Jan Bednarek
Jan Bednarek PressFocus

Kiepskie tygodnie Jana Bednarka i jego trenera

Porażka z Newcastle była dla Southampton piątą kolejną odniesioną w Premier League. W trakcie tej fatalnej serii przydarzył się też rekordowy wynik 0:9 przeciwko Manchesterowi United. Mimo, że Święci w listopadzie zasiedli na fotelu lidera, teraz pozycja Ralpha Hasenhuttla może być kwestionowana. Ostatnie tygodnie nie były też dobre dla Jana Bednarka, który w dwóch meczach z rzędu zanotował bramki samobójcze.

Pobyt niemieckiego szkoleniowca na St Mary’s Stadium trudno uznać za nieudany. Niemiec zastąpił Marka Hughesa i krok po kroku budował od nowa pozycję Świętych w Premier League. O tym, że osiągnął sukces niech świadczy fakt, że w listopadzie Southampton zasiadł nawet na fotelu lidera. “To niesamowite”, mówił wówczas niemiecki szkoleniowiec, zaznaczając, że nie jest to normalna sytuacja dla jego zespołu. Miał rację,  w kolejnych tygodniach Święci powrócili do środka stawki, będąc jednak wymagającym rywalem dla każdego. Hasenhuttl wyznaje bowiem tę samą filozofię, co Juergen Klopp: w grze Southampton wyróżnia się świetne przygotowanie fizyczne, wysoko nakładany pressing i fantastyczne stałe fragmenty gry wykonywane przez Jamesa Warda-Prowse’a.

Wierni po porażce

Mimo tego pięć ligowych porażek z rzędu z 18 straconymi bramkami, wliczając w to ten historyczny łomot od Manchesteru United, mógł zburzyć wiarę w trenera i zespół. Po spotkaniu z Czerwonymi Diabłami Ralph Hasenhuttl otrzymał jednak od fanów mnóstwo wspierających wiadomości.

Wsparcie, które otrzymałem z zewnątrz to coś, czego nie zaznałem w mojej karierze menadżerskiej – skomentował Niemiec na łamach Daily Echo. Jest to dziennik zajmujący się klubem z Southampton.

Gazeta nie poprzestała na tak krótkim komunikacie. Felieton na temat Ralpha Hasenhuttla napisał też były szkoleniowiec Southampton, Lawrie McMenemy, który ze Świętymi sięgnął po Puchar Anglii w 1976 roku.

Ralph potrzebuje wsparcia ze strony fanów i włodarzy. Niestety, w meczu z Manchesterem United wyrównaliśmy niechlubny rekord dotyczący najwyższego wyniku w historii Premier League, ale jako menedżer muszę wziąć Hasenhuttla w obronę. Często mówię, że gracze wygrywają mecze, a trenerzy je przegrywają. Wiem, jak się czuje, bo raz moje Southampton przegrało z Watfordem 1:7 w pucharze. Pierwszy mecz wygraliśmy 4:0, a ja w rewanżu desygnowałem do gry mocną jedenastkę, która jednak zawiodła. Nie było to nic przyjemnego, a w dodatku trzeba wziąć pod uwagę, że w trakcie ostatniego meczu z Manchesterem United w naszym zespole brakowało dziewięciu graczy podstawowego składu. Można powiedzieć, że wówczas Czerwone diabły zagrały z rezerwami Southampton, choć nie można w ten sposób tłumaczyć tak wysokiej porażki. Ralph potrzebuje teraz wsparcia, a później czekajmy na kolejne spotkania – wziął w swoją obronę obecnego szkoleniowca Świętych Lawrie McMenemy na łamach Daily Echo.

Oczywiście, Święci muszą wrócić do wygrywania, ale wydaje się, że pozycja Hasenhuttla jest na ten moment relatywnie mocna.

Kiepskie tygodnie Jana Bednarka

W momencie, gdy Southampton zasiadło – na krótko – na fotelu lidera, Jan Bednarek wszedł na tak wysoki poziom, że dziennikarze przewidywali, że niebawem wzmocni jeden z najlepszych zespołów Premier League. Ostatnie tygodnie są jednak dla Polaka niezwykle skomplikowane.

Miał spory udział w porażce swego zespołu przeciwko Manchesterowi United. Zanotował trafienie samobójcze, a później wyleciał z boiska z czerwoną kartką. Ostatecznie Święci odwołali się i polski obrońca mógł wystąpić w kolejny spotkaniu z Newcastle. Tam zawinił przy pierwszej bramce, a przy drugiej sam skierował piłkę do siatki. Piłkarski twitter szybko na to zareagował i pojawiło się sporo wpisów o charakterze zarówno prześmiewczym, jak i wspierającym.

Byłby to drugi mecz z golem samobójczym z rzędu, ale ostatecznie trafienie zapisano na konto Miguela Almirona, który w tej sytuacji uderzał na bramkę. Ostatecznie Polak, zwykle grający niezwykle czysto, zakończył mecz z Newcastle z żółtą kartką.

Ostatnie tygodnie udowodniły, jak ważna w karierze piłkarza na najwyższym poziomie jest regularność. Bednarek z pewnością dostanie od trenera szansę na zrehabilitowanie się po ostatnich, złych w jego wykonaniu, występach i musi zrobić wszystko, by zaprezentować się w nich lepiej.

Komentarze