James Rodriguez
James Rodriguez fot. Grzegorz Wajda

Everton w gazie. Czwarta wygrana z rzędu

Everton na każdym kroku potwierdza, że może w tym sezonie namieszać w czołówce angielskiej Premier League. W sobotnie popołudnie drużyna dowodzona przez Carlo Ancelottiego wygrała czwarty ligowy mecz z rzędu, tym razem ogrywając na Goodison Park Brighton and Howe Albion 4:2.

Czytaj dalej…

Oglądanie The Toffees to w tym sezonie czysta przyjemność. Drużyna gra ofensywnie, z pomysłem i skutecznie. W ten weekend dotkliwie przekonali się o tym rywale z południowego wybrzeża Anglii. Everton rozłożył Brighton and Howe na łopatki. Pierwszy cios zadał już w 17. minucie, gdy po dośrodkowaniu Gylfiego Sigurdssona do siatki głową trafił skuteczny od początku sezonu Dominic Calvert-Lewin.

Everton nie podwyższył jednak w pierwszej połowie prowadzenia. Obudzili się za to gracze Brighton, którzy w 41. minucie za sprawą Neala Maupaya doprowadzili do remisu. Gol ten padł z winy bramkarza gospodarzy, Jordana Pickforda, który nie wiedzieć czemu wypuścił piłkę ze swoich rąk.

Kapitalna druga połowa Evertonu

Radość rywali trwała jednak krótko. Everton szybko otrząsnął się po stracie gola i koniec końców rozłożył gości na łopatki, ponownie prezentując ofensywny i ładny dla oka futbol. Na prowadzenie Th Toffees wrócili jeszcze w pierwszej odsłonie. W doliczonym czasie gry z rzutu wolnego piłkę dogrywał James Rodriguez, a z bliska do bramki trafił Yerry Mina.

Po zmianie stron Everton nadal dyktował warunki na boisku. Wynik w 52. minucie podwyższył wspomniany wcześniej James, wykańczając akcję Alexa Iwobiego. Wynik ustalony został natomiast na dwadzieścia minut przed końcem. Szybki atak swojego zespołu ponownie wykończył reprezentant Kolumbii. Tym razem asystował mu Abdoulaye Doucoure.

Gości stać było w tym meczu już tylko na jedno trafienie. W doliczonym czasie gry do siatki trafił Yves Bissouma.

Komentarze