Benitez i Everton – współpraca skazana na powodzenie?

Rafa Benitez
Rafa Benitez PressFocus

Rafa Benitez nie przychodzi “na gotowe”. Hiszpan trafił do klubu, który po raz kolejny rozczarował swoich kibiców i wpadł w swoisty marazm. W ciągu ostatnich pięciu lat tylko trzy kluby w Anglii były bardziej aktywne na rynku transferowym, jednak w tym przypadku wydatki nie przełożyły się na wyniki. Carlo Ancelotti nie podołał zadaniu i uciekł z Goodison Park przy pierwszej lepszej okazji. Stery osiadłego na mieliźnie okrętu obejmuje doświadczony w ligowych realiach madrytczyk, który chce udowodnić światu, że ciągle ma fach w ręku. Zadanie jest pozornie proste – Benitez musi wyprowadzić statek na międzynarodowe wody.

  • Rafa Benitez wraca do Merseyside – Hiszpan, który niegdyś prowadził Liverpool, został ogłoszony nowym trenerem Evertonu
  • Po nieudanej przygodzie Carlo Ancelottiego z Goodison Park włodarze The Toffees mają nadzieję, że 61-latek posprząta bałagan, który zostawił poprzednik
  • Misja Beniteza jest pozornie prosta – musi wprowadzić Everton na wody europejskich pucharów

Benitez wraca do Merseyside

“Piłka nożna jest bardzo emocjonalna i wszyscy będą mieli swoje zdanie. Dla mnie to wyzwanie, szansa na dobre występy w Premier League i pokazanie wszystkim, że potrafimy rywalizować”. Benitez w Evertonie? Dla wielu fanów to sytuacja z gatunku tych niedopuszczalnych. Trener, który niegdyś prowadził Liverpool, a jako opiekun The Reds nazwał lokalnych rywali małym klubem, dzisiaj staje po drugiej stronie barykady. Jednak czemu ktokolwiek miałby przejmować się miłosnymi rozterkami kibiców? Gdyby przed każdym ruchem pytać sympatyków o zdanie, należałoby rozważyć setki tysięcy propozycji i poświęcić niezliczoną ilość czasu na ich analizę. Nuno Espírito Santo, Christophe Galtier, Roberto Martinez i David Moyes – to według różnych doniesień kandydaci, których możliwość zatrudnienia sondowali włodarze niebieskiej części Merseyside. Z pewnością każdy z nich budzi mniej kontrowersji niż Benitez, jednak możemy być pewni, że Farhad Moshiri nie widzi świata przez jednokolorowe okulary. Brytyjsko-irański biznesmen kierował się wyłącznie dobrem klubu. Serce i rozum podpowiedziały mu, że to 61-latek zdoła przywrócić blask dziewięciokrotnym mistrzom Anglii.

Moshiri doskonale wie, co robi. W ciągu swojej kadencji zainwestował w klub ogromne sumy pieniędzy, więc trudno mu zarzucić lekkomyślność w działaniu. Chce chronić swoją inwestycję, a na jej strażnika wybrał kogoś, kto doskonale zna się na swojej pracy i jest pełny wigoru. Poczciwy Carlo sprawiał wrażenie nieco znudzonego i trudno przypuszczać, by pod wodzą Włocha The Toffees odzyskali właściwy kurs. Na szczęście doświadczony trener postanowił nie czekać na ewentualne wypowiedzenie, które zapewne otrzymałby niedługo po rozpoczęciu nowego sezonu, i sam zrezygnował z dalszej współpracy. Sposób rozstania budzi niesmak, jednak kibice Evertonu nie powinni się smucić – z kapitanem Ancelottim u steru w poprzednich rozgrywkach okręt osiadł na mieliźnie i niewiele wskazywało na to, by cokolwiek miało się zmienić.

Właściwy człowiek na właściwym miejscu

Benitez, mimo kontrowersji, jakie wzbudzało jego zatrudnienie, wydaje się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Po pierwsze, jest głodny sukcesów. Po nie do końca udanej przygodzie z chińską Super League i wyboistej drodze, jaką przebył z Newcastle pragnie przypominieć się Anglii i pokazać, że znowu jest w grze. Hiszpan chce poczuć presję, którą możemy nazwać pozytywną. Everton, w przeciwieństwie do Srok, ma ogromne możliwości. Na kogo wypadnie, na tego bęc i witamy go na Goodison Park – budżet przeznaczony na wzmocnienia wydaje się nie mieć dna. To zapewne była jedna z kwestii decydujących o podjęciu się tej misji przez 61-latka, który nie chciał powtórki z St. James’. Praca w niebieskiej części Merseyside wydaje się spełniać wszystkie wymagania byłego opiekuna Liverpoolu, który dzięki epizodzie na Anfield Road doskonale doskonale rozumie rywalizację w mieście i to, co oznacza ta nominacja. Farhad Moshiriego już zdołał do siebie przekonać, teraz musi przekonać kibiców The Toffees.

Byłem pewny swojej decyzji. To nie jest coś, czego się boję, jest odwrotnie. Chcę wygrywać, chcę dobrze sobie radzić. To oznacza być konkurencyjnym i ambitnym.

Mały klub staje się coraz większy

Benitez ma już za sobą pierwszą konferencję prasową i pierwsze decyzje. Hiszpański szkoleniowiec postanowił zatrzymać w sztabie Duncana Fergusona, który zapewne kiedyś rozpocznie pracę na Goodison Park na własny rachunek:

Duncan jest legendą Evertonu i ma ogromne doświadczenie. Będzie dla nas niezbędny – dysponuje imponującą wiedzą trenerską i doskonale rozumie piłkarzy.

Nowy kapitan niebieskiego okrętu wypowiedział się także na temat pierwszych dni w nowej pracy:

Kiedy idziesz do dowolnego klubu, trener ma ważną opinię, ale musisz pracować w szerszym kontekście, który tworzą dyrektora sportowy, zarząd czy ograniczenia finansowe. Jestem całkiem zadowolony z zaangażowania chłopaków, wyglądają naprawdę dobrze. Myślę, że mamy pewne pole do poprawy, a jeśli dodamy graczy, którymi jesteśmy zainteresowani, osiągniemy zamierzony cel. Będę starał się dawać z siebie wszystko w każdym meczu. Jestem naprawdę zadowolony, że ten klub staje się coraz większy.

Jeżeli wygrywasz, wszyscy cię wspierają

Co na temat Beniteza mówią inni? Sam Allarydyce twierdzi, że mimo iż fani The Toffees zwracają uwagę na przeszłość nowego opiekuna ich ukochanej drużyny, “polubią go, jeżeli zacznie wygrywać”:

Fani są po twojej stronie, kiedy zaczynasz wygrywać, o to właśnie chodzi. Jestem pewien, że wielu fanów Evertonu nie czuje się komfortowo z powodu rywalizacji z Liverpoolem. Bilans Rafy jest bardzo dobry. O stylu futbolu mówi się tak wiele, że przyćmiewa to, co ważniejsze, czyli wygrywanie spotkań i kończenie ligi na miejscu, które odpowiada oczekiwaniom i wydanym pieniądzom. Jeżeli nazywa się trenerem defensywnym, Rafa jest dokładnie taki sam jak ja. Opiera swoje występy na czystych kontach i robił to przez całą swoją karierę. Więc jeśli mówią o otwartym, ekspansywnym futbolu, nie sądzę, że tak będzie, jeśli zatrudniają kogoś takiego jak Rafa. Everton desperacko szuka sukcesu, odkąd Farad Moshiri przejął władzę. Włożył w to ogromne pieniądze, co niesamowicie rozbudziło oczekiwania i teraz wielu piłkarzy ma problem, aby im sprostać. Everton potrzebuje pewnej stabilności, co oznacza o utrzymanie jednego menedżera przez kilka lat.

Benitez zapowiada, że chce “walczyć o Everton”. Natomiast Everton chce walczyć z najlepszymi, co do tej pory udawało im się tylko przez krótkie chwile. Wydaje się, że Hiszpan znalazł na Goodison Park wszystko, o czym marzył. Sam proponuje imponujące CV, głód sukcesów i znajomość ligowej rywalizacji. Góra ufa swojemu wybrańcowi, który teraz musi przekonać do siebie kibiców. Najlepszym sposobem na zjednanie fanów są zwycięstwa.

Komentarze