Leeds wyszarpało punkt Liverpoolowi

Diogo Jota
Diogo Jota Pressfocus

Leeds zremisowało z Liverpoolem 1:1 (0:1) w jedynym poniedziałkowym meczu 32. kolejki Premier League. Pierwszą połowę zdominowali The Reds, ale w drugiej układ sił się odwrócił i w końcówce spotkania gospodarze wyrównali. Mateusz Klich pojawił się na placu gry w 79. minucie.

Dominacja Liverpoolu

W pierwszej połowie zdecydowanie lepiej prezentował się Liverpool. Już kilka chwil po rozpoczęciu spotkania dobrym strzałem popisał się Thiago Alcantara, ale Illan Meslier udaremnił próbę Hiszpana. The Reds stwarzali sobie zdecydowanie więcej okazji niż Leeds i gołym okiem było widać, że bramka wisi na włosku.

W 31. minucie doskonałe długie podanie od Diogo Joty otrzymał Alexander Arnold. Bramkarz Leeds wybiegł do piłki, ale źle obliczył tor lotu, dlatego obrońca Liverpoolu musnął futbolówkę do Sadio Mane. Senegalczyk uderzeniem do pustej bramki otworzył rezultat spotkania, dając prowadzenie swojemu zespołowi.

Zmiana sił

Liverpool chciał również dobrze rozpocząć drugą połowę, ale strzał Roberto Firmino został obroniony przez bramkarza. Leeds z czasem zaczęło grać coraz lepiej i beniaminek znacznie częściej zaczął zagrażać bramce mistrzów Anglii. Dobrze spisywali się jednak obrońcy The Reds, a na posterunku był też Alisson, który często ratował swój zespół.

W 75. minucie przed ogromną szansą stanął Patrick Bamford, ale jego strzał obił lewy słupek. Grę Liverpoolu próbował ożywić wpuszczony z ławki Mohamed Salah, Egipcjanin zmarnował jednak dwie dobre sytuacje. Zemściło się to w 87. minucie. Rzut rożny wykonał wtedy Harrison, a do dośrodkowania najlepiej wyskoczył Diego Llorente, który uderzeniem głową pokonał brazylijskiego bramkarza i doprowadził do wyrównania.

Końcowy wynik to 1:1. Liverpool przez to że zdobył tylko jeden punkt, wciąż jest poza miejscami, które gwarantują grę w europejskich pucharach. Mateusz Klich zaczął spotkanie na ławce rezerwowych i został wpuszczony w 79. minucie.

Komentarze

Comments 9 comments

Szkoda, że nie wyszarpali pełnej puli… Pierwsza połowa całkiem dobra, ale bez szału, w drugiej totalne gwno i bezjajeczna gra. Szkoda, że Leeds nie wygrało, bo nie da się i już nie chcę mi się na to dłużej patrzeć w tym sezonie