie przesuwali się wraz z postępem akcji przeciwników. Nie pomagał też fakt, że The Reds często brakowało precyzji w decydujących momentach.

Zdecydowanie najlepsza okazja dla Liverpoolu zdarzyła się, gdy w 41. minucie Masuaku bezsensownie sfaulował w polu karnym Mohameda Salaha. Sytuacja ta nie umknęła uwadze arbitra Kevina Frienda, który wskazał na wapno. Do piłki podszedł sam poszkodowany, uderzając pewnie w środek bramki Łukasza Fabiańskiego. Polak nie wyczuł jego intencji i przegrał pojedynek z Egipcjaninem. Do przerwy było, więc 1:1.

Do dwóch razy sztuka

W drugiej połowie Liverpool był już dużą lepszą drużyną i od samego początku chciał strzelić na 2:1, ale West Ham znów dzielnie się bronił. W 77. minucie Diogo Jota przedarł się przez defensywę i pokonał Fabiańskiego. Po analizie VAR arbiter dopatrzył się jednak przewinienia i anulował trafienie. Niemal dziesięć minut później Portugalczyk strzelił po raz drugi i tym razem nie było już wątpliwości. Świetne otwierające podanie zagrał Xherdan Shaqiri, a Jota dobiegł do piłki i umieścił piłkę w siatce. Tym samym dał Liverpoolowi zwycięstwo.

W następnej kolejce odbędzie się prawdziwy hit Premier League. Liverpool zagra bowiem na Etihad Stadium z Manchesterem City. Natomiast West Ham zagra u siebie w derbach Londynu z Fulham.

Komentarze